Poczucie zmarnowanego życia

To forum przeznaczone jest głównie dla osób dorosłych z ZA i pokrewnymi zaburzeniami.

Chat irc (pirc.pl): #aspi.net.pl (bramka www) (godzina 20:30)
Skype: WideŁokonferencja (Soboty@20:00)

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 4 lut 2013, 11:55

graddy napisał(a):
Nina2 napisał(a):IMHO: (buddyjskie) : cierpienie jest bledem lub skutkiem bledu.

a jak ktoś cierpi dla kogoś?

Nie rozumiem. Przyklad?
EDIT
Matka cierpiała rodząc mnie. I zrywając się w nocy gdy tylko dziecko zapłacze. Czy wszystkie poświęcenia związane z odchowaniem dziecka są cierpieniem?
To się nazywa miłość, dostaliśmy to z miłości.
Teraz sami z miłości nieraz poświęcamy własną wygodę dla kogoś.
Ostatnio edytowano Pn, 4 lut 2013, 12:02 przez Nina2, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » Pn, 4 lut 2013, 11:58

Nina2 napisał(a):
graddy napisał(a):
Nina2 napisał(a):IMHO: (buddyjskie) : cierpienie jest bledem lub skutkiem bledu.

a jak ktoś cierpi dla kogoś?

Nie rozumiem. Przyklad?

np. rodzice poświęcający się dla dzieci.
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Pn, 4 lut 2013, 12:01

OK, o tym samym pomyslalam (patrz dopisek w EDIT). Ale, z milosci, nie nazywamy tego "cierpieniem". W buddyzmie: "darem", darem zycia.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » Pn, 4 lut 2013, 12:06

ok, zauważyłem
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Marcin » Pn, 4 lut 2013, 13:17

marcinw napisał(a):No to ja muszę być jakiś inny, bo woli życia czy energii nie czerpię z innych ludzi :)
Nie mogę sobie wyobrazić żadnej zalety, która by mogła przyćmić czyjąś toksyczność. Czy mógłbyś podać przykłady?
U mnie toksyczne zachowania albo próba szantażu emocjonalnego powoduje moje szybkie odkochanie się. Już taki przypadek miałem.


ad1. Energię zawsze czerpiesz z siebie. To nie jakaś magia, w której przesyłasz komuś energię...
- Ale może u Ciebie ktoś spowodować daną reakcję. To na poziomie, którego nie kontrolujesz, lub jest to niezwykle trudne.

ad2. Zalet jest dużo, takie osoby (np dda/ddd) bywają np. bardzo uczynne, pracowite, potrafią być tolerancyjne dla dziwnych zachowań aspijskich. http://ddablog.wordpress.com/2009/08/13 ... edalu-dda/.
Może nawet DDA i AS właśnie dobrze się rozumie (nie we wszystkim), ale to tylko hipoteza na podstawie moich niewielkich obserwacji.

ad3. Zależy od przywiazania, uczuć i wielu innych rzeczy - nie każdy tak potrafi zrobić jak Ty, albo też nie spotkałeś takiej istoty jeszcze :)

A DLACZEGO nie wychodzi? No to szukam dlaczego nie wyszlo, gdzie robie blad i next time jestem madrzejsza. Uczymy sie na wlasnych bledach.
Tez w mlodosci kilka razy swiat mi sie walil, mialam rozdarte serce - az nauczylam sie "kochac prawidlowo", kochac z radoscia a nie cierpiec.
IMHO: (buddyjskie) : cierpienie jest bledem lub skutkiem bledu.


Nina - :good:
"different, not less."
Avatar użytkownika
Marcin
 
Posty: 165
Dołączył(a): So, 12 sty 2013, 20:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Krzyś » Pn, 4 lut 2013, 13:41

Marcin napisał(a):ad2. Zalet jest dużo, takie osoby (np dda/ddd) bywają np. bardzo uczynne, pracowite, potrafią być tolerancyjne dla dziwnych zachowań aspijskich. http://ddablog.wordpress.com/2009/08/13 ... edalu-dda/.
Może nawet DDA i AS właśnie dobrze się rozumie (nie we wszystkim), ale to tylko hipoteza na podstawie moich niewielkich obserwacji.
Ja też kiedyś chciałem mieć (kolejną) dziewczynę DDA ale teraz nie upieram się przy jakichkolwiek zaburzeniach (może poza nie-borderlajnem). Swoją drogą przy próbie budowania związku z DDA ta druga osoba musi prędzej czy później pójść na terapię - nie leczone DDA raczej magicznie nie zniknie.

(to wszystko oczywiście abstrahując od tezy, że DDA nie istnieje - mi chodzi o to co się pod tym pojęciem rozumie w Polsce).
Avatar użytkownika
Krzyś
 
Posty: 1919
Dołączył(a): Wt, 25 lip 2006, 23:00
Lokalizacja: Lublin / M / 32 / zdiagnozowany
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Pn, 4 lut 2013, 13:47

Nina2 napisał(a):Odważni żyją krótko, ostrożni nie żyją wcale - cytat, z netu
:good:

graddy napisał(a): rodzice poświęcający się dla dzieci.
no a dobrze wychowane dzieci na starość poświęcają się dla rodziców... IMHO zwykła wymiana, żadne poświęcenie.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 4 lut 2013, 13:53

IMHO zwykła wymiana,

Nie do kocna zwykła, bo wymuszona wczesniej przez jedną stronę (starych).
To nie tak jak z umową, ze wiemy na co sie piszemy i sami decydujemy, a jakby co mozemy odstapic od umowy.
To jest wlasnie taki maly szantazyk ze strony rodziców, jak zwykle ubrany w gornolotne słowa.
Ostatnio edytowano Pn, 4 lut 2013, 14:40 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Marcin » Pn, 4 lut 2013, 14:30

Krzyś napisał(a):Ja też kiedyś chciałem mieć (kolejną) dziewczynę DDA ale teraz nie upieram się przy jakichkolwiek zaburzeniach (może poza nie-borderlajnem). Swoją drogą przy próbie budowania związku z DDA ta druga osoba musi prędzej czy później pójść na terapię - nie leczone DDA raczej magicznie nie zniknie.

(to wszystko oczywiście abstrahując od tezy, że DDA nie istnieje - mi chodzi o to co się pod tym pojęciem rozumie w Polsce).


Borderlajn to jest mega hardcor - stay away!!! chyba tylko mega pewni siebie by spróbowali z kimś takim, albo kamikaze.

No koniecznie terapia dla dda, i to od początku znajomości, trzeba się liczyć też, że to trwa ileś lat i trzeba cierpliwości (6-7 nawet).

Myślę, że istnieje coś takiego jak dda. Choć cechy wspólne dla wszystkich są trudne do ustalenia. Chyba tylko jedna jest wspólna zawsze dla dda (i to też zależy od innych czynników, które mogą to niwelować...) - problemy w stworzeniu zdrowej i trwałej relacji.

Ja tam bym chętnie spróbował się związać z dziewczyną z ZA...
Ostatnio edytowano Pn, 4 lut 2013, 14:31 przez Marcin, łącznie edytowano 1 raz
"different, not less."
Avatar użytkownika
Marcin
 
Posty: 165
Dołączył(a): So, 12 sty 2013, 20:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Pn, 4 lut 2013, 14:43

problemy w stworzeniu zdrowej i trwałej relacji.

To akurat wystepuje chyba przy wszystkich zaburzeniach psych, osobowości itp ;)
Zresztą osoby niby zdrowe pod tym kątem tez miewają z tym problemy z niewyjaśnionych przyczyn...
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Pn, 4 lut 2013, 14:55

Andegavennia napisał(a):
IMHO zwykła wymiana,
To jest wlasnie taki maly szantazyk ze strony rodziców, jak zwykle ubrany w gornolotne słowa.
czemu szantażyk? jak cię dobrze traktują i pomagają, to i ty im pomagasz ... nawet jesteś prawnie zobowiązana ... jak cię oddadzą bidula, to długu wdzięczności nie masz.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Marcin » Pn, 4 lut 2013, 14:57

To akurat wystepuje chyba przy wszystkich zaburzeniach psych, osobowości itp
Zresztą osoby niby zdrowe pod tym kątem tez miewają z tym problemy z niewyjaśnionych przyczyn...


Bo są dodatkowe czynniki. Każdy z innej rodziny pochodzi, poznało innych ludzi, czytało inne rzeczy, różne doświadczenia oraz różny sposób reakcji na nie. To nie jest takie proste, tylko kompleksowe.

Są cechy wspólne w rodzinach alkoholowych : uzależnienie od alkoholu u rodzica lub obu. Jakie sytuacje mogą być w takim domu, każdy potrafi sobie wyobrazić. Czy to nie wpływa na późniejsze życie? -myślę, że jednak wpływa i to bardzo. Tak bardzo, że osoby z takich rodzin idą na terapię, czytają książki, mają swoje fora - bo nie potrafią sobie życia ułożyć z kimś.
Ostatnio edytowano Pn, 4 lut 2013, 14:58 przez Marcin, łącznie edytowano 1 raz
"different, not less."
Avatar użytkownika
Marcin
 
Posty: 165
Dołączył(a): So, 12 sty 2013, 20:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Krzyś » Pn, 4 lut 2013, 15:37

Marcin napisał(a):Borderlajn to jest mega hardcor - stay away!!! chyba tylko mega pewni siebie by spróbowali z kimś takim, albo kamikaze.
na szczęście w porę miałem kolegę z borderlajnem (notabene Twojego imiennika) - tzn. w porę, żeby zauważyć, że od BPD trzymać się z daleka ;) choć było mi go bardzo szkoda i on miał w życiu mocno pod górkę (tym niemniej poczułem ulgę, jak zakończyliśmy znajomość, nawet za cenę przepadniętej gitary elektrycznej i "na co dybie w wielorybie czubek nosa eskimosa")
Marcin napisał(a):Myślę, że istnieje coś takiego jak dda. Choć cechy wspólne dla wszystkich są trudne do ustalenia. Chyba tylko jedna jest wspólna zawsze dla dda (i to też zależy od innych czynników, które mogą to niwelować...) - problemy w stworzeniu zdrowej i trwałej relacji.
ja też wierzę w istnienie DDA (wierzę = nie próbowałem konfrontować mojej wiary ze stanem faktycznym psychologii), ale np. pwjb twierdzi (na podstawie poszukiwań w sieci), że nie ma czegoś takiego (to jest kwestia formalna - że nie ma czegoś takiego jak DDA a tylko te osoby mają np. nerwicę). Nawet na spotkaniu była o tym dyskusja, ale ja niestety musiałem śpieszyć się na autobus.

(Swoją drogą faktycznie nie ma nawet za bardzo angielskiego odpowiednika tego terminu)

Podejście pragmatyczne - czyli założenie że DDA istnieje i czytanie o tym maksymalnie ile się da - na szczęście sprawdza się wystarczająco dobrze w praktyce do rozumienia czyichś reakcji.
Ostatnio edytowano Pn, 4 lut 2013, 15:43 przez Krzyś, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Krzyś
 
Posty: 1919
Dołączył(a): Wt, 25 lip 2006, 23:00
Lokalizacja: Lublin / M / 32 / zdiagnozowany
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Amelia » Wt, 5 lut 2013, 01:00

Kropka napisał(a):
Andegavennia napisał(a):
IMHO zwykła wymiana,
To jest wlasnie taki maly szantazyk ze strony rodziców, jak zwykle ubrany w gornolotne słowa.
czemu szantażyk? jak cię dobrze traktują i pomagają, to i ty im pomagasz ... nawet jesteś prawnie zobowiązana ... jak cię oddadzą bidula, to długu wdzięczności nie masz.

Z mojego punktu widzenia to wygląda tak, że ja się na ten świat nie prosiłam, tylko powołali mnie do życia rodzice, aby swoje intynkty rodzicielskie zaspokoić i aby mieć wsparcie na stare lata. W związku z tym wychowywali mnie i edukowali.

I Kropko, tak jak piszesz, wygląda na to, że nie mam wyboru - muszę im potem pomagać, bo tak wypada, a nawet mam taki obowiązek. Jeśli tego nie zrobię, to będę uznana za wyrodną córkę, będę mieć wyrzuty sumienia (bo tak zostałam wychowana).
Tu jest szantaż.
Nikt mnie nie pytał, czy chcę tego życia, i czy chcę się godzić na tę wymianę, tylko mi się coś daje (a ja muszę to przyjąć, bo jestem od tej pomocy zależna, jako dziecko zaczynające od zera) i potem się oczekuje wdzięczności.

Co ciekawe, gdybym odmówiła zgody na ten układ, i chciała z danego mi życia zrezygnować, to byłaby wielka afera (swoją drogą też szantaż)

Nie wiem jak to powiedzieć, żeby nie zabrzmiało cynicznie, tylko realistycznie:
Dopiero teraz powoli zaczynam rozumieć o co w tym chodzi. Jak ciekawa to jest manipulacja międzypokoleniowa - że dzieci faktycznie czują wdzięczność, że im rodzice kupili coś do ubrania, albo zabawkę, albo że je na studia posłali jeśli chciały tam iść. A przecież to im się należy, skoro rodzice się zdecydowali je mieć. Tak jak kotu należy się karma i coś do zabawy, aby się nie nudził, skoro jest od człowieka uzależniony, gdy go człowiek sprowadził do mieszkania dla zaspokojenia swoich potrzeb. Choć można powiedzieć, że kot zwykle się wywiązuje z tej umowy, bo jest miły dla oka i się łasi. A dzieci nie zawsze spełniają oczekiwania, i wtedy zaczynają się problemy..
Ostatnio edytowano Wt, 5 lut 2013, 01:07 przez Amelia, łącznie edytowano 4 razy
Avatar użytkownika
Amelia
 
Posty: 8189
Dołączył(a): Cz, 27 lip 2006, 23:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez GreenShadow » Wt, 5 lut 2013, 01:08

O, i ja się pod tym podpiszę!
I to prawie całkowicie, z jednym małym wyjątkiem:

gdy ostatecznie odmówię zgody ta ten układ, to na prawdę czniam to co sobie inni pomyślą na ten temat, i to czy im się to spodoba czy nie.
Aspi183/200
NT27/200

Kto chętnie świtem z łóżeczka wyskoczy - ten od tego wariuje i ślepnie na oczy
Avatar użytkownika
GreenShadow
 
Posty: 3388
Dołączył(a): Pt, 6 kwi 2012, 23:00
Lokalizacja: 100% DIAGNOSED
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 01:50

No właśnie, Amelia świetnie to ujęła. to jest taki szantaż w duchu katolickiej retoryki-ze dar, ze nieprzyjecie to swietokradztwo, grzech itp. Jak ktos nazwie to po imieniu-czyli właśnie manipulacją i zaspokajaniem czyichś zachcianek, to od razu się go wyklnie, że niewychowany, że niewdzięczny itp. I tak można w kółko, i nie znajdzie się dobrych argumentów, i jest się w pułapce bez wyjścia. I jeszcze to cudowne wpędzanie w poczucie winy, bo "robiąc po swojemu a nie tak jak mamusia chciała sprawiasz jej przykrość!"
Kupuje sobie ktos los na loterii a potem liczy,ze akurat wygra ten milion. A jak nie to wielka obraza, płacz i zgrzytanie zębów, bo skoro "pod sercem 9 miesiecy nosilam, z pracy zrezygnowalam, po nocach nie spalam, to POWINIENES się UDAĆ".

Na rynku jest tak, ze poki czegos dobrowolnie nie przyjme, i nie bede chciala za to zaplacic chocby 10 groszy, to nie ma to wartosci. Dlaczego tu więc nie stosują się te prawa (co prawda odnoszące się do towarow i uslug, ale przeciez dosc logiczne u podstaw)? Mam przyjąć tylko dlatego, że ktoś mi wciska. I powinnam zaplacic za to cenę taką, jaką ta osoba sobie przyjęła. Nie ma tu miejsca na wolną wolę...

Jak ktoś da mi do ręki kamień, bo tak akurat się mu uwidziało w danej chwili wielkodusznosci, to od razu mam go całować po rękach i cieszyć się, ze ktos w wielkosci swego serca obdarzył mnie sam z siebie darem?

Jak sie to wszystko przemysli i zrozumie to jest to smutne, okrutne i przerażające. To postac terroryzmu.
A potem się czlowiekowi indoktrynuje, ze ma wolną wolę, ze jak chce i bedzie konsekwentny to moze dojsc do wymarzonego celu, ze wiele od niego zalezy i to on WYBIERA...No rzeczywiscie, wybor szeroki, to tak jakby wiezniowi powiedziec "wybierasz cele z lewej czy prawej? do picia herbatke czy kawusię?"

A najgorsze jest to,ze ciezko sie odciąc od tego szantazu i uczucia,ze nie spelnilo sie czyichs oczekiwan, nie odplacilo sie tak jak to sobie ktos wymarzyl... Nawet mając pełną swiadomosc tej manipulacji, działa. Chocby nie wiem jak miec w dupie, to i tak wyrzuty sumienia dopadają. Robisz wg ich pomyslu-mozesz wpasc w pulapke,ze robisz wbrew sobie,wszystko; ze nie masz wolnosci nawet pozorowanej. Olewasz-masz wyrzuty sumienia,ze nie splacasz dlugu, ze jestem podly, pozbawiony uczuc, wyrachowany. Pat. Nie bedzie sytuacji win-win, no chyba ze wyjatkowo sie komus udalo. Przynajmniej ja tak mam,nie wiem jak to dokladnie wygląda u Was...
Ostatnio edytowano Wt, 5 lut 2013, 02:09 przez Andegavennia, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Wt, 5 lut 2013, 02:55

No bo to, co z religii chrześcijańskiej dotarło (z dziesiątej ręki) do świeckiej populacji ( poza na serio zainteresowanymi osobami, a te w klasztorach) – to dziesiąta woda po kisielu, wyrywkowe informacje nie trzymają się kupy i już dawno nikt nic nie rozumie.

Odłóżcie tę ideologię na razie na bok i przemyślcie rzecz sami.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » Wt, 5 lut 2013, 08:37

Nina2 napisał(a):Odłóżcie tę ideologię na razie na bok i przemyślcie rzecz sami.

popieram.

tak to już jest w życiu, jak z ogródkiem: to co się zasieje, to później się zbierze.
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez marcinw » Wt, 5 lut 2013, 10:33

Swoją drogą zabawna rzecz, że dzieciaci maja tendencje relatywizowania tego, czym są dla nich dzieci. Bo z jednej strony wmawiają każdemu, jakie to super, ale z drugiej strony żądają dla siebie jakiejś wdzięczności za odchowanie. Gdzie tu spójność?

Kropko, no to jak to w końcu jest? Jeśli macierzyństwo jest super to nie powinnaś oczekiwać wdzięczności od dzieci, tylko sama być im wdzięczna za to, że są. Ale jeśli to jest tylko jedno wielkie poświęcanie się i oczekujesz za to jakiejś wdzięczności i poświęcania się z ich strony, to czemu nam wmawiałaś, jakie to fajne?
Ostatnio edytowano Wt, 5 lut 2013, 10:33 przez marcinw, łącznie edytowano 1 raz
marcinw
 
Posty: 1776
Dołączył(a): So, 1 lis 2008, 00:00
Lokalizacja: Dunedin (Poznań)
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Wt, 5 lut 2013, 13:12

Andrzej Samson (szaman-psychoterapeuta, zaszczuty pod pretekstem pedofilii gdy badał seksualność dziecięcą, co nadal tabu w naszej kulturze) pisał, że relacja rodzice-dzieci jest bardzo trudna. Bardzo silny początkowo związek (absolutna zależność fizyczna i emocjonalna w niemowlęctwie) słabnie z wiekiem gdzy dziecko się usamodzielnia. Z króla i królowej dziecinnego królestwa rodzice abdykują do partnerów, równych, a następnie, gdy dzieci w sile wieku a starych rodziców Alzheimer zmienił w płaczliwe niemowlęta- relacja się wprost odwróciła.
We Francji już starość się spędza w domach trzeciego wieku a nie "na garnuszku" u dzieci. Brak miejsca i czasu. Dzieci w tym czasie i pracują i maja do odchowania własne dzieci. No i ceny mieszkań: płaci się od metra, a stary rodzic potrzebuje osobnego pokoju. Niemożliwość ekonomiczna.

Rodzina w której się urodziliśmy (widzę, że większość forumowiczów nadal przy rodzicach na etacie dziecka; tylko nieliczni założyli własną, większość jeszcze do tego nie dorosła) to grupa społeczna, gdzie każdy z uczestników ma 1° prawa 2° przywileje 3° obowiązki. Obecność w niej dobrowolna.
"Nie prosiłam się na świat" pisze Amelia. Owszem, ale w tej chwili mam rozum, decyduję o sobie, i w każdej chwili mogę "zabrać swoje zabawki i odejść" czy to samobójstwem (Melania Klein pisze, że do s. jest zdolne już dziecko od 3-go roku życia) czy po prostu zwijając się z domu (plus: pozostaję żywa i zdrowa) w ciemno, na emigrację, w nieznane. Więc skoro siedzę na miejscu, to z mojej dobrej woli.

No i dziecko to nie piesek czy kotek, jak pisze Andewagennia, któremu wystarczy dać miseczkę a on w zamian się połasi. Jestem człowiekiem. jakie są moje prawa, przywileje i obowiązki w tej grupie? Przy tym dorastam i one w związku z tym też się zmieniają. Także moje relacje z innymi członkami. Od czasu do czasu należy te punkty przedyskutować i przepatrzeć.
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Wt, 5 lut 2013, 13:38

Amelia napisał(a):I Kropko, tak jak piszesz, wygląda na to, że nie mam wyboru - muszę im potem pomagać, bo tak wypada, a nawet mam taki obowiązek. Jeśli tego nie zrobię, to będę uznana za wyrodną córkę, będę mieć wyrzuty sumienia (bo tak zostałam wychowana).
nie to nie jest tak, że musisz ... co prawda jest obowiązek prawny - rodzice mogą wystąpić o alimenty do dzieci - to jest fakt, jednak chyba nie wielu z tego korzysta?.... i co gorsza, nie ci co na prawdę powinni :roll:
... moim zdaniem, jeżeli ktoś jest dla ciebie dobry i ci pomaga, to naturalne, ze jakoś tam chcesz się odwdzięczyć... przynajmniej ja zawsze dążę, żeby było "po równo".

A wychowanie, tak jak pisze Nina to nie jest tylko miska żarcia i łach na plecy... w takim układzie rodzice raczej na wdzięczność liczyć nie będą mogli, prędzej na pretensje... to jest przekazany cały system wartości.

marcinw napisał(a):Kropko, no to jak to w końcu jest? Jeśli macierzyństwo jest super to nie powinnaś oczekiwać wdzięczności od dzieci, tylko sama być im wdzięczna za to, że są. Ale jeśli to jest tylko jedno wielkie poświęcanie się i oczekujesz za to jakiejś wdzięczności i poświęcania się z ich strony, to czemu nam wmawiałaś, jakie to fajne?
yyy ja tu pisałam o relacji ja-moi rodzice, a nie ja- dzieci.
Ja od dzieci nie zamierzam wymagać wdzięczności i na nią nie liczę (moi rodzice postępowali podobnie, słynne powiedzenie mojego ojca "niezależnie od tego co będziesz robić, dam ci to co dla ciebie przeznaczyłem - co z tym zrobisz Twoja sprawa, ale ani mniej ani więcej"). Mam już "plan" i cele, na resztę życia, po odchowaniu dzieci (jeśli dane mi będzie dotrwać).
Niemniej jednak uważałabym to za swój największy sukces, gdybym po tych 30 latach usłyszała "dobrze nas wychowałaś" ... jak tak mogę powiedzieć moim rodzicom, pomimo błędów i problemów ... uważam, że jak na stan swojej wiedzy i możliwości DOBRZE MNIE WYCHOWALI, za co jestem im wdzięczna i im pomagałam i pomagam, na tyle na ile mogę... tak jak oni pomagali mnie.

I tak, to jest fajne, SUPER FAJNE.

To jest prawdziwy realny fragment nieśmiertelności, który mamy w zasięgu ręki.
Ostatnio edytowano Wt, 5 lut 2013, 16:21 przez Kropka, łącznie edytowano 1 raz
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez marcinw » Wt, 5 lut 2013, 14:04

Nina2 napisał(a):tylko nieliczni założyli własną, większość jeszcze do tego nie dorosła

Weź przestań nam źle życzyć, niektórzy mają co robić i nie chcą na dorosłość ześwirować ;)

Nina2 napisał(a):Więc skoro siedzę na miejscu, to z mojej dobrej woli.

No przecież obydwoje z Amelią już dawno się wynieśliśmy :)
marcinw
 
Posty: 1776
Dołączył(a): So, 1 lis 2008, 00:00
Lokalizacja: Dunedin (Poznań)
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez graddy » Wt, 5 lut 2013, 14:25

Nina2 napisał(a):tylko nieliczni założyli własną, większość jeszcze do tego nie dorosła

trudno określić status społeczny forumowicza, skoro większość aktywnych wątków jest skupiona na objawach AS. może powinna powstać jakaś ankieta (anonimowa), by zobrazować ile tu tych co dorosła, względem tych co niedorosła.
Avatar użytkownika
graddy
 
Posty: 104
Dołączył(a): Pn, 20 sie 2007, 23:00
Lokalizacja: poza Warszawą
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 16:50

No przecież obydwoje z Amelią już dawno się wynieśliśmy :)


Ale sie nie zabiliscie, a to juz sugeruje, ze jednak zycie jest fajne i w skrytosci ducha na pewno wychwalacie pod niebiosa tych,ktorzy zanim sie jeszcze pojawiliscie na swiecie zadecydowali, ze sie tu pojawicie i zaznacie tych wszystkich rozkoszy ;)

Niestety nie ufałabym w 100 proc. w relacje "dzieciatych", zresztą nikomu. Mało kto przyzna się do bledu i niefajnyuch kosztow,jakie ponosi-im bedą wieksze tym bardziej moza mu zalezec na tuszowaniu tego. Dlaczego? By zachowac takze przed sobą pozytywny obraz wlasnej osoby, ktora dokonuje dobrych wyborów czesciej niz zlych, ktora swiadomie decyduje. Po prostu takie osoby nie dko końca mają motywację, zeby zdradzac całą prawdę-bo coz im to da? To ze inni ustrzegą się przed zlym wyborem, a ja bede dalej tkwic w tym bagnie? Malo kto zdobywa sie na taki heroizm i ocali innym tylek, i bedzie sie cieszyc,ze inni dzieki niemu nie wpakowali sie w to samo.


Nina2 napisał(a):tylko nieliczni założyli własną, większość jeszcze do tego nie dorosła

Ti jest tez nastepny popularny argument przypierający ludzi do muru-zalozenie rodziny jako przejaw osiągnięcia doroslosci. Bo dojrzaly czlowiek (rosądny) sam sobie naklada dodatkowe obowiazki, ktorych mogly uniknąc? Po to,zeby udowodnic innym i sobie, ze jest w stanie sobie z nimi poradzic? To jest zyciowa mądrość?
Troche smieszne.
Dojrzaly czlowiek to taki,ktory jest w stanie wybierac to,co dla niego najlepsze, najwygodniejsze. Jesli moze zrezygnowac z krecenia sobie sznura na szyje, to rezygnuje. Nie musi sie dowartosciowywac przez akty poswiecenia i heroizmu pochlebiane przez spoleczenstwo.
Rozsadny dojrzaly czlowiek to nie ten, co wchodzi w okien zeby pokazac,ze umie przez niego przejsc. To ten, ktory nie wchodzi,bo do niczego to mu nie jest potrzebne.
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Wt, 5 lut 2013, 17:08

Andegavennia napisał(a):Ti jest tez nastepny popularny argument przypierający ludzi do muru-zalozenie rodziny jako przejaw osiągnięcia doroslosci. Bo dojrzaly czlowiek (rosądny) sam sobie naklada dodatkowe obowiazki, ktorych mogly uniknąc? Po to,zeby udowodnic innym i sobie, ze jest w stanie sobie z nimi poradzic? To jest zyciowa mądrość?
IMHO dorosłość polega na braniu odpowiedzialności za własne decyzje.
... a nie szukaniu poparcia w otoczeniu i niejako też przerzucanie odpowiedzialności na otoczenie za konsekwencje "jakaś Kropka napisała, że rodzina jest fajna, więc założyłam rodzinę i nie dla mnie jest fajna, to wina Kropki - bo ona mnie przekonała" ... to jest właśnie dziecinne ... to miotanie się, a może jednak nie a może tak, a może wybiorę to, a może tamto.

Nie chcesz mieć rodziny, ok Twoja "brocha", mi nic do tego... na pewno nie będę ci udowadniać, że jestem zadowolona, bo dla mnie to trochę śmieszne... każdy dorosły ma swoje życie i swoje decyzje podejmuje, za które on będzie ponosił konsekwencje... nie jego mamusia, ani tatuś, ani tym bardziej jakiś nik z forum.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 17:35

Opinie społeczne, głoszone tu i tam, podczas zwykłych rozmówek w przelocie, mają wplyw na ludzi, i to nie od dzis.
Nie mozna powiedziec,ze ktos decydując sie na to czy tamto nie patrzy po innych i nie czerpie tam zrodla info. A ze ludzie czesto są swietnymi aktorami, i umieją grac cos zupelnie przeciwnego do tego,co naprawde czują....

Ja tylko mowie zeby sie solidnie zastanowic + poznac przynajmniej podstawy psychologii.

Kropka
to jest właśnie dziecinne ... to miotanie się, a może jednak nie a może tak, a może wybiorę to, a może tamto.

Dla mnie to nie jest dziecinne-jesli ktos dzieki temu wybierze dobrą dla siebie droge i bedzie pozniej zadowolony, to niech sie "dziecinnie" pomiota wczesniej-na dobre mu to tylko wyjdzie.
Poza tym ja nie mówie o Tobie, tylko o wielu przypadkach z zycia.
Nie ma co kwestionowac istnienia tego silnego spolecznego wplywu, bo to jest faktem nie od dzis, i działa.


IMHO dorosłość polega na braniu odpowiedzialności za własne decyzje.

To juz lepsza definicja :) Ale jednak w spoleczenstwie wciąż sa obecne te podzialy na decyzje z definicji mało i bardzo dojrzałe...
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Wt, 5 lut 2013, 17:49

...jakby tak opisać proces dojrzewania to IMHO byłoby coś takiego (już Nina wyżej to opisywała)
1. Wczesne dzieciństwo. Zapatrzenie w rodziców, postrzeganie ich jako bezwzględny autorytet
2. Bunt. Negowanie rodziców /moje pokolenie zrobi wszystko lepiej/, gloryfikowanie rówieśników (występuje najczęściej gdzieś w okolicach gimnazjum)
3. Młodość. Zastanawianie się a może jednak rodzice mieli trochę racji? a może jednak otoczenie? Próbowanie i wybieranie własnej drogi.
4. Dorosłość, wiem czego chce i jak to osiągnąć. Mam ugruntowane poglądy. Otoczenie ma na mnie wpływ w ograniczonym stopniu.

Z tego punktu widzenie osoby, które się wahają, nie wiedza czego chcą, nie są jeszcze pod względem psychicznym w pełni dorosłe.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Marcin » Wt, 5 lut 2013, 18:15

Haha "gloryfikowanie rówieśników" tych co ściągali na klasówkach, pili, palili, brali narkotyki ... no napewno XD
"different, not less."
Avatar użytkownika
Marcin
 
Posty: 165
Dołączył(a): So, 12 sty 2013, 20:08
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 18:20

Z drugiej strony ktos, kto nigdy nie zmienia poglądów, ktore wyrobił sobie w pewnym momencie zycia, i trzyma je nastepne 30 lat, ma chyba nie do konca z głową.
To normalne ze czlowiek sie ciągle uczy, poznaje, spotyka inne spojrzenia-a w takim siwetle nic nie moze miec statusu "niewątpliwe".
Zbey na pewno wiedziec,czegos sie chce,i nie pomylic sie w tym, trzeba by najpierw zjezdzic caly swiat i spotkac wszystkich ludzi ;)
Dzis mozesz wiedziec czego chcesz, jutro wyjezdzasz gdzie indziej i priorytety mogą się zmienic, to chyba naturalne?

Złudne i tak poczucie pewnosci to mala gratyfikacja za związanie sobie rąk i ograniczenie siebie ;)
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Wt, 5 lut 2013, 18:50

Marcin napisał(a):Haha "gloryfikowanie rówieśników" tych co ściągali na klasówkach, pili, palili, brali narkotyki ... no na pewno XD
większość pewnie właśnie tych ... mniejszość może zupełnie innych... ważne ze innych niż rodzice... to jest istota tej fazy.

Andegavennia napisał(a):Dzis mozesz wiedziec czego chcesz, jutro wyjezdzasz gdzie indziej i priorytety mogą się zmienic, to chyba naturalne?
nie chodzi o sztywność w poglądach, chodzi o posiadanie jakiegoś tam szkieletu wartości w ramach, których się poruszamy... a nie latanie jak ping-pong za tym jaka jest moda, czy co ktoś tam zrobił.

Moja mama mawiała "dziecko ucz się na cudzych błędach, bo życia ci nie starczy aby wszystkie popełnić osobiście" - po prostu nie wykonalne jest aby spróbować w życiu wszystkiego, musisz się zdecydować bez tej wiedzy i tak na prawdę w życiu przychodzi taki moment, że ta wiedza przestaje być potrzebna.
Jeśli chodzi o mnie, to ja chyba, pod tym względem, byłam dorosła od dziecka, bo zawsze wiedziałam aż za dobrze czego chcę (jak mój młodszy syn)... lekcja, którą ja musiałam odebrać, to nauczenie się słuchać innych - w tym byłam na prawdę bardzo długo kiepska, ale to inna historia.

Andegavennia napisał(a):Złudne i tak poczucie pewnosci to mala gratyfikacja za związanie sobie rąk i ograniczenie siebie
jakąkolwiek decyzję podejmujesz i tak cię ona ogranicza, kwestia świadomości w jaki sposób.

Myślisz, że masz mnóstwo czasu bo jesteś młoda, tak na prawdę czasu masz zastraszająco mało.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 19:31

Moja mama mawiała "dziecko ucz się na cudzych błędach, bo życia ci nie starczy aby wszystkie popełnić osobiście" - po prostu nie wykonalne jest aby spróbować w życiu wszystkiego, musisz się zdecydować bez tej wiedzy i tak na prawdę w życiu przychodzi taki moment, że ta wiedza przestaje być potrzebna.

No toż przecież wiem, że tak sie nie da. Ale twierdzenie w takiej sytuacji,ze jest sie pewnym,ze nie moglo byc lepiej (a takie przejawia wiele osob) jest co najmniej glupie.
O jakim momencie mowisz? Śmierci?
Ja tam ostatnio doceniam walory wiedzy. Wiadomo, ze tez niepelnej, wiadomo, ze zmiennej, ale jednak latwiej z nią ominąć wiele nieprzyjemnych niepotrzebnych sytuajci, niz gdyby decydowac bez niej.


jakąkolwiek decyzję podejmujesz i tak cię ona ogranicza, kwestia świadomości w jaki sposób.

Myślisz, że masz mnóstwo czasu bo jesteś młoda, tak na prawdę czasu masz zastraszająco mało.


Tak, ale są ograniczenia bardziej i mniej znosne. Są ograniczenia, ktore nie przeszkadzają, ktorych sie nie zauwaza, jak okularow na nosie. A są ograniczenia, ktore uprzykrzają zycie na kazdym kroku, o ktorych nie da sie zapomniec itp.
Nie mysle ze mam mnostwo czasu, ale nie przeraza mnie to-nie mam natury expansywnej,nie musze jak najwiecej dosiwadczyc, zagarnac z zycia dla siebie, tak jak wiekszosc ludzi. Moge wielu rzczy nie sprobowac i jakos mi to nie przeszkadza :) Czas poniekąd nie ma juz dla mnie znaczenia-to dosc glupie kryterium, bo i tak nie wie sie,ile sie go bedzie miec. A spinac sie calyczas przez to,ze mozna z czyms nie zdązyc-co kto lubi, ale to moze byc dredni "fun" i moze nie sprzyjac podejmowaniu dobrych decyzji.
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Wt, 5 lut 2013, 19:43

Andegavennia napisał(a):Ale twierdzenie w takiej sytuacji,ze jest sie pewnym,ze nie moglo byc lepiej (a takie przejawia wiele osob) jest co najmniej glupie.
zawsze mógłby być i lepiej i gorzej, bo każda sytuacja/stan jest wypadkową zaistniałych okoliczności- kompromisem, istotą problemu jest fakt, że zadowolenie z zaistniałej sytuacji nie zależy wprost proporcjonalnie od tego jak "dobrze" jest.
Andegavennia napisał(a):O jakim momencie mowisz? Śmierci?

o dojrzałości.
Andegavennia napisał(a):Tak, ale są ograniczenia bardziej i mniej znosne.
to już jest cecha osobnicza, to co dla ciebie jest znośne dla kogo innego będzie nie znośne i na odwrót, np. dla większości ludzi towarzystwo innych ludzi jest znośne, a nawet przyjemne, kiedy a dla mnie najczęściej jest nie znośne, a grupa większa niż kilkanaście osób na raz, może mnie nawet przyprawić o atak paniki.

Andegavennia napisał(a): Czas poniekąd nie ma juz dla mnie znaczenia-to dosc glupie kryterium, bo i tak nie wie sie,ile sie go bedzie miec.
czas to jedyna wartość, której nie zdecydowanie można kupić... możesz myśleć, zrobię to jutro, ale jutra przecież może nie być... nie myślę o presji, myślę o korzystaniu z życia tu i teraz, zamiast rozkniniać "co by było gdyby".
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Andegavennia » Wt, 5 lut 2013, 21:07

Andegavennia napisał(a):O jakim momencie mowisz? Śmierci?


o dojrzałości.


Ciekawe. Rozwiń to proszę, bo nie bardzo rozumiem....ze niby ktos staje sie dojrzaly i stwierdza,ze wiedza juz mu nie jest potrzebna?



Andegavennia napisał(a):Tak, ale są ograniczenia bardziej i mniej znosne.

to już jest cecha osobnicza, to co dla ciebie jest znośne dla kogo innego będzie nie znośne i na odwrót, np. dla większości ludzi towarzystwo innych ludzi jest znośne, a nawet przyjemne, kiedy a dla mnie najczęściej jest nie znośne, a grupa większa niż kilkanaście osób na raz, może mnie nawet przyprawić o atak paniki.


Oczywiscie, ale są rzeczy,ktore są nieprzyjemne i ciezkie dla wiekszosci ludzi,typu przypalanie ogniem czy nadmiar obowiazkow w zyciu. Zawsze znajdzie sie jakis 0,1, czy 2 proc ludzi,ktorzy mają inny niz wiekszosc (znacząca) próg wrazliwosci i odbioru zjawisk. I na yej podstawie bedziesz udowadniac,ze jednak sie da (np byc przypiekanym ogniem i nic nic nie czuc?)?



myślę o korzystaniu z życia tu i teraz, zamiast rozkniniać "co by było gdyby".

Hmm znam takie dziewczyny,co hołdowały tej zasadzie, i w efekcie solennego jej przestrzegania zostały matkami najpozniej w wieku 21 lat ;) dziś silą się na uśmiech i udawanie zadowolenia z życia, ale słabo im wychodzi.
Avatar użytkownika
Andegavennia
 
Posty: 2694
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Śr, 6 lut 2013, 17:21

Andegavennia napisał(a):iekawe. Rozwiń to proszę, bo nie bardzo rozumiem....ze niby ktos staje sie dojrzaly i stwierdza,ze wiedza juz mu nie jest potrzebna?
nie posiada się wiedzę, że np. odstaje się w tym czy w tamtym, ale mówiąc oględnie, ma gdzieś opinie otoczenia, ona przestaje być po prostu istotna.
Andegavennia napisał(a):Oczywiscie, ale są rzeczy,ktore są nieprzyjemne i ciezkie dla wiekszosci ludzi,typu przypalanie ogniem czy nadmiar obowiazkow w zyciu. Zawsze znajdzie sie jakis 0,1, czy 2 proc ludzi,ktorzy mają inny niz wiekszosc (znacząca) próg wrazliwosci i odbioru zjawisk. I na yej podstawie bedziesz udowadniac,ze jednak sie da (np byc przypiekanym ogniem i nic nic nie czuc?)?
ja mam inne wrażenie, że ludzie potrzebują bardzo rożnych rzeczy, dlatego też świat jest taki różnorodny i jest tyle możliwości.
Andegavennia napisał(a):Hmm znam takie dziewczyny,co hołdowały tej zasadzie, i w efekcie solennego jej przestrzegania zostały matkami najpozniej w wieku 21 lat dziś silą się na uśmiech i udawanie zadowolenia z życia, ale słabo im wychodzi.
dlaczego silą? ... to jest świetny wiek na macierzyństwo, o ile dojrzało się do tego psychicznie oczywiście...
organizm młody,silny,łatwo regenerujący się...
... a na studiach obowiązki na pewno mniej rygorystyczne niż w prawdziwej pracy, długie wakacje, ferie, nie obowiązkowe wykłady, możliwość powtarzania zajęć, chodzenia na zajęcia z innymi grupami, wzięcia dziekanki itd ... w jakiej pracy ma się jeszcze podobny luz?
Ostatnio edytowano Śr, 6 lut 2013, 17:22 przez Kropka, łącznie edytowano 1 raz
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez marcinw » Śr, 6 lut 2013, 17:42

Kropka napisał(a):... a na studiach obowiązki na pewno mniej rygorystyczne niż w prawdziwej pracy, długie wakacje, ferie, nie obowiązkowe wykłady, możliwość powtarzania zajęć, chodzenia na zajęcia z innymi grupami, wzięcia dziekanki itd ... w jakiej pracy ma się jeszcze podobny luz?

W takiej, w której zarabiasz wystarczająco dobrze, aby ten luz sobie zapewnić. Generalnie w dorosłym życiu (po studiach) masz znacznie więcej luzu, beztroski i przyjemności niż w czasach szkolnych. No chyba, że na własne życzenie sobie to życie zniszczysz braniem na siebie zbędnych zobowiązań.
marcinw
 
Posty: 1776
Dołączył(a): So, 1 lis 2008, 00:00
Lokalizacja: Dunedin (Poznań)
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Śr, 6 lut 2013, 17:58

@marcinw nawet pracując na kasie w biedronce (chodzi o stanowisko mało wymagające ogólnie) masz mniej urlopu i czasu niz na studiach, nie mówiąc już o bardziej odpowiedzialnych stanowiskach - albo praca, kontakt z firma, albo siedzenie w domu z dzieckiem - niestety ... czy własnej działalności, gdzie o czymś takim jak macierzyński to właściwie można zapomnieć - mnie to akurat pasowało, bo nie lubię zajęć typowo domowych.
Piszę po prostu porównanie:
Studia: zawalisz egzamin, pójdziesz na poprawkę albo powtórzysz przedmiot - koszt niewielki/ryzyko nie wielkie
Praca: zawalisz projekt - wylatujesz, albo Twoja działalność traci, a nawet jest w ogóle zagrożona - koszt duży/ryzyko duże.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Śr, 6 lut 2013, 18:10

Według mnie, macierzyństwo, a przedtem: zakochanie się w kimś, wyjście za niego za mąż, posiadanie jakiegoś wspólnego lokum – to są sprawy do dzisiaj zależne od indywidualnej decyzji i każdy tu robi jak potrafi i jak chce.
Andewagennia się skarży na naciski "społeczeństwa"? Ten "nacisk społeczeństwa" ogranicza się do kilku zdziwionych uwag najbliższej rodziny. Nie przesadzajmy: poza rodzicami nikogo nie obchodzi jak i z kim żyjemy. (I czy w ogóle żyjemy czy gdzieś wylądowaliśmy pod mostem.)
Pomaga na to wyprowadzenie się od rodziców i życie na własnym. (Krok ku samodzielności.) Ten problem jest często poruszany na forach gejowskich: nacisk rodziców (tj. społeczeństwa) – i jak im powiedzieć, że wnucząt nie będzie? Postronnych to nie obchodzi, ale rodzicom – złamię serce.
W takich warunkach geje stawiają na jak najszybszą zaradność na codzień (każdy umie gotować, prasować, idealnie dom trzymać i własne ubranko) i wynoszą się od rodziców, najlepiej do wiekszego miasta, gdzie ich odmienne upodobania pozostaną anonimowe.
Tj. robia co chca i zyja jak chca. Heteroseksualizm, macierzynstwo itp wcale nie sa obowiazkowe.
EDIT
A wewnętrzne przekonanie czy żyję na pełnych obrotach czy tylko wegetuję a życie mi przecieka między palcami – też jest odczuciem indywidualnym i nikt mi tu nie może niczego narzucić. Ode mnie zależy, czy robię, nie licząc godzin, to, co jest moją największą pasją - czy "poświęcam się", "robię, bo muszę", "bo co inni powiedzą".
Nawet pracując dla pieniędzy na nudnym etacie (bo trzeba żyć za własne) – mam przecież jeszcze czas wolny. I mam wolną głowę do myślenia o tym, co dla mnie najważniejsze. (Zakochana kasjerka w Auchanie też może myśleć nawet w pracy o ukochanym.)
Ostatnio edytowano Śr, 6 lut 2013, 18:20 przez Nina2, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez marcinw » Śr, 6 lut 2013, 18:20

Kropka:
Zawalone studia to są dotychczasowe lata tam spędzone całkowicie zmarnowane. Jak masz pecha to rodzice się zbuntują, przestaną dawać kasę i radź sobie sama, kiedy nic nie umiesz. Jak zawalisz pracę to wystarczy poszukać nową, a co przez ten czas zarobiłaś to twoje, doświadczenie również. Co to za ryzyko?

Dodatkowo pracować możesz tyle, ile chcesz, przez czas, jaki ci odpowiada. Znudzi się to zmieniasz, bez katastrofalnych konsekwencji. Studia to inwestycja kilkuletnia która na dokładkę może się zwrócić dopiero po ukończeniu (a co, jak się nie zwróci?). To jest dopiero ryzyko.

Podkreślam, że moje rozważania nie dotyczą pracoholików, którzy żyją po to, aby pracować (dla kasy, dzieci, czegokolwiek), tylko ludzi, którzy pracują wyłącznie po to, aby przeżyć (a jak już się da wyżyć, to dalsza praca ewentualnie dla przyjemności).
marcinw
 
Posty: 1776
Dołączył(a): So, 1 lis 2008, 00:00
Lokalizacja: Dunedin (Poznań)
Płeć: M

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Nina2 » Śr, 6 lut 2013, 18:25

@marcinw
Kiedys obijanie sie po roznych wydzialach dorzucalo do kultury generalnej. Studiowalo sie dla wiedzy, dla rozwoju intelektualnego - a zylo z prac roznych.
Dzis - nawet inwestycja w studia musi sie zwrocic?
"Za moich czasow" studia dla dziewczat byly (w oczach rodzicow) okazja do znalezienia sobie wyksztalconego meza. Umiejetnosci zawodowe (jesli bedzie musiala sama na siebie pracowac) byly tylko dodatkowym zyskiem ubocznym.
Ostatnio edytowano Śr, 6 lut 2013, 18:25 przez Nina2, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Nina2
 
Posty: 3886
Dołączył(a): Pn, 15 paź 2012, 23:00
Lokalizacja: Francja / K / 50+ Wszystko co tu piszę, jest moją prywatną opinią.
Płeć: K

Re: Poczucie zmarnowanego życia

Postprzez Kropka » Śr, 6 lut 2013, 19:21

marcinw napisał(a):Zawalone studia to są dotychczasowe lata tam spędzone całkowicie zmarnowane.
eee no jeden przedmiot to nie równa się zawalonym studiom, bez przesady.
Masa osób pracuje też w innych zawodach niż studiowało, IMHO w studiach bardziej chodzi o rozwój niż o wiedzę, a już na pewno w tych polskich ;) -bo uczą nieprzydatnych bzdur (np. na moim kierunku, EKD na pamięć), niemniej jednak studia rozwijają, uczą zdobywania informacji, radzenia sobie z biurokracją itd ... ale bez przesady, żeby to była aż tak ważna inwestycja...
... po za tym wiele osób zawala studia z dużo głupszych powodów, typu imprezki ... rodzice mają obowiązek utrzymania do póki się uczysz, a że nie dają na własne zachcianki czy to imprezka czy dziecko - to tylko motywacja żeby zacząć zbierać doświadczenie zawodowe, ileż to jest narzekań wśród absolwentów, że pracodawca chce doświadczenia, tuż po studiach - więc jeśli się dorabia w trakcie studiów to tylko na + może wyjść dla kariery... a maleńkie dziecko kosztuje niewiele....

Natomiast takie w pełni dorosłe życie, to dużo większa odpowiedzialność, prace możesz sobie zmieniać jeśli nie masz stałych zobowiązań, jak masz dom/samochód/rachunki - to ciężko sobie od tak olać pracę, no bo kto za utrzymanie tego będzie płacić?
..owszem możesz w nieskończoność wynajmować kątem pokój, jeździć tramwajem itd ... tylko co to za komfort życia na dłuższa metę ... przynajmniej ja potrzebuję spokoju i przestrzeni - a to kosztuje, a koszta wiążą się z odpowiedzialnością i kółko się zmyka.
W życiu nie ma nic za darmo, każdy wybór wiąże się z jakimiś zyskami i kosztami.
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej.
Avatar użytkownika
Kropka
 
Posty: 2227
Dołączył(a): Cz, 29 gru 2011, 00:00
Płeć: K

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Forum otwarte dla każdego

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości