Poczucie zmarnowanego życia

To forum przeznaczone jest głównie dla osób dorosłych z ZA i pokrewnymi zaburzeniami.

Chat irc (pirc.pl): #aspi.net.pl (bramka www) (godzina 20:30)
Skype: WideŁokonferencja (Soboty@20:00)

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » So, 9 lut 2013, 04:58

Nie zmartwiłoby mnie,gdybym rzeczywiscie miała schizofrenię. Marzy mi się zerwanie całkowite kontaktu z tą beznadziejną rzeczywistością. Czułabym się wyróżniona, gdyby spotkał mnie taki zaszczyt. Kiedyś widziałam rysunki dziewczyny ze schizofrenią-to był taki odlot, niezwykle inspirujące,nie do opisania. Potega wyobrażni. Chciałabym doświadczyć czegoś takiego, widzieć tak niezwykłe obrazy. Niestety nie dostałam takiej diagnozy od fachowca, bo wg niego kontakt ze mną był normalny ;] Nie wiem więc jak z tym jest,ale chyba gdybym już miała sch. to dałoby się zauważyc po godzinnej rozmowie jeśli jest się specem od tego,nie?

Mam stwierdzoną deprechę, a to jest chyba tak, że te diagnozy się wykluczają (nie pamiętam dokładnie).

Podaj proszę linka do konkretnego przykładu takich elaboratów schizofrenicznych.

Jak mlodemu Hemingwayowi doradzono (gdy byl jeszcze korespondentem wojennym): pisz tak, jakbys za kazdy przymiotnik musial zaplacic 50$.

Ale ja nie jestem ani H., ani korespondentem wojennym.

Ja nie pisze pod odbiorcę masowego. Jeśli ktoś choć trochę zrozumie co piszę, to będę mieć niemal gwarancję, że jest to pokrewna dusza i osoba, której szukam. A jeśli nie to bedzie znaczyło, ze nie ma takiej osoby.
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 05:00 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » So, 9 lut 2013, 11:20

Andegavennia napisał(a):Chodzi mi tylko o to, że śmieszne jest,gdy ktoś mówi,ze mozna byc szczesliwym nie mając prawie nic podczas gdy sam tego nigdy nie doswiadczył. To jest troche hipokryzja.
Andegavennia napisał(a):Poza tym nie znasz szczegołów mojej sytuacji, bo nie chwale sie nimi tak o przed każdym, wiec nie wiesz co dokładnie wplynęło na moje decyzje
... na jakiej podstawie twierdzisz, że wiesz czego ja doświadczyłam, natomiast ja nie wiem czego doświadczyłaś Ty ??? ... jak w tym przysłowiu, jak "Kalemu ukraść krowę to źle, jak Kali ukraść krewo do dobrze" ;)

Andegavennia napisał(a): wiec nie rob sugestii, ktore kreują Ciebie na świętą zaradną zawsze wiedzącą czego chcę osobę
jeśli szukasz w moich wypowiedziach jakichś podtekstów, to od razu mówię, że ich tam nie ma ... ale oczywiście każdy sobie może myśleć co chce, jego sprawa.
Andegavennia napisał(a):Ja i tak w sumie stąd powoli i delikatnie się wycofuję i ustępuję pola "bardziej szlachetnym, madrym i cudownym"
oczywiście focha można sobie zawsze strzelić, jeśli ma się ochotę, tylko nie bardzo rozumiem czemu ja się mam czuć temu winna? ... bo to, że nie mam w sobie wielkich pokładów empatii, to zaznaczałam na samym początku.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » So, 9 lut 2013, 11:29

na jakiej podstawie twierdzisz, że wiesz czego ja doświadczyłam, natomiast ja nie wiem czego doświadczyłaś Ty ??? ... jak w tym przysłowiu, jak "Kalemu ukraść krowę to źle, jak Kali ukraść krewo do dobrze" ;)
pytanie: jak aspi może zrozumieć drugiego aspiego?
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 11:30 przez graddy, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » So, 9 lut 2013, 11:41

To nie foch, to konstatacja, ze kolejny raz nie pasuje się do jakiejs grupy ludzi o wspólnych cechach :) Trochę taka mglista tęsknota za istnieniem kogoś, kto miałby bliżniaczą duszę, i konfrontowanie tego 500-setny raz z prawdą, że taka osoba chyba nie istnieje ;]


bo to, że nie mam w sobie wielkich pokładów empatii, to zaznaczałam na samym początku.

To moze jestes przykładem na to,ze bez empatii można czuć się o wiele lepiej, niż posiadając ją. Niestety jak już się ją ma to chyba nie da rady się pozbyć...
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » So, 9 lut 2013, 12:41

@Kropka, @Andegawennia
U A. to nie ZA, choc moze troche tez, jako uboczne. Ale ZA sa 1° wyjatkowo logiczni, jak komputery czy roboty
2° emocje (takze milosc wlasna) maja w zaniku
Czyli wprost przeciwnie, do tego co ma A.

Nie kloccie sie, sprobujmy raczej A. zrozumiec.

EDIT
@Kropka:
"Never argue with a fool, people might not know the difference." (Murphy's laws)
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 12:49 przez Nina2, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » So, 9 lut 2013, 12:45

zrozumienie aspi--aspi jest możliwe, ale nie na drodze empatii.
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » So, 9 lut 2013, 12:52

graddy napisał(a):zrozumienie aspi--aspi jest możliwe, ale nie na drodze empatii.


ZA sa logiczni, rozumiec ich latwo. Empatia zrozumiem schizofrenie. Na depresje tylko patrze z boku, nie chce w nia empatycznie wchodzic; uwazam ze tam blad w swiatopogladzie, w zalozeniach - stad depresja jako bledny wniosek.

Andegavennia napisał(a): :) Trochę taka mglista tęsknota za istnieniem kogoś, kto miałby bliżniaczą duszę, i konfrontowanie tego 500-setny raz z prawdą, że taka osoba chyba nie istnieje ;]

Ależ istnieje, istnieje... Pisałam, że mi przypominasz mnie z młodości (od tamtych czasów zmądrzałam, mam nadzieję). Więc pewnie znajdziesz i innych, w końcu może i jesteśmy rzadcy (jak nam mówią na Karma-Lingu: 1 na ileś tam tysięcy) ale znowuż nie tacy nadzwyczajni.

Ale by znaleźć te bratnie dusze, zleź z samotniczej góry przeczuć o własnej wielkości (na razie: przeczuć, nie masz w realu żadnych dowodów więc w tej chwili nieuzasadnione pretensje) i stań "w środku" – a wtedy połowa ludzkości będzie "wyżej" od Ciebie. I podpatrz, czego Cię kto może nauczyć.
"Cały świat jest moim guru" – mówił Maharishi.
Mnie okrzyku "Jestem szcześliwy!" nauczył 4-letni chłopczyk.
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 13:53 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » So, 9 lut 2013, 12:58

Jeśli chodzi o mnie to moje cechy z ZA, w których znalazłam zrozumienie i podobne doświadczenia na forum to np. nie rozpoznawanie twarzy (własnie wczoraj walnęłam straszną gafę znów, eh ale mi było głupio), zaburzona empatia, zaburzenia w odczuwaniu bólu i głodu (boli dotyk - nie boli złamana ręka), problemy z kontaktem wzrokowym, problemy z wyrażaniem emocji, "zawieszanie się", obsesyjne zainteresowania, własny wewnętrzny świat- gadanie do siebie, mocno ograniczona potrzeba kontaktu z ludźmi- brak jakichkolwiek bliższych relacji, poza najbliższa rodziną itp.

Natomiast nigdy ale to nigdy nie miałam skłonności do depresji, a skłonności do niej niby też są w ZA.
Chciałbym zrozumieć czemu inni ją mają, a ja nie? jak to działa .... nie wiem czy to możliwe? ... chyba gdyby ktoś potrafił właśnie logicznie wytłumaczyć mechanizm.
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 13:03 przez Kropka, łącznie edytowano 1 raz
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Krzyś » So, 9 lut 2013, 13:29

Kropka napisał(a):Natomiast nigdy ale to nigdy nie miałam skłonności do depresji, a skłonności do niej niby też są w ZA.
To chyba nie jest kryterium diagnostyczne.
Kropka napisał(a):Chciałbym zrozumieć czemu inni ją mają, a ja nie? jak to działa .... nie wiem czy to możliwe? ... chyba gdyby ktoś potrafił właśnie logicznie wytłumaczyć mechanizm.
Do depresji/dystymii skłonność jest dziedziczna chyba. Zależy też od wpływu środowiska.
Avatar użytkownika
Krzyś
 
Posty: 1919
Dołączył(a): Wt, 25 lip 2006, 23:00
Lokalizacja: Lublin / M / 32 / zdiagnozowany
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » So, 9 lut 2013, 13:58

Depresja - to zablokowanie gdy nie widzimy wyjscia.
Zablokowanie w jakiejs nieprawidlowej sytuacji (takze: emocjonalnej) - i (chwilowe) przekonanie ze wyjscia / rozwiazania /naprawy nie ma.
Jak znajdziemy wyjscie - depresja mija natychmiast a my znowu mamy pelno energii i zmieniamy, co trzeba, na lepsze.

Depresja to blad w swiatopogladzie.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » So, 9 lut 2013, 14:24

Nina, definiuj depresję sobie jak chcesz. Ja ją LUBIĘ. Wiele jej zawdzięczam, jak to juz gdzies wczesniej napisałam.
Jesli to dla kogos blad w swiatopoglądzie i inne zła-to jego sprawa. Ja nie mam zamiaru z tego wychodzić, bo cenię sobie to wystudzone spojrzenie. Nie chcę ani sama sobie tego odebrać, ani żeby ktoś mi to odbierał, bo wiele dzięki temu zyskałam. Jakkolwiek by to nie brzmiało (wiem,ze to moze byc ciezko zrozumiec).

Wiekszosc ludzi odczuwa taki stan jako cos paskudnego, z czego chcą się jak najszybciej wykaraskać. Ja nie. Mogę śmiało powiedzieć, że bardzo cierpiałam mając to niby zdrowe, prawidłowe podejście. O wiele bardziej niż teraz. Nielogiczny byłby więc powrót do tamtego,nienaturalnego dla mnie stanu.

I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja. Nie będę się zmieniać,bo nie chcę. Nie lubię tez optymistów i ludzi, którzy kochają życie. Nie chciałabym być taka. Chcę kogoś, kto nie kocha życia i czuje się w tym idealnie, w swojej skórze, i kto nie chce tego w sobie zmieniać. Kogoś, z kim mogłabym się nabijać z marności tego świata i bezsensownego zabiegania ludzi o głupie utrzymanie się na powierzchni :) Nigdy nie miałam okazji obcować z kimś takim, a byłaby to niebywała przyjemność. Bez tego cholernego bohaterstwa, fighterstwa, osiągania celów na wszystkich możliwych polach. Czując się wolnym - przez brak kurczowego przywiązania do świata i życia.

No a takich ludzi NIE MA.
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » So, 9 lut 2013, 14:50

Andegavennia napisał(a):I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja. (...)

No a takich ludzi NIE MA.
tzn. szukasz kogoś, kogo nie ma.
cieawe podejście.
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » So, 9 lut 2013, 15:15

graddy napisał(a):
Andegavennia napisał(a):I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja. (...)

No a takich ludzi NIE MA.
tzn. szukasz kogoś, kogo nie ma.
cieawe podejście.

Sa, sa.. tylko A. ich nie widzi. (Wtedy nalezy przetrzec swoje okulary.)
"Szukajcie a znajdziecie" (cytat)
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Krzyś » So, 9 lut 2013, 15:40

Andegavennia napisał(a):To ze ktos czegos wprost nie mowi,to nie znaczy ze powiedział o sobie wszystko i mozna na podstawie tego dużo wywnioskować.
Nie podejrzewam Kropki, żeby czegokolwiek istotnego o sobie nie powiedziała wprost.
Andegavennia napisał(a):Nina, definiuj depresję sobie jak chcesz. Ja ją LUBIĘ. Wiele jej zawdzięczam, jak to juz gdzies wczesniej napisałam.
Jesli to dla kogos blad w swiatopoglądzie i inne zła-to jego sprawa. Ja nie mam zamiaru z tego wychodzić, bo cenię sobie to wystudzone spojrzenie. Nie chcę ani sama sobie tego odebrać, ani żeby ktoś mi to odbierał, bo wiele dzięki temu zyskałam. Jakkolwiek by to nie brzmiało (wiem,ze to moze byc ciezko zrozumiec).
Tym łatwiej powinno być Ci zrozumieć, że tak samo jak dla Ciebie depresja jest czymś wspaniałym, to dla Kropki czymś wspaniałym jest ciąża w wieku 21 lat. Ja ani z pierwszym ani z drugim nawet nie zamierzam polemizować (a przynajmniej _staram_ się nie polemizować, bo czy wychodzi to już zupełnie inna kwestia). Ludzie są różni i mają różne potrzeby - i wmawianie Tobie, że depresja to paskudztwo, albo Kropce, że ciąża w wieku 21 lat to najgorsze zło uważam za bezsensowne (jeśli gdzieś przypadkowo zacząłem wmawiać - to przepraszam). Oczywiście to wszystko pod warunkiem, że usłyszę od Ciebie, że depresja jest dla Ciebie OK, albo od Kropki, że ciąża w wieku 21 lat jest OK - bo często jest na odwrót (chyba prawie zawsze z depresją - jak sama piszesz, często albo bardzo często z ciążą w wieku 21 lat).
Andegavennia napisał(a):I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja. Nie będę się zmieniać,bo nie chcę. Nie lubię tez optymistów i ludzi, którzy kochają życie.
jak miałem depresję to strasznie mnie drażnili optymiści i wszyscy zadowoleni z życia ): trafiał mnie szlag jak ktoś pisał że jest szczęśliwy, a już nie daj Boże, że ma dziewczynę. Uważałem wręcz, że to fałszywy aspie, jak ma dziewczynę. No i ogólnie wk*.*iali mnie wszyscy w związkach. Kontaktów towarzyskich z takimi osobami unikałem za wszelką cenę. Wyjątek stanowiła jedynie jedna koleżanka z (obecnie) Krakowa (do której startowałem na początku ;), gdyż byłem świadkiem tego, jak znalazła sobie faceta i było to wszystko w miarę logiczne i spójne, bez żadnych cudów.

O wiele bardziej lubiłem kontakty z podobnymi mnie looserami, choć kontaktów w ogólności nie lubiłem na tyle, że i tak nie miałem prawie żadnych.

Z tego co pamiętam, do nielicznych wyjątków od ogólnej zasady nieznoszenia optymistów był hari - muszę sobie kiedyś poczytać, jak on to robił, że go wtedy lubiłem ;) (no i tak mi zostało, choć z niektórymi jego poglądami zupełnie nie mogę się zgodzić)
graddy napisał(a):
Andegavennia napisał(a):I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja. (...)

No a takich ludzi NIE MA.
tzn. szukasz kogoś, kogo nie ma.
cieawe podejście.
Andegavennia napisała, że takich ludzi nie ma dlatego, że ich nie znalazła jak dotąd. Ale żeby w ogóle stwierdzić nieistnienie takich ludzi, trzeba szukać, więc ja tu nie widzę żadnej sprzeczności, jeżeli uwzględnię to co prawdopodobnie miała na myśli.
Nina2 napisał(a):Sa, sa.. tylko A. ich nie widzi.
Ja też przypuszczam, że biorąc pod uwagę rachunek prawdopodobieństwa i wszelkie możliwe mutacje, gdzieś tacy istnieją (i oczywiście życzę znalezienia kogoś takiego - eech, i znowu ten cholerny optymizm :twisted: )
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 16:59 przez Krzyś, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Krzyś
 
Posty: 1919
Dołączył(a): Wt, 25 lip 2006, 23:00
Lokalizacja: Lublin / M / 32 / zdiagnozowany
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » So, 9 lut 2013, 21:15

Andegavennia napisał(a):Nina, definiuj depresję sobie jak chcesz.

Ależ definiuję, definiuję; obojętnie, czy mnie ktoś do tego zachęca czy nie.
Andegavennia napisał(a):Ja ją LUBIĘ. Wiele jej zawdzięczam, jak to juz gdzies wczesniej napisałam.
Jesli to dla kogos blad w swiatopoglądzie i inne zła-to jego sprawa. Ja nie mam zamiaru z tego wychodzić, bo cenię sobie to wystudzone spojrzenie. Nie chcę ani sama sobie tego odebrać, ani żeby ktoś mi to odbierał, bo wiele dzięki temu zyskałam. Jakkolwiek by to nie brzmiało (wiem,ze to moze byc ciezko zrozumiec).

Takie upodobanie do cierpienia nazywa się masochizmem. (Też istnieje.) Ja tam powtarzam po Wiedźmie Margo (bardzo mądra pani, pisze na salon24.pl): "Wolę być szczęśliwa niż mieć rację". (I ona jest, szczęśliwsza ode mnie.)
"Tylko krowa nie zmienia poglądów."
"Dzięki temu" czy pomimo tego – któż oceni? Powiedzmy, że inaczej nie umiałaś.
Andegavennia napisał(a): Wiekszosc ludzi odczuwa taki stan jako cos paskudnego, z czego chcą się jak najszybciej wykaraskać. Ja nie. Mogę śmiało powiedzieć, że bardzo cierpiałam mając to niby zdrowe, prawidłowe podejście. O wiele bardziej niż teraz. Nielogiczny byłby więc powrót do tamtego,nienaturalnego dla mnie stanu.

"Wiekszość ludzi.." zamiast się czepiać i krytykować innych, lepiej zająć się po prostu sobą. "Widzicie źdzbło w oku blizniego a nie dostrzegacie belki w swoim..." (czy jakoś tak, cytat)
Tzn cierpiałaś kiedyś, cierpisz teraz... Dla mnie (po buddyjsku) cierpienie jest błędem lub skutkiem błędu.
A cofnąć się w tył nikt nie może, musimy się pchać do przodu.
Andegavennia napisał(a): I szukam kogos, kto odczuwa to tak jak ja.

Są tego całe pęczki. Przypominasz mi tę nastolatkę z "Beetlejuice'a" :"całe moje życie jest takim czarnym woalem..." To się nazywa gotyk czy jakoś tak, taka młodzieżowa subkultura.
Andegavennia napisał(a): Nie będę się zmieniać,bo nie chcę.
Bo nie potrafisz i nie wiesz jak. Precyzuj.

Andegavennia napisał(a): Nie lubię tez optymistów i ludzi, którzy kochają życie. Nie chciałabym być taka.
No i znowu się zaczynają oceny: "lubię, nie lubię" itp. A nie możesz po prostu spokojnie popatrzeć jaki kto po prostu – jest?
Ja tam wolę żyć wśród optymistów niż wśród marudzących ponuraków. No, ale "każdy ma na co zasługuje" i każde życzenie zostanie kiedyś spełnione. Skoro mieszkasz w Polsce wśród ludzi narzekających na wszystko – może już jesteś w idealnych dla siebie warunkach?
I dlaczego wymagasz, żeby inni byli podobni do Ciebie? Jeśli zostaniesz dla nich ideałem do naśladowania, znajdą się naśladowcy, do najmniejszych szczegółów. Widocznie, jak na razie, nie przyciągnęłaś.
Andegavennia napisał(a): Chcę kogoś, kto nie kocha życia i czuje się w tym idealnie, w swojej skórze, i kto nie chce tego w sobie zmieniać. Kogoś, z kim mogłabym się nabijać z marności tego świata i bezsensownego zabiegania ludzi o głupie utrzymanie się na powierzchni :) Nigdy nie miałam okazji obcować z kimś takim, a byłaby to niebywała przyjemność.

Czy zabieganie o dobra materialne jest takie bezsensowne? Pogadaj z pierwszym lepszym bezdomnym – oni nie zabiegali lub zabiegali, ale niewystarczająco.
Po paru nocach w zimnie i dniach bez łazienki – zazwyczaj zmienia się opinię o tych pogardzanych dobrach.
No ale załóżmy że znajdziesz podobnego ascetę, co porzucił świat dóbr materialnych w poszukiwaniu duchowych. Na co mu nastolatka z nieuporządkowanym umysłem, co może tylko zakłócić jego ascezę?
Tacy przybywają na Karma-Ling w sezonie letnim, licząc że madrzy lamowie czy inni buddyści pomogą im rozwikłać swoje wewnętrzne problemy. Ale każdy z nich sobą zajęty, zapatrzony we własny pępek, nie ma czasu na zainteresowanie się sąsiadem, jak i sąsiad nie ma czasu dla niego. A i tak, nawet jak wymienią doświadczenia, to są jak dwa przedszkolaki bez pani przedszkolanki.
Dlatego w takich wypadkach się szuka mądrzejszego, guru, a nie równego. (Z równym to możesz najwyżej się zakochać i uciąć sobie seansik "nóg w powietrzu" (tłumaczę wyrażenie francuskie).
Andegavennia napisał(a): Czując się wolnym - przez brak kurczowego przywiązania do świata i życia.
Owszem, tu masz rację. Brak przywiązań daje wolność.
Problem znowu we "właściwych metodach" = 'upaya'. OK, ale JAK? Bo np przywiązanie do własnego ciała jest naszym najsilniejszym przywiązaniem.
Andegavennia napisał(a): No a takich ludzi NIE MA.

Ależ są, są... I nawet to i owo potrafią wyrazić lepiej od Ciebie.
Co powiesz o tym:
"Was it wrong just be born, o Lord?"
Mocne, nie? Poemat z któregoś tam wieku.
Lecz nawet taka depresja jest tylko przejściowym stanem psychicznym. Do przekroczenia.
Ostatnio edytowano So, 9 lut 2013, 23:07 przez Nina2, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Almas » So, 9 lut 2013, 23:58

Kropka napisał(a):Natomiast nigdy ale to nigdy nie miałam skłonności do depresji, a skłonności do niej niby też są w ZA.
Chciałbym zrozumieć czemu inni ją mają, a ja nie? jak to działa .... nie wiem czy to możliwe? ... chyba gdyby ktoś potrafił właśnie logicznie wytłumaczyć mechanizm.

Na skłonnośc do depresji składa się bardzo dużo czynników, najłatwiej wskazać te neurologiczne. Spadek poziomu serotoniny jest najłatwiejszym uzasadanieniem depresji.

Natomiast nie są to jedyne czynniki. I bardzo pomaga np. akceptacja, zrozumienie otoczenia, obecnie u Ciebie za parasol ochronny może robić rodzina. U innych ak działa hobby, albo sport.

Kolejna rzecz to kwestia pragnień, wymagań, stawianych celów i tutaj na pewno radzisz sobie bardzo dobrze. Przynajmniej tak to wygląda z tego co piszesz na forum. A wielu ludzi chce osiągnąc coś co jest dla nich niemożliwe, podczas gdy nie widzą tego co mogłoby im sprawiać radość. To się wg wikipedii nazywa "bezradnośc w osiaganiu celow" i jest teorią E. Bibringa.
Avatar użytkownika
Almas
 
Posty: 749
Dołączył(a): Pt, 13 kwi 2012, 23:00
Lokalizacja: z miasta
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » N, 10 lut 2013, 00:47

Almas napisał(a):Spadek poziomu serotoniny jest najłatwiejszym uzasadanieniem depresji.

Nie uzasadnieniem tylko objawem, jednym z objawow. I wykrywalnym chyba dopiero w badaniach laboratoryjnych (tylko jako potwierdzenia diagnozy) podczas gdy pacjent sam od razu wie jak sie czuje psychicznie, czy ma depresje czy nie.

Almas napisał(a):A wielu ludzi chce osiągnąc coś co jest dla nich niemożliwe, podczas gdy nie widzą tego co mogłoby im sprawiać radość. To się wg wikipedii nazywa "bezradnośc w osiaganiu celow" i jest teorią E. Bibringa.

No mowie - zablokowanie. A czy cel mozliwy do osiagniecia czy niemozliwy - to nalezy jeszcze sprawdzic. Depresja da tylko myslenie, ze to niemozliwe.
Jesli okaze sie mozliwe - depresja natychmiast mija. Mozna tez rozpatrzyc cel i cos tu zmienic, wybrac jakis podobny.
Mowie, ze to blad w swiatopogladzie! Nie ma sensu sie zatruwac lekami.
Ostatnio edytowano N, 10 lut 2013, 00:51 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » N, 10 lut 2013, 00:56

EDIT
Co tam jeszcze...
Andegavennia napisał(a): Ja nie pisze pod odbiorcę masowego. Jeśli ktoś choć trochę zrozumie co piszę, to będę mieć niemal gwarancję, że jest to pokrewna dusza i osoba, której szukam.

Ależ rozumiem, rozumiem. Jakbym czytała samą siebie z młodości. Też byłam taką pretensjonalną egoistką z manią wielkości. Mam nadzieję, że wyzbyłam się choćby części błędnych poglądów. Bo na tym polega rozwój, także duchowy a nie na upieraniu się przy poglądach ze szkoły podstawowej. Ze wszystkiego się wyrasta.
Rysunkiem: widziałam dowcip: baba stara, gruba, ubrana jak nastolatka i podpis: "Podlotek – retro".
Andegavennia napisał(a): Podaj proszę linka do konkretnego przykładu takich elaboratów schizofrenicznych.

(A samej poszukać nie łaska?) Kiedyś bywałam na forach schizofrenia.evot.org/ - tu jest życzliwy schizofrenikom admin i jeszcze jakimś chyba oficjalnym medycznym, które zostało potem zhackerowane. (Szkoda, były wspaniałe opisy tego "trzeciego cierpienia" buddyjskiego, egzystencjalnego.) Także mój wirtualny przyjaciel Andrzej Skalski prowadzi (jako nick bonus1) forum antypsychiatrii http://www.schizofrenicy.info/cms/pages/forum.php . (Teksty mądre, grafika okropna – malarstwo jego żony schizofreniczki). Ten uważa tak jak ja, że schizofrenia jako taka nie istnieje, a etykietkę schizofrenika = wariata dostaje osobnik, gdy staje się zbyt upierdliwy dla otoczenia. ("Schizofrenia bezobjawowa" w radzieckich psychuszkach, gdzie zamykano opozycjonistów i ogłupiano lekami – co jednak było bardziej humanitarne niż zesłanie do gułagu czy strzał bez wyroku w tył głowy. )
Możesz sama zobaczyć – pomieszanie genialności i bełkot.
To co się popularnie nazywa "schizofrenią" to zaburzenia w rozwoju wewnętrznym (dezintegracja pozytywna Dąbrowskiego, także teraz Grof o tym pisze, do powszechnego obiegu psychiatrycznego w Polsce to info jeszcze nie dotarło). Taki osobnik, z którym to się zdarza najczęściej sam nie rozumie co się z nim dzieje, nie potrafi nawet się wysłowić , a jeszcze jak się przyłączą pretensje do otoczenia ( że mnie nie rozumieją) i paranoja – to wariatkowo murowane. A są przyjemniejsze miejsca na świecie.
Prawidłowo takie stany przechodzi się w odosobnieniu, pod opieką kogoś mądrzejszego, kto sam przez to przeszedł. Niestety, nie w naszej cywilizacji. Tu masz tylko pracować na życie i "zachowywać się jak wszyscy". Przynajmniej w klasztorach ma się na życie wewnętrzne tę ciszę i spokój.
Wyobraź sobie że jesteś gąsieniczką i nagle wspólne żerowanie przestaje Ci odpowiadać. Wszędzie źle – inne gąsieniczki uznają, że masz świra. Gąsienica się wtedy zaszywa w zacisznym miejscu i wytwarza kokon czy skorupkę poczwarki. Tak i my – z takimi problemami walimy do lamów po nauki i odpowiednie warunki do przepoczwarczenia się. Chodzi o osiągnięcie tego "wyższego poziomu świadomości" = oświecenia.
Wytłumaczyłam?

EDIT
No a takie "swirowanie" w swoim dotychczasowym srodowiku i trwa dluzej (bo bez instrukcji) i moze skonczyc sie smutno, gdy zniecierpliwiona rodzina odesle do psychiatry.
Ostatnio edytowano N, 10 lut 2013, 15:14 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kris » N, 10 lut 2013, 15:01

Andegavennia napisał(a):Ja nie pisze pod odbiorcę masowego. Jeśli ktoś choć trochę zrozumie co piszę, to będę mieć niemal gwarancję, że jest to pokrewna dusza i osoba, której szukam. A jeśli nie to bedzie znaczyło, ze nie ma takiej osoby.


Liczysz, że ten wątek przeczyta kilka miliardów ludzi? Wprawdzie ruch na forum ostatnio jest duży, lecz na tyle ludzi bym nie liczył ;-)

A jeśli choć ktoś trochę rozumie co piszesz, lecz nie zgadza się w większości z tym co piszesz, to czy taka osoba jest tą pokrewną duszą?
Avatar użytkownika
Kris
 
Posty: 1034
Dołączył(a): Śr, 28 paź 2009, 00:00
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » N, 10 lut 2013, 15:11

Jak sie nie zgadza, to wtedy moze podyskutowac (bedzie troche animacji na forum).
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » N, 10 lut 2013, 15:44

Andegavennia napisał(a):Ja nie pisze pod odbiorcę masowego. Jeśli ktoś choć trochę zrozumie co piszę, to będę mieć niemal gwarancję, że jest to pokrewna dusza i osoba, której szukam. A jeśli nie to bedzie znaczyło, ze nie ma takiej osoby.



Liczysz, że ten wątek przeczyta kilka miliardów ludzi? Wprawdzie ruch na forum ostatnio jest duży, lecz na tyle ludzi bym nie liczył ;-)


Nie liczę ;) Ale manierę trzeba sobie wyrabiać wszędzie :P Żeby weszło w krew mocniej, i żeby nie odwyknąć :P

Poza tym to może być tez taka metafora-nie zyje pod odbiorcę masowego-przeciętna osoba nie zrozumie, nie odbierze moich działań, słów, pojmowania świata. To co robię nie przemówi do większości osób. Jestem z niszy, i szukam tej niszy.

A jeśli choć ktoś trochę rozumie co piszesz, lecz nie zgadza się w większości z tym co piszesz, to czy taka osoba jest tą pokrewną duszą?

Pokrewna dusza by się zgadzała,sama by to reprezentowała...
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kris » N, 10 lut 2013, 16:21

Andegavennia napisał(a):Nie liczę ;) Ale manierę trzeba sobie wyrabiać wszędzie :P Żeby weszło w krew mocniej, i żeby nie odwyknąć :P


Manierę w sensie światopogląd?

Andegavennia napisał(a):Pokrewna dusza by się zgadzała, sama by to reprezentowała...


A ja myślę, że niekoniecznie. Wydaje mi się, że życie z osobą o innym światopoglądzie może być... interesujące. Ale oczywiście to tylko teoretyzowanie.
Ostatnio edytowano N, 10 lut 2013, 16:22 przez Kris, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Kris
 
Posty: 1034
Dołączył(a): Śr, 28 paź 2009, 00:00
Lokalizacja: świętokrzyskie
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » N, 10 lut 2013, 16:34

Zależy czego dotyczą różnice światopoglądu. Bo póki co zderzam się od lat z katolstwem, i czyms co zbiorczo mozna nazwac "polskim podejściem". Nawiedzeni optymiści, życiowi fighterzy, korposzczury i jacyś tam modo-followerzy. Można mieć dość ;) Na takim tle spotkanie kogos, kto byłby taki sam, byłoby o wiele bardziej ożywcze niż to ciągłe zderzanie światopoglądów.
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » N, 10 lut 2013, 17:30

Mialam taki swiatopoglad w mlodosci, ale wyroslam.
Ze jestem inna, lepsza, niezrozumiana przez otoczenie goniace tylko za forsa...
Czy wszystkich masz w pogardzie? Jezeli tak, to wina zlych okularow.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 00:23

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:36 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 11 lut 2013, 01:14

Andegavennia napisał(a): a i po co widzieć rzeczy, których sie nie chce, i które niczemu nie służą ;)

Zeby widziec rzeczywistosc "taka jaka jest" (Tathagata) a nie tylko wybrany odcinek i potem plakac, ze swiat nie jest taki, jak sobie maly Jas w przedszkolu wyobrazal.

Andegavennia napisał(a): Pokory nigdy nie będę mieć, bo jest upokarzająca.

Nie mowie o "pokorze" (pojecie z chrzescijanstwa) ale o neutralnym znaniu swojego miejsca (zawsze w srodku) , skad wynika uprzejmosc.

Andegavennia napisał(a):jestem czarnym złym duchem :P Jeśli będę utrzymywać w sobie pogląd, że to ja jestem do dupy, a inni tacy super (i do tej grupy nie mogę z wielu powodów przynależeć), to chyba mi to nie pomoże się rozwijać.

Nikt nie jest ani zupelnie do d*** ani calkiem idealny. Kazdy jest troche dobry troche zly a rozwijaja sie tez wszyscy, kazdy w swoim rytmie.
Od starszych sie uczysz, mlodszym pomagasz, rownym dajesz przyjazn. A kazdemu nalezny mu szacunek. Co w tym trudnego? To jest postawa prawidlowa.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 01:22 przez Nina2, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 01:46

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:37 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 11 lut 2013, 02:25

Do mistrza Zen Ci daleko, nawet nie jestes uczniem.
No, a jakby zejsc z innych, to w czym Ty jestes taka idealna?
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 08:34

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:37 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Pn, 11 lut 2013, 10:35

Andegavennia napisał(a):Nina, definiuj depresję sobie jak chcesz. Ja ją LUBIĘ. Wiele jej zawdzięczam, jak to juz gdzies wczesniej napisałam.
Jesli to dla kogos blad w swiatopoglądzie i inne zła-to jego sprawa.
hmm ciekawe, skoro to jest takie fajne, to po co te ataki na ludzi którzy mają inaczej.
Jeśli byłabyś zadowolona IMHO to nie powinnaś patrzeć z zawiścią na ludzi żyjących inaczej, bo niby czego miałbyś im zazdrościć, skoro i Ty i oni są zadowoleni ze swojego stanu?
Andegavennia napisał(a): Nie lubię tez optymistów i ludzi, (...) Czując się wolnym - przez brak kurczowego przywiązania do świata i życia.
nie rozumiem, w jaki sposób optymizm wiąże się z "przywiązaniem do świata"?
...dla mnie to dwie odrębne rzeczy, wręcz wykluczające się, bo przecież jeśli ktoś jest zbyt przywiązany do swego życia, to mając świadomość przypadkowości, losowości i związanych z tym zagrożeń, będzie zmuszony żyć w strachu o utratę tego co ma, a strach, stres raczej utrudnia bycie optymistą.
Andegavennia napisał(a):Ale nawet gdyby była to pogarda, to i tak nieszkodliwa, bo nic tym ludziom nie robię złego.
a oni:
Andegavennia napisał(a):Nawiedzeni optymiści, życiowi fighterzy, korposzczury i jacyś tam modo-followerzy.
co ci robią złego? ... przecież tak samo jak Ty prezentują tylko swoje poglądy, żyją po swojemu.
Andegavennia napisał(a):I tak widzimy tylko wybrany wycinek. Każdy, nawet najbardziej wzorowo zdrowa psychicznie osoba, ma różne skrzywienia poznawcze, subiektywizmy. To jest wręcz konieczne do życia.
tego też nie rozumiem, w innym temacie pisałaś o racjonalizowaniu i jakie to złe i paskudne, a tu nagle widzenie tylko wycinka rzeczywistości wychwalasz?
albo
Andegavennia napisał(a):Pokory nigdy nie będę mieć, bo jest upokarzająca.
a w innym temacie piszesz coś w stylu "jak mnie nie chcą, odchodzę w pokorze".

Czasem mam wrażenie, że piszesz tylko po to aby być "przeciw " :roll:


Almas napisał(a):Na skłonnośc do depresji składa się bardzo dużo czynników, najłatwiej wskazać te neurologiczne. Spadek poziomu serotoniny jest najłatwiejszym uzasadanieniem depresji.

Natomiast nie są to jedyne czynniki. I bardzo pomaga np. akceptacja, zrozumienie otoczenia, obecnie u Ciebie za parasol ochronny może robić rodzina. U innych ak działa hobby, albo sport.
Z tą serotoniną to zgadzam się raczej z Nina2, że to jest objaw a nie przyczyna.
...co do "parasola" nie mam go od zawsze ... sytuacje w życiu miałam bardzo różne, mimo to nigdy nie miałam takiego totalnego poczucia beznadziei jakiego opisy można poczytać choć by tu na forum... np. sąsiad teściów powiesił się z powodu kłopotów finansowych, a mi nawet przez myśl by nie przeszło, że można chcieć się wieszać z takiego powodu...
... dlaczego tak jest, to mnie ciekawiło od zawsze?

Czasem tak sobie nawet obserwuje i często dochodzę do wniosku, że bardziej są szczęśliwi/zadowoleni ze swojego życia są Ci co obiektywnie mają bardziej przechlapane ... a ludzie, którym obiektywnie praktycznie niczego nie brakuje, dołują się byle czym... co to za mechanizm?
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 11:02

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:38 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 11 lut 2013, 14:44

Kropka napisał(a):Czasem mam wrażenie, że piszesz tylko po to aby być "przeciw " :roll:

Tez mam takie wrazenie: mentalnosc zbuntowanej nastolatki.

Ale u nich to poniekad przymusowe: czuja sie bardziej dorosli, a otoczenie ich upycha w roli dziecka.
Ale A. ma juz te 18+, moze robic co sama chce, nie musi sie dziecinnie buntowac przeciwko rodzinie. Juz moze gdzies legalnie znalezc prace, zyc jak chce, na swoim. Wtedy nikt jej nie bedzie trul nad glowa.

EDIT:
Chwileczkę, może tytuł tematu jest na wyrost. W końcu "Nie chwal dnia przed zachodem a życia przed śmiercią". Ograniczmy się tylko do godziny, to każdy łatwiej może zrobić.
Kiedy uważamy, że zmarnowaliśmy godzinę, a kiedy nie?
I czyja ocena tu ważna: moja własna czy kogoś innego z boku?
Ja nie zmarnowałam czasu (godziny czy dnia) jeśli przeżyłam go najciekawiej (tu znowu: moja ocena) i najintenstwniej jak mogę.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 14:59 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 15:21

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:38 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 11 lut 2013, 17:03

Bo tak mozna sadzic z Twoich postow.
Czy szukalas cos w pracy dla niepelnosprawnych? Bo praca jednak zajmuje te chociaz kila godzin, a troche wlasnych pieniedzy i bycie uzytecznym dla kogos tez daje te satysfakcje na codzien.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 17:30

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:38 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Pn, 11 lut 2013, 17:31

Andegavennia napisał(a):Mam pamięć na tyle słabą, że nie pamiętam co piszę parę dni wcześniej. Przyznaję się. Tak mam, kiedyś tak nie było, no ale się stało i niewiele z tym mogę zrobić. Dlatego też nie przewiduję jakiegoś dłuższego życia, bo bez dobrej pamięci nie da się żyć.
wiele osób raczyło by się z tym nie zgodzić ;)... twierdząc, ze krótka pamieć szcególnie do jakichś uraz, znacznie ułatwia życie.

Ja niestety mam bardzo dobrą pamięć do takich szczegółów, co często bywa męczące i np. w takiej dyskusji jak ta, mnie dezorientuje, bo nie wiem czy mam brać za prawdę to co pisałaś kilka postów wcześniej czy to co piszesz teraz, dlatego pytam o co chodzi?
W metaforach też jestem kiepska niestety, te proste oczywiste odwołujące się do przysłów itp lubię, ale jak ktoś zaczyna wchodzić w podteksty głębiej to się niestety gubię (to też jest cecha ZA z resztą, z którą się odnalazłam tu na forum).
Andegavennia napisał(a): To jest cały czas wybieranie z dwojga złego, a nie zupełnie dowolny wybór.
jak całe zycie generalnie, bo wszystko jest efektem jakiegoś tam kompromisu i patrząc z boku mogłoby być lepsze lub gorsze - tylko jaki jest sens ubolewać nad czymś na co nie mamy wpływu?
Andegavennia napisał(a):Nie robią mi nic złego, ale ich poglądy wyrazaja sie w zyciowych standardach, w kazdej rozmowie, gescie, a ja muszę chcąc nie chcąc na to patrzec i tego sluchac, gdy jestem wsrod ludzi. Nie moge sobie posluchac alternatywnych poglądów ot tak, na co dzien, w kolejce. Nie moge tam zobaczyc kogos, kto swoją postawą wyraza takie poglady jak ja. I po mnie tez nie widac moich poglądów. A jak juz nieopatrznie pozwolę sobie na odrobinę odwagi i prowokująco zaczne mowic cos z moich mysli, to od razu jest krzyk, larum i takie reakcje, ze na 2 raz nie chce sie zaczynac
ależ ja mam bardzo podobnie, jakoś nic złego z tego nie wynika, nie wiem czym tu się przejmować.

Po co Ci ludzie wyznający dokładnie takie same poglądy jak ty?
.... Dlaczego nie wystarczy Ci zbieżność poglądów w danej dziedzinie?
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 17:43

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:39 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 11 lut 2013, 17:59

Byłam taka sama w młodości (ale na szczęście wyrosłam). Jak za długo nic pasjonującego się w moim życiu nie dzieje, i nie mam żadnych ważnych zajęć – to też zaczynam tak marudzić. A potem jest nawał pracy i "urwanie głowy", i pada się na pysk ze zmęczenia, ale jest satysfakcja z dobrze wykonanego zadania.
Aż doktorat? Ja tam po magisterce stwierdziłam, że żadnych egzaminów (z przedmiotów, które mnie nie interesują) zdawać nie będę. I zajęłam się prywatnie moją pasją.
W Paryżu zmywałam gary na pół etatu i studiowałam prywatnie w paryskich bibliotekach mistykę porównawczą. Napisałam też parę drobnych esejów na temat. A sam Ringu Tulku powiedział, że mam dobrą znajomość Dharmy. Ważne, co się samemu wie i umie a nie ocena innych czy nawet doktorat, którego nikt nie przeczyta.
A jak coś mnie interesowało, to potrafiłam i wyruszyć w teren, "daleko od ludzi", gdzie już ani pociąg ani autobus nie dociera. Tam osiedlają się najciekawsi, "szamani". Zylam z nimi i obserwowałam.

Wiesz co, A.? A popatrz na swoje posty: inni dla Ciebie nie istnieją, różne prace – nie dające satysfakcji i denne. Nie kochasz nikogo i siebie także nie. Brak miłości bliźniego (w chrześcijaństwie) czy współczucia (w buddyźmie). W jodze to się nazywa "zatkany czakram serca". A przeciez wg chrześcijaństwa to najważniejsze, a i w buddyźmie mówią, że bez współczucia dalszy postęp duchowy niemożliwy.
I – w prawidłowych metodach – każdemu na wstępie doklejają współczucie inicjacją Czenrezi. (Inicjacja to zasianie ziarna, co ma sie rozwijać w naszej psychice.)
"Za szybko jest cierpieniem i za wolno jest cierpieniem
Bawmy się dobrze zanim dojdziemy" – mówi 11k.
Widzę, że cierpisz z tego zablokowania, co Ci nie pozwala isc naprzod.
No to masz diagnoze: CO. A teraz pomyśl jak to usunąć. Zeby sie rozwijac i byc w zgodzie ze soba i ze swiatem.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 18:09 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 11 lut 2013, 18:03

.
Ostatnio edytowano Pn, 11 lut 2013, 23:39 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Pn, 11 lut 2013, 18:04

Andegavennia napisał(a):A co jesli chciało się miec co najmniej doktorat? Co gdy to miało być narzędzie pracy? No oczywiscie moge zmienic je na rece i np wyplatać koszyki ;}
yyy podobno Uniwerek w San Diego oferuje studia w zakresie wyplatania koszyków i to w dodatku pod wodą!
Więc może i doktorat jest w zasięgu reku ;)
A >>tu<<więcej nietypowych kierunków.

Andegavennia napisał(a):Bo chciałabym zobaczyć jak to jest, gdy ktoś jest w 90 proc. taki sam.
ja też nigdy kogoś takiego nie spotkałam (w sensie w takim stopniu podobnego do mnie), raczej mało realne w śród obcych (jedyną osobą o podobnej do mnie konstrukcji psychicznej którą znam, jest mój młodszy syn)
... ale czy to podobieństwo samo w sobie jest aż tak wartościowe, żeby z tego powodu nieudanych poszukiwań popadać w deprechę?
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Forum otwarte dla każdego

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości