Tańczycie?

To forum przeznaczone jest głównie dla osób dorosłych z ZA i pokrewnymi zaburzeniami.

Chat irc (freenode): #aspi.net.pl (bramka www) (godzina 20:30)
Skype: WideŁokonferencja (Soboty@21:00)

Tańczycie?

Postprzez 123 » Wt, 21 lis 2006, 22:10

j.w.
123
 

Postprzez zAgatka » Wt, 21 lis 2006, 23:32

Oł. Się ktoś rozpisał.
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Manitoba » Śr, 22 lis 2006, 17:17

Hmmm. Powiem tak - tancze dopiero po dwóch drineczkach. Po trzecim tancze jeszcze lepiej, bo dopiero wtedy wiem, co zrobic z rękoma. Wole nie wiedziec, jak to z boku wyglada....
Manitoba
 
Posty: 62
Dołączył(a): Wt, 23 maja 2006, 23:00
Lokalizacja: Trójmiasto

Postprzez 456 » Śr, 22 lis 2006, 21:55

Ja zanim wypiję wystarczająco dużo, żeby choćby pomyśleć o tańcu to już powoli tracę przytomność także nic z tego :wink: Tak sobie pytam, żeby wysondować, czy to ma coś wspólnego z AS, czy raczej po prostu będąc ***** połknąłem kij od szczotki.
456
 

Postprzez zAgatka » Cz, 23 lis 2006, 00:08

Hmm dośc osobliwe.
Nie tańczę - wszelkie 'disca' są z mojego punktu widzenia potwornie idiotyczną formą spędzania czasu. Że nie wspomnę o tym, jak te drgawki we wszystkich kierunkach wyglądają... Byc może zainteresowałby mnie taniec towarzyski - tu już o coś chodzi. ALE - nie znoszę dotyku, a nie pamiętam tańca który można tańczyc 2 metry od kogoś. Poza 'drgawami'. Jakiś czas temu jednak zainteresował mnie taniec brzucha - raz, że uznałam, że to dobre cwiczenie na mięśnie; dwa - że by może poprawiła się zgrabnośc moich ruchów; trzy - nie ma podskoków i innych wygibasów; cztery - 'homogeniczne' towarzystwo kobiet. Niestety, w moim mieście uczą tego tylko w jednej szkole i oczywiście już wszystkie miejsca są 'oblizane' - czyli zajęte. [w niemieckim, jeśli źle się wymówi 'zajęte' to wychodzi 'oblizane'].
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez 789 » Cz, 23 lis 2006, 01:59

Niemiecki to jeszcze nic. W angielskim jak źle wypowiesz "sheet" albo "beach" to dopiero jest przechlapane :wink:
789
 

Postprzez zAgatka » Cz, 23 lis 2006, 03:39

Wiem. Ale mi się nie zdarza - mam świetny słuch muzyczny. Powyższy błąd w niemieckim robili zawzięcie moi koledzy szkolni. A angielskie - większośc polaków źle wymawia - szczególnie 'beach' ['bitch']. I 'feelings', co mnie niezmiernie bawi ['fillings'].
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez 012 » Cz, 23 lis 2006, 10:32

A to sorry, jestem tu nowy, nie wiedziałem, że wiesz :wink:
012
 

Postprzez zAgatka » Pt, 24 lis 2006, 00:32

Nie szkodzi. Polecam się zarejestrowac.
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

345

Postprzez Guest » Pt, 24 lis 2006, 00:39

Eee, nie. Ja tu raczej tylko przelotem :wink:
Guest
 

Postprzez GattacaSputnikUpdate » So, 25 lis 2006, 00:19

ja nie powiem zebym lubil tanczyc, bo nie lubie. Potrafie sie bawic przy tym, potrafie sie ruszac dobrze, ale zupelnie mnie do tego nie ciagnie.
Skupiam sie na obserwowaniu i analizowaniu.
Avatar użytkownika
GattacaSputnikUpdate
 
Posty: 221
Dołączył(a): Cz, 12 paź 2006, 23:00

Postprzez wallis » So, 25 lis 2006, 18:12

Potrafie sie bawic przy tym, potrafie sie ruszac dobrze, ale zupelnie mnie do tego nie ciagnie.
Skupiam sie na obserwowaniu i analizowaniu.

Jakże typowe :wink:
Avatar użytkownika
wallis
 
Posty: 450
Dołączył(a): Śr, 15 lut 2006, 00:00
Lokalizacja: w-wa

Postprzez GattacaSputnikUpdate » So, 25 lis 2006, 19:27

wallis napisał(a):
Potrafie sie bawic przy tym, potrafie sie ruszac dobrze, ale zupelnie mnie do tego nie ciagnie.
Skupiam sie na obserwowaniu i analizowaniu.

Jakże typowe :wink:


:P :roll:
Avatar użytkownika
GattacaSputnikUpdate
 
Posty: 221
Dołączył(a): Cz, 12 paź 2006, 23:00

Postprzez zAgatka » So, 25 lis 2006, 23:57

Czy to w ogóle nie było by piękne? Na pytanie "żyjesz?" odpowiedziec 'nie, dziękuję' - jak na częstowanie papierosem... Mam na myśli życie jako uczestnictwo, koniecznośc 'przeżycia czegoś', 'przejścia przez coś'. Gdyby można było odmówic współpracy i tylko sobie patrzec...
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez GattacaSputnikUpdate » N, 26 lis 2006, 13:01

zAgatka napisał(a):Czy to w ogóle nie było by piękne? Na pytanie "żyjesz?" odpowiedziec 'nie, dziękuję' - jak na częstowanie papierosem... Mam na myśli życie jako uczestnictwo, koniecznośc 'przeżycia czegoś', 'przejścia przez coś'. Gdyby można było odmówic współpracy i tylko sobie patrzec...


piekne!
Avatar użytkownika
GattacaSputnikUpdate
 
Posty: 221
Dołączył(a): Cz, 12 paź 2006, 23:00

Postprzez złoty smok » Pn, 27 lis 2006, 04:18

a ja zatracam sie w tańcu, lubie tańczć....byle samotnie:)).......zatracam jak w muzyce, czasem chciałąbym nic inego nie robic tylk tańczyć i słuchać..i żeby to wystarczyło d życia, no moze jeszcze spiewać.......
szkoda,ze zycie ma jeszcze ine elementy
Boze ja nawet tu nie pasuje:((
złoty smok
 
Posty: 177
Dołączył(a): Śr, 22 mar 2006, 00:00

Postprzez Amelia » Pn, 27 lis 2006, 04:53

złoty smok napisał(a):Boze ja nawet tu nie pasuje:((

:shock: Ej, no co ty, smoku...

Ja też nie wiem gdzie pasuję, bo nikt inny takiej kombinacji cech nie ma :P Zresztą chyba każdy tak może o sobie powiedzieć.

Co do tańca: pierwotne u mnie jest chyba, że to lubię, ale ponieważ nie wychodziło mi to nigdy tak jak bym chciała (tak jak to robią inni), więc przestałam lubić. Tylko jeszcze taniec w samotności mnie czasem cieszy - traktuję go jako połączenie sportu i catharsis hihi.
Amelia
 
Posty: 5482
Dołączył(a): Cz, 27 lip 2006, 23:00
Płeć: K

Postprzez 678 » Pt, 1 gru 2006, 17:13

Cholera, to chyba nie jestem Aspergerem. A tak dobrze się zapowiadało. Muszę sobie poszukać schorzenia, które będzie miało takie objawy jak AS plus awersja do tańca :wink:
678
 

Postprzez issa » Pt, 1 gru 2006, 17:53

Kazdy jest inny-AS nie gwarantuje zestawu cech oraz like and dislike .Kazdy czlowiek to indywidualnosc.Kazdy Aspie to czlowiek.
Lubie tanczyc,mam dobre poczucie rytmu.
Avatar użytkownika
issa
 
Posty: 461
Dołączył(a): Śr, 20 wrz 2006, 23:00
Lokalizacja: ze stanow skupienia materii

Postprzez issa » Pt, 1 gru 2006, 17:55

Na cale szczescie Aspie jest zbudowany podobnie do czlowieka :wink:
W kazdym razie w zarysach ogolnych.
Avatar użytkownika
issa
 
Posty: 461
Dołączył(a): Śr, 20 wrz 2006, 23:00
Lokalizacja: ze stanow skupienia materii

Postprzez magic » Pt, 1 gru 2006, 17:59

678 napisał(a):Cholera, to chyba nie jestem Aspergerem.

Faktycznie chyba nie, nawet adresy IP macie różne. :wink:

Co do tańca, to również mam do niego totalną awersję. Trochę to niezrozumiałe, bo w końcu taniec to rodzaj stimowania, jakby nie patrzeć.
magic
 
Posty: 1289
Dołączył(a): Pt, 13 sty 2006, 00:00
Lokalizacja: Texas, 43, m
Płeć: M

Postprzez zAgatka » So, 2 gru 2006, 17:11

Wyczucie rytmu to jedno. Ciekawe, że jakoś nie przeszkadza mi to miec zaburzenia równowagi i awersję do tańca [co może byc spowodowane tym, że przeanalizowałam sobie taniec 'logicznie' i mi wyszło, co wyszło... a dwa, że BARDZO nie lubię z kimś tańczyc, a raz mi się zdarzyło. OHYDA! jak dla mnie. Do tej pory mnie 'wykręca' kiedy słyszę 'tańczoną' piosenkę w radio.]. Np świetnie pomaga przy uczeniu się języków obcych i np. jeżdzie konnej. Albo nordic walkingu [niektórzy ludzie się mylą - dla mnie to jest baaardzo dziwne... pomylic się przy chodzeniu].
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez GattacaSputnikUpdate » So, 2 gru 2006, 17:14

z moich obserwacji muzyki tanecznej wyniklo, ze dzwieki zataczaja kola, a caly otwor przypominal mi budową spiralę.
Nie lubie tanczyc ani muzyki tanecznej,choc czesto idealnie pamietam utwory i mam wyczucie rytmu. Coz, trudno.
Avatar użytkownika
GattacaSputnikUpdate
 
Posty: 221
Dołączył(a): Cz, 12 paź 2006, 23:00

Postprzez zAgatka » So, 2 gru 2006, 17:51

Sprostuję może, że muzyka stricte taneczym umcy-umcy nie była. Tylko jakimś tam utworem Eltona Johna. Ciekawe - w zasadzie te dicho umcy-umcy powinny mi się podobac - loopy, w kółko leci to samo. Ale draźnią mnie niesamowicie!
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez 901 » So, 2 gru 2006, 20:44

zAgatka napisał(a):Sprostuję może, że muzyka stricte taneczym umcy-umcy nie była. Tylko jakimś tam utworem Eltona Johna. Ciekawe - w zasadzie te dicho umcy-umcy powinny mi się podobac - loopy, w kółko leci to samo. Ale draźnią mnie niesamowicie!


Jesteś wolna, niebrzydka, niegłupia i pachnąca młodością? A może jeszcze gotujesz? Szukam kobity do wszystkiego poza tańcem :wink:
901
 

Postprzez =^.^= » N, 3 gru 2006, 00:33

Taniec męczy, powoduje tachykardię, pocenie (odparzenia), grozi uszkodzeniem ciała, odciskami, często wymaga alkoholu. Tłum ludzi to narażenie na nieprzyjemności i zarazki. Towarzyszy temu nieprzyjemny hałas, szkodliwy dla narządu słuchu. Zwierzęta przy tego typu muzyce na pewno nie czułyby się szczęśliwe. Moim zdaniem taniec i atmosfera dusznych klubów powodują zbędny stres organizmu, zajęcie jest przeraźliwe nudne, a ocieranie się i dotykanie w tańcu wstrętne. Nie lubię nawet patrzeć na taniec, ale rozumiem, że inni go potrzebują jako sposobu na wyrażanie emocji (tak mi ktoś ostatnio powiedział, pytając jak ja wyrażam emocje, odpowiedziałem, że ja mam taką potrzebę, mówię wprost, co czuję). Wiem, że taniec może pomagać budować emocjonalną wieź, rozładowywać nadmiar energii, zaspokajac potrzeby towarzyskie i sprawiać przyjemność. Dla mnie jest to tak samo nieprzyjemne jak bieganie za karę po schodach, tam i spowrotem na lekcjach w-f-u.
=^.^=
 
Posty: 124
Dołączył(a): Wt, 4 lip 2006, 23:00

Postprzez Ygramul » N, 3 gru 2006, 02:45

Nie lubie tańczyć. Zawsze traktowałam to zajęcie ze wzgardą, jako coś wysoce nieprzydatnego. A te nieliczne razy, kiedy tańczyłam wspominam wyjątkowo niemile. Chałas i tłok są męczące, spocone ciało jakiegoś faceta - obrzydliwe, a jego prowadzenie ograniczające swobodę ruchów - irytujące.
Ale lubię się czasem sama wyszaleć w swoim pokoju. Tylko, że to nie bardzo przypomina taniec. :D
Lubię też walić pałeczkami perkusyjnymi w rytm muzyki, a to w sumie też ma coś wspólnego z tańcem.
Avatar użytkownika
Ygramul
 
Posty: 559
Dołączył(a): So, 2 gru 2006, 00:00

Postprzez wallis » N, 3 gru 2006, 18:22

issa napisał(a):Lubie tanczyc,mam dobre poczucie rytmu

Ja również. Ale nie garnę się do tego, chyba że po paru "drineczkach" jak napisała Manitoba. A od kiedy jestem z moim obecnym mężem nie tańczę, bo i on nie tańczy. Jestem mu do tego stopnia wierna :D :wink:
Avatar użytkownika
wallis
 
Posty: 450
Dołączył(a): Śr, 15 lut 2006, 00:00
Lokalizacja: w-wa

Postprzez Jaro » N, 3 gru 2006, 20:26

jeśli by wiązać taniec z "klubami" dyskotekami, tłokiem i dymem papierosowym, to pewnie bym nie tańczył....

Lubię tańcyć jak jest trochę miejsca na parkiecie, tak "dancingowo".
Pewnie to zasługa tego, że posłano mnie do szkoły muzycznej i tam, pomimo, żę nie lubiałem "rytmiki" i "teorii" to jednak zajęcia to zajęcia - musiałem się czegoś nauczyć....

W końcu udało mi się wyperswadować tę szkołę, ale gram, śpiewam..

Jak mnie kiedyś kolega wyciągnął na disco - to się okazało, że daje sobie radę. Przez przypadek trafiłem na kurs tańca towarzyskiego (wychowawca na kolonii z kursem tańca) i jakoś zostało...

W sumie jest to ciekawsze od gadania o głupotach....
Jaro
 
Posty: 228
Dołączył(a): Wt, 31 paź 2006, 00:00
Lokalizacja: W podróży

Postprzez zAgatka » N, 3 gru 2006, 20:45

Zgadzam się z Karolem.

Nigdy nie rozumiałam 'wyrażania emocji przez taniec'. Co te wygibasy komuś mówią? Jest jakiś słownik 'póz baletówych'? Może jest, a ja nie wiem. O tańcu współczesnym nie wspomnę. Oglądanie czegoś takiego mnie nudzi i męczy. Tańce towarzyskie są w parach, zawsze mają te same pozy i - najczęściej - wiążą się z jakąś rywalizacją. Dla mnie jest w tym akurat tyle emocji, co w upieczonym torcie - żeby wyszedł, musi zawierac pewne składniki i koniec. Od umiejętności kucharza tylko już zależy czy będzie smacnziejszy czy nie. Z tańcem tak samo - w określony sposób muszą machnąc nogą. Jakie wyrażanie emocji?
zAgatka
 
Posty: 554
Dołączył(a): Pn, 2 paź 2006, 23:00
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Amelia » N, 3 gru 2006, 21:02

zAgatka napisał(a): Jakie wyrażanie emocji?

Wg mnie chodzi po prostu o to, żeby za pomocą swojego ciała odzwierciedlić muzykę.
Coś na zasadzie takiej jak Windows Media Player to robi poprzez latające linie albo fontanny albo co tam sobie ktoś ustawi :P
Amelia
 
Posty: 5482
Dołączył(a): Cz, 27 lip 2006, 23:00
Płeć: K

Postprzez wallis » N, 3 gru 2006, 21:27

A moim zdaniem w tańcu chodzi o wyrażenie siebie przede wszystkim, własnych emocji związanych z muzyką lub z tym co się z nami dzieje pod wpływem muzyki. W ten sam sposób w jaki wyraższ emocje rzeźbiąc możesz je wyrazić ekspresją własnego ciała. Liczy się szczerość i autentyczność przekazu i jakaś prawda o człowieku. Pomijam oczywiście coś takiego jak taniec towarzyski.
Avatar użytkownika
wallis
 
Posty: 450
Dołączył(a): Śr, 15 lut 2006, 00:00
Lokalizacja: w-wa

Postprzez Ygramul » N, 3 gru 2006, 21:46

No nie wiem. Rozumiem wyrażanie muzyki poprzez ruch. Zesztą ja odbieram muzykę jako ruch w wielu kierunkach jednocześnie. Ale nie bardzo potrafię sobie wyobrazić wyrażanie emocji poprzez ruch. Chyba, że mówimy np. o wyrażeniu złości w formie pobicia kogoś, he he.
W ten sposób powinniśmy też móc zatańczyć do obrazu czy książki, bo wzbudzają w nas emocje.
To raczej sam ruch wzbudza w nas jakieś emocje. Jak ktoś nie lubi tańczyć, nie znaczy że nie przeżywa muzyki.

Przepraszam, wiem że czepiam się szczegółów.
Avatar użytkownika
Ygramul
 
Posty: 559
Dołączył(a): So, 2 gru 2006, 00:00

Postprzez wallis » N, 3 gru 2006, 23:23

Nie musimy tego nazywać emocjami mogą to być impulsy. Bardzo podstawowe impulsy jak machanie nogą, kiwanie się, podskoki. To też jest reakcja na muzykę. Zależy od indywidualnych predyspozycji, poczucia rytmu, koordynacji ruchów no i jakiejś tam spontaniczności. Również od tego jak głęboko jesteśmy "zablokowania". Ja to nazywam emocjami, ale jakie są to emocje nie potrafiłabym powiedzieć. Może uczucia? Oczywiście nie każda muzyka musi do nas przemówić, ale na pewno jest taka, która w danym momencie to potrafi. Trzeba jej szukać. Nikt nikomu nie każe tańczyć na siłę. Ludzie zazwyczaj boją się ośmieszyć i to jest główny powód nietańczenia, albo są tak głęboko zablokowani, że nic nie czują, Może nawet chcialiby się poruszać, ale boją się ośmieszyć, bo wiedzą, że nie wychodzi im to najlepiej a chcieliby się zaprezentować od jak najlepszej strony. Czują potrzebę kontroli własnego wizerunku nawet w tańcu. Dlatego w ogóle nie tańczą. Taniec to jest coś bardzo pierwotnego dostępnego dla wszystkich nawet zaburzonych.
Avatar użytkownika
wallis
 
Posty: 450
Dołączył(a): Śr, 15 lut 2006, 00:00
Lokalizacja: w-wa

Postprzez Jaro » Wt, 5 gru 2006, 10:54

zAgatka napisał(a):Zgadzam się z Karolem.

Od umiejętności kucharza tylko już zależy czy będzie smacnziejszy czy nie. Z tańcem tak samo - w określony sposób muszą machnąc nogą. Jakie wyrażanie emocji?


Ależ oczywiście, większość gadania o "wyrażaniu emocji" traktuję jako przykrywkeę braku "profesjonalizmu" lub nawet podstawowych umiejętności.... (zuważcie, i w innych dziedzinach im gorszy artysta tym więcej o "wyrażaniu siebie" mówi, dobry "robi swoje")...

Cała zabawa, aby poprzez ten schemat coś wyrazić, w sumie język to też schemat, a mówisz.... A wyrazic można parę podstawiwych emocji, nic więcej.... Tak więc w sumie myślę podobnie....

Natomiast, skoro to partnerce sprawia przyjemność, to jest w tym jakaś zabawa...

:)
Jaro
 
Posty: 228
Dołączył(a): Wt, 31 paź 2006, 00:00
Lokalizacja: W podróży

Postprzez margo » Śr, 17 sty 2007, 15:30

po prostu podłącz się do dźwięków ,
taniec"towarzyski" to koffmar ,jak cię jakiś obcy spocony samiec obściskuje i tobą miota
i nic to nie ma wspólnego z radością ruchu
niech żyje pląs przy ognisku;)
margo
 

Postprzez aardvark » N, 25 wrz 2011, 19:46

Aż odkopię ten uroczy temat. Nowa tu jestem, to archiwum przekopuję :smile:

GattacaSputnikUpdate napisał(a):ja nie powiem zebym lubil tanczyc, bo nie lubie. Potrafie sie bawic przy tym, potrafie sie ruszac dobrze, ale zupelnie mnie do tego nie ciagnie.
Skupiam sie na obserwowaniu i analizowaniu.


Coś w tym jest. Mnie przestało przez uwarunkowania że tak to nazwę socjologiczne.

Techno i muzyka „umpa-umpa” powodują u mnie fizyczny dyskomfort, wiec odpada, ale do takiej na przykład Abby nogi by mi sie rwały, gdybym mogła nienagabywana przez płeć przeciwną pogibać się solo.
Przez kilka lat corocznie uczestniczyłam w konferencji, w której jednym z punktów była impreza taneczna. I często panowie prosili panie. Niestety, choćbym się bardzo starała nie potrafię dać się prowadzić partnerowi i sama zaczynam prowadzić (to że formalnie nie znam żadnych kroków i tańczyć nie umiem nie ma tu najmniejszego znaczenia). No i w efekcie, Ci z którymi chciałabym zatańczyć to ze mną już nie chcieli :wink: . A z innymi to ja nie chciałam. Więc w zasadzie zaprzestałam tańca (bo się doczepiali Ci niepożądani), no chyba że trafił się ktoś kogo lubiłam i razem sobie skakaliśmy do rytmu obok siebie, bez silenia się na żadne kroki.
Podobają mi się tańce typu Polonez, gdzie wiadomo co robić i nie ma zbyt bliskiego kontaktu cielesnego. I chciałabym kiedyś popróbować tańców irlandzkich – w grupie, ale solo, no i muzyka mi bardzo leży.
A fenomenu dyskoteki objąć nie potrafię. W ciągu studiów dwa razy znalazłam się w klubie w ramach socjalizacji - i było to o dwa razy za dużo.

zAgatka napisał(a):Albo nordic walkingu [niektórzy ludzie się mylą - dla mnie to jest baaardzo dziwne... pomylic się przy chodzeniu.


Ja się mylę (ach ten brak kordynacji ruchowej :wink:) . Co prawda do Nordic zapędów nie mam, ale kijków używam na wędrówkach co by kolana oszczędzać i używam ich w najdziwniejszym rytmie, bo mi się ten poprawny jakos łatwo gubi.
Avatar użytkownika
aardvark
 
Posty: 50
Dołączył(a): Wt, 20 wrz 2011, 23:00

Postprzez Emily » N, 25 wrz 2011, 19:50

jesli juz to tylko wolne obsciskiwacze z wlasnym prywatnym samcem.
Wszystko inne odpada :P

ewentualnie takie podrygiwanie albo skakanie jak jestem sama i wiem ze nikt moich niezdarnych ruchow nie obserwuje :P
Emily
 
Posty: 315
Dołączył(a): N, 15 maja 2011, 23:00
Lokalizacja: UK

Postprzez Yana » Pn, 26 wrz 2011, 14:25

Tańczę dobrze, fajnie i radośnie gdy improwizuję, ale nauczyć się potrafiłam tylko poloneza :D
Moge tańczyć tez w dużych zbiorowiskach ludzi, bo potrafię ich sobie "wyłączyć" i właściwie czuć się jakbym tam była sama a dookoła skakały jakieś drzewa czy cienie :wink: Wyłącza się innych najłatwiej po 2 piwach...
Avatar użytkownika
Yana
 
Posty: 283
Dołączył(a): Wt, 20 wrz 2011, 23:00

Postprzez fasci-nation » Pn, 26 wrz 2011, 14:54

Nie tańczę. Taniec wymaga wyluzowania, a ja jestem sztywna i spięta.
W domu czasem skaczę do muzyki, ale to są stimy.


[mod:] Podobny wątek tutaj: aspie-i-ich-partnerzy,5/taniec,6007.html
Ostatnio edytowano So, 22 cze 2013, 22:14 przez Amelia, łącznie edytowano 1 raz
fajny kotó

Moja kocia książka: http://savant.org.pl/publikacje/koci_1.1_1.pdf
i koci blog: http://kociswiatasd.blox.pl/
Avatar użytkownika
fasci-nation
 
Posty: 3601
Dołączył(a): Cz, 28 sty 2010, 00:00
Lokalizacja: weiter weiter ins Verderben
Płeć: K

Następna strona

Powrót do Forum otwarte dla każdego

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości