kasia
 
Witam.
Mam dziecko z Zespołem Aspergera. Syn skończył 16 lat i w ostatnim orzeczeniu otrzymał stopień umiarkowany. Po odwołaniu wojewódzki zespół orzekania utrzymał w mocy orzeczenie powiatowego zespołu o stopniu umiarkowanym.
Obecnie mimo wieku ciągle potrzebuje naszej pomocy przy podstawowych czynnościach życiowych. Muszę go wozić i przywozić ze szkoły. W tym czasie cały czas jestem pod telefonem i czasami kilkakrotnie dzwonią, żebym przyszła bo jest problem. Syn ma kształcenie indywidualne
, mimo to kontakt z nim jest bardzo trudny. Unika ludzi i nigdzie się nie odzywa. Ponadto jada bardzo wybiórczo. Nie bierze łyżki w ręce i trzeba go karmić, zarówno przed jak i po szkole. Kanapek wcale nie jada. Przy myciu też trzeba mu pomagać.
Nie wiem czy mamy szansę na znaczny stopień bez którego nie przyznają że wymaga opieki.
Może ktoś miał podobny problem. Proszę o informację.
Góra
Aerrae
 
Posty: 2164
Dołączył(a):
  Pn, 13 lip 2015, 11:29
Płeć: K
Jakie macie terapie i z czego wynika takie zachowanie syna, bo przecież nie z ZA? Oprócz ZA macie też jakąś inną diagnozę? Generalnie przyjmuje się, że ZA wyklucza upośledzenie umysłowe.
Góra
kasia
 
ZA zdiagnozowano dość późno. Początkowo wszystko szło w kierunku zaburzeń neurologicznych , ale kolejne badania nic nie stwierdzały jednoznacznie i przepisywano tylko kolejne "otumaniacze". Ale szkualismy dalej. Ukierunkowano nas na zaburzenia sensoryczne i nadwrażliwośc, ale tu nic oficjalnego. chociaż niektóre fakty to potwerdzają , syn nie lubi dotykać metalowych przedmiotów , nie toleruje zbyt gładkich i "śliskich" ubran i drażnią go metki przy ubraniach. Dochodzą do tego dodatkowo bodźce słuchowe i wizualne. Intelektualnie nie ma większych problemów, w szkole radzi sobie w miarę dobrze zwłaszcza z przedmiotami ścisłymi, z humanistycznymi już nie jest tak dobrze. Problem stanowią zawsze emocje. Nie mamy innej diagnozy. Terapie prowadzimy w kierunku ZA i zaburzeń sensorycznych.
Góra
Aerrae
 
Posty: 2164
Dołączył(a):
  Pn, 13 lip 2015, 11:29
Płeć: K
To kup mu drewniane sztućce (bądź z takiego tworzywa jakie zaakceptuje dotykowo) i przestań z niego robić kalekę.
Jeśli jest w normie intelektualnej i nie ma innych niepełnosprawności (ruchowych na przykład) to zwyczajnie zrobiliście mu krzywdę. Wy, jego rodzice.
Wybacz, że tak ostro - być może nie napisałaś o jakiś innych czynnikach, które wami kierowały, ale szczerze powiedziawszy nie przychodzi mi do głowy nic (oprócz wspomnianej niepełnosprawności ruchowej albo umysłowej), co mogłoby to usprawiedliwić. I - przyznam się, jest to jeden z moich lęków jako rodzica - że moje dziecko nie byłoby w stanie obie poradzić beze mnie. Jednym z głównych celów, jakie mam, jest to, żeby mój syn był samodzielny. I może nie uda mi się zapewnić tego, że będzie miał przyjaciół i będzie szczęśliwy, ale będzie potrafił ogarnąć codzienne sprawy. Twój, jak piszesz, tego nie potrafi. I ZA nie ma z tym nic wspólnego.
Problemy sensoryczne i socjalizacja to jedno, są to - owszem - czasami bardzo poważne problemy, ale 16-letek, który jak piszesz nie ma problemów intelektualnych, którego matka karmi? I myje? A co będzie jak coś Ci się stanie? Pójdzie do zakładu zamkniętego, bo nie umie nawet umyć sobie tyłka? I wsadzić łyżki do ust? Skoro chodzi do szkoły, nawet jeśli ma nauczanie indywidualne, to znaczy, że manualne takie czynności nie są poza jego zasięgiem.
Góra
Herbina
 
Posty: 35
Dołączył(a):
  So, 2 lut 2013, 19:20
Płeć: K
Opis młodego bohatera wątku przypomina mi mnie samą z przeszłości - ale tu uczciwie przyznaję, ze byłam jednak młodsza nastolatką, tak do 11-13 roku życia.

Muszę go wozić i przywozić ze szkoły.


Cóż, ja nie jeździłam sama autobusem aż do 17 roku życia, ale do szkoły zaczęłam chodzić sama dopiero od trzeciej klasy - z drugiej strony jednak inne dzieciaki zaczęły same do niej chodzić od pierwszej klasy, a w dodatku mieszkałam praktycznie tuż obok szkoły.

Unika ludzi i nigdzie się nie odzywa. Ponadto jada bardzo wybiórczo. Nie bierze łyżki w ręce i trzeba go karmić, zarówno przed jak i po szkole. Przy myciu też trzeba mu pomagać.


To cała ja - a co do karmienia mnie to trzeba było mnie karmić gdzieś do 11 roku życia włącznie bo to szybciej szło, sama nie potrafiłam zjeść wystarczająco zgrabnie żeby mi jedzenie nie spadło z łyżki. Matka myła mi twarz i kąpała mnie do ok. 12 roku życia, jako trzynastoletnia dziewczyna zaś dopiero zaczęłam sama myć głowę. Pamiętam, że jak miałam 14 lat to matka potrafiła mnie zapytać czy dobrze się umyłam tam na dole i zapowiadać, że "ona mi jeszcze tam zajrzy". :shock: :? No, zeby sprawdzić czy dobrze to zrobiłam. :shock:

będzie potrafił ogarnąć codzienne sprawy. Twój, jak piszesz, tego nie potrafi. I ZA nie ma z tym nic wspólnego.


Jak nic się nie zmieni to skończy jak ja - dorosła niedołęga na utrzymaniu matki, polska hikikomori, która teraz prawie płacze pisząc te słowa :(
Góra
Kasia
 
Ja nie karmię go, żeby było szybciej.Powtarzam mu, że to nic nie szkodzi jak coś spadnie i ,że trening czyni mistrza. Jak sobie przypominam to już jako mały chłopiec puszczał butelkę. Wtedy myślałam jaki wygodny i uparty.Długo nie można było przy nim jeść, nie mógł patrzeć na jedzenie.Na kanapki też nie mogę go namówić.Do tej pory zwraca uwagę na zapach, wygląd na końcu smak
Góra
sunycia
Avatar użytkownika
 
Posty: 1055
Dołączył(a):
  N, 9 paź 2016, 21:03
Lokalizacja: Poznań
Płeć: K
A mnie mama szykowała ubranie do szkoły chyba jeszcze w liceum.
Góra
Herbina
 
Posty: 35
Dołączył(a):
  So, 2 lut 2013, 19:20
Płeć: K
A ja jeszcze w ósmej klasie codziennie (no, co wieczór) pytałam mamę czy następnego dnia mogę ubrać to - i tu pokazywałam zestaw ubraniowy wyciągnięty właśnie przeze mnie z szafy. Byłam ubierana przez nią do 9tego roku życia.
Góra
Kasia
 
Może ma pani rację, ale już nie wiem jak z nim walczyć
Syn nigdy nie wkładał nic do buzi. Jak był mały to trzeba było na siłę karmić, bo odwracał głowę lub wypluwał .Przeszkadzało mu jak coś chlapnęło z resztą do tej pory mu to zostało. Zdolności manualne mojego syna są bardzo upośledzone. Piszę nieczytelnie, ale mówię mu, że pismo nie musi być ładne ważne jest by sam się rozczytał, choć często i z tym jest problem.Nie mogię się dowiedzieć od niego dlaczego nie chce jeść sam. Domyślam się,że boi się, że będzie mu spadać.Namawiam żeby choć serek zjadł sam to tylko się złości i' warczy'.Wszędzie, gzie pójdzimy to nawet dzień dobry muszę wymuszać. Jak jest problem to potrafi przewalć kosze w szkole; zdażyło się, że dziurę w drzwiach wykopał. Chodzimy do poradni dla dzieci z autyzmem, ale nic to nie daje. Nie wiem gdzie, się zgłosić by mi pomogli. Tak samo jak pani zależy mi żeby był samodzielny.
Góra
Kasia
 
Poszperałam w internecie i objawy mojego syna mogą być nie tylko pod kątem zespołu asprgiera, dochodzi dyspraksja -niezdarne dzieci
Góra
kompowiec
 
Posty: 1905
Dołączył(a):
  Wt, 2 lut 2016, 09:49
Płeć: M
Kasia napisał(a):Może ma pani rację, ale już nie wiem jak z nim walczyć
Syn nigdy nie wkładał nic do buzi. Jak był mały to trzeba było na siłę karmić, bo odwracał głowę lub wypluwał .Przeszkadzało mu jak coś chlapnęło z resztą do tej pory mu to zostało. Zdolności manualne mojego syna są bardzo upośledzone. Piszę nieczytelnie, ale mówię mu, że pismo nie musi być ładne ważne jest by sam się rozczytał, choć często i z tym jest problem.Nie mogię się dowiedzieć od niego dlaczego nie chce jeść sam. Domyślam się,że boi się, że będzie mu spadać.Namawiam żeby choć serek zjadł sam to tylko się złości i' warczy'.Wszędzie, gzie pójdzimy to nawet dzień dobry muszę wymuszać. Jak jest problem to potrafi przewalć kosze w szkole; zdażyło się, że dziurę w drzwiach wykopał. Chodzimy do poradni dla dzieci z autyzmem, ale nic to nie daje. Nie wiem gdzie, się zgłosić by mi pomogli. Tak samo jak pani zależy mi żeby był samodzielny.

skoro całe życie mu ktoś pomagał jeść i w innych podobnych sprawach, nic dziwnego że protestuje gdy jest nagle zmiana. To trochę tak jak wypuszczenie kogoś z więzienia - w więzieniu wszystko miał, po powróceniu na wolność ma problem z usamodzielnieniem się to powtarza przestępstwo by tam wrócić.

[OFFTOP MODE ON] I to niekoniecznie z jego winy że się nie stara, bo tu akurat mamy takie społeczeństwo że nikt nie zatrudni np. gwałciciela czy morderdcy. W indiach są natomiast więzienia półotwarte i żyją jak każdy inny człowiek (sami się utrzymują, rodzą dzieci, pracują, jedyną przerwę mają gdy mają zebranie, gdzie liczy się więżniów). I tych ludzi nie obchodzi co ktoś zrobił w pszeszłości, więc tam bez problemu morderca dzieci pracuje jako nauczyciel - u nas byłoby to nie do pomyślenia. [OFFTOP MODE OFF]


Poszperałam w internecie i objawy mojego syna mogą być nie tylko pod kątem zespołu asprgiera, dochodzi dyspraksja -niezdarne dzieci

Na podstawie czego stwierdzili aspergera - tylko dlatego że on nic nie mówi? A może ma autyzm niskofunkcjonujący? Ten drugi jest już całkiem odmiennym zaburzeniem. Nie znam się dokładnie na tych niskofuncjonujących, ale słyszałem że takie dzieci musiały się komunikować się poprzez tablet + IVONA bo nie mówiły.

Jak nic się nie zmieni to skończy jak ja - dorosła niedołęga na utrzymaniu matki, polska hikikomori, która teraz prawie płacze pisząc te słowa

Już dzisiaj trudno jest się wyprowadzić z domu rodziców zwyczajnie z powodu inflacji, niezależnie od statusu.

A mnie mama szykowała ubranie do szkoły chyba jeszcze w liceum.

Mnie do dzisiaj, bo wszyscy twierdzą że nie potrafię się "ładnie ubrać", a jak coś bym wybrał do kupna to same szmaty, więc mam na to wywalone - jedyny warunek to żeby materiał był bawełniany. I na tym wspólne punkty z wami się u mnie kończą.
Góra
sunycia
Avatar użytkownika
 
Posty: 1055
Dołączył(a):
  N, 9 paź 2016, 21:03
Lokalizacja: Poznań
Płeć: K
To jest tak, że jak ktoś ma wyrok w zawiasach, to po iluś latach można złożyć wniosek o wymazanie karania z papierów i potem osoba ma czyste konto.
Góra
magdu
 
Posty: 55
Dołączył(a):
  Cz, 5 kwi 2018, 12:49
Płeć: K
Kiedyś w PEFRONie usłyszałam od pani zajmującej się programem dla studentów, że większość klientów z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności przychodzi do nich z rodzicami, to rodzice załatwiają za pełnoletnie (dorosłe?), studiujące (inteligentne"?) dzieci większość takich spraw.
Rynce opadajo


Czasami nie wiem.
Czasami miewam wrażenie, że znaczny jest dla osób, które nie potrafią się w ogóle samodzielnie przemieszczać ani zaspokajać podstawowych potrzeb fizjologicznych. A czasami widzę ludzi zdrowszych niż niejedna poważnie niepełnosprawna osoba z umiarkowanym i mają znaczny. Nie ogarniam.
Góra
qw321
Avatar użytkownika
 
Posty: 2819
Dołączył(a):
  So, 10 sie 2013, 07:00
Płeć: M
No, ja dostałem kiedyś znaczny stopień, który "załatwiłem" sobie sam, bez jakiegoś specjalnego "starania się" o taki i w ogóle o żaden z nich. Miałem wtedy diagnozę ZA i depresji. Mówiłem na komisji jak jest, zgodnie z prawdą i przyznano mi taki stopień.

To fakt, że było mi bardzo ciężko w tamtym okresie, byłem w naprawdę ciężkiej depresji i wykonywanie podstawowych czynności takich jak jedzenie nawet było dla mnie problemem. Wydaje mi się, że znaczny stopień, który otrzymałem to jednak przesada. Chociaż...

Do "wyrobienia" sobie stopnia zachęciła mnie rodzina i znajomi, koleżanka. Ja sam nawet szczerze mówiąc nie wiedziałem o co w tym w ogóle chodzi, po co to jest, co daje itd. I mało daje tak naprawdę. Pobierałem tylko zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 150 zł. Oprócz tego są jeszcze jakieś bonusy jak karta parkingowa uprawniająca do korzystania z miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, zniżki na basen i takie tam. To mnie nie interesuje. Nie korzystam z tego. Zachęcano mnie nawet w urzędzie żebym wyrobił sobie tę kartę parkingową bo mi się należy i to kilka razy. Ja jednak miałem i mam 2 zdrowe nogi, mogę chodzić i sprawnie się poruszać. Nie byłbym w porządku wobec innych ludzi, innych niepełnosprawnych korzystając z takich miejsc parkingowych. Ogólnie to źle się czułem z tym stopniem, nie lubiłem myśleć o sobie jako niepełnosprawny, chociaż wtedy tak naprawdę było. Bo niepełnosprawność to nie tylko ta widoczna, fizyczna. Ten stopień dostałem na jakiś czas. Na 2 lata chyba i musiał być później przedłużony, nie pamiętam jak to było, bo mało pamiętam z tamtego okresu. Ostatnio jak przeglądałem dokumenty widziałem, że obowiązuje do 2018 roku, nie pamiętam którego miesiąca.

Żeby nie było, naprawdę się starałem, nie kombinowałem (że to sposób na życie czy coś takiego). Nawet pracowałem jeszcze z tym stopniem, próbowałem i w ogóle znalazłem pracę podczas tego najgorszego okresu, gdy niedawno dostałem to orzeczenie. Próbowałem ale jednak w którymś momencie nie dawałem już rady. Musiałem zrezygnować z pracy, odpocząć i przeanalizować, odpowiednio się nastawić do wszystkiego. Pogodzić z sobą i częściowo ;) z tym światem. Sporo czasu mi to zajęło ale chyba się udało. Bo jestem tu gdzie jestem. W takim położeniu, o takiej świadomości.

A depresja, niech nikt nie próbuje nawet myśleć, że coś wyolbrzymiam lub sobie ubzdurałem była naprawdę silna. Było mi tak ciężko i byłem sam z tym wszystkim, a nawet niektórzy byli przeciwko mnie i dobijali mnie dzień w dzień. Nie lubię jednak się nad sobą użalać, nie opisywałem tego wszystkiego na tym forum, nie opowiadam o tym, chociaż może niektórym mogłoby to trochę może pomóc. Myślę jednak, że stopień znaczny niepełnosprawności powinien być dla ludzi przykutych np do łóżka, którzy nie poradzą sobie bez opieki innych ludzi. Tych poruszających się na wózkach, mocno upośledzonych umysłowo itd. Wydaje mi się, że ten stopień, który mi dali to przesada ale z drugiej strony bez rodziny, która mnie wtedy utrzymywała (to było jedyne wsparcie tak naprawdę) nie przeżyłbym przecież.
Góra
Bapsi
 
Posty: 1902
Dołączył(a):
  So, 29 sie 2015, 23:59
Płeć: K
qw321 napisał(a):No, ja dostałem kiedyś znaczny stopień, który "załatwiłem" sobie sam, bez jakiegoś specjalnego "starania się" o taki i w ogóle o żaden z nich. Miałem wtedy diagnozę ZA i depresji. Mówiłem na komisji jak jest, zgodnie z prawdą i przyznano mi taki stopień.

To fakt, że było mi bardzo ciężko w tamtym okresie, byłem w naprawdę ciężkiej depresji i wykonywanie podstawowych czynności takich jak jedzenie nawet było dla mnie problemem. Wydaje mi się, że znaczny stopień, który otrzymałem to jednak przesada. Chociaż...

Do "wyrobienia" sobie stopnia zachęciła mnie rodzina i znajomi, koleżanka. Ja sam nawet szczerze mówiąc nie wiedziałem o co w tym w ogóle chodzi, po co to jest, co daje itd. I mało daje tak naprawdę. Pobierałem tylko zasiłek pielęgnacyjny w wysokości 150 zł. Oprócz tego są jeszcze jakieś bonusy jak karta parkingowa uprawniająca do korzystania z miejsc parkingowych dla niepełnosprawnych, zniżki na basen i takie tam. To mnie nie interesuje. Nie korzystam z tego. Zachęcano mnie nawet w urzędzie żebym wyrobił sobie tę kartę parkingową bo mi się należy i to kilka razy. Ja jednak miałem i mam 2 zdrowe nogi, mogę chodzić i sprawnie się poruszać. Nie byłbym w porządku wobec innych ludzi, innych niepełnosprawnych korzystając z takich miejsc parkingowych. Ogólnie to źle się czułem z tym stopniem, nie lubiłem myśleć o sobie jako niepełnosprawny, chociaż wtedy tak naprawdę było. Bo niepełnosprawność to nie tylko ta widoczna, fizyczna. Ten stopień dostałem na jakiś czas. Na 2 lata chyba i musiał być później przedłużony, nie pamiętam jak to było, bo mało pamiętam z tamtego okresu. Ostatnio jak przeglądałem dokumenty widziałem, że obowiązuje do 2018 roku, nie pamiętam którego miesiąca.

Żeby nie było, naprawdę się starałem, nie kombinowałem (że to sposób na życie czy coś takiego). Nawet pracowałem jeszcze z tym stopniem, próbowałem i w ogóle znalazłem pracę podczas tego najgorszego okresu, gdy niedawno dostałem to orzeczenie. Próbowałem ale jednak w którymś momencie nie dawałem już rady. Musiałem zrezygnować z pracy, odpocząć i przeanalizować, odpowiednio się nastawić do wszystkiego. Pogodzić z sobą i częściowo ;) z tym światem. Sporo czasu mi to zajęło ale chyba się udało. Bo jestem tu gdzie jestem. W takim położeniu, o takiej świadomości.

A depresja, niech nikt nie próbuje nawet myśleć, że coś wyolbrzymiam lub sobie ubzdurałem była naprawdę silna. Było mi tak ciężko i byłem sam z tym wszystkim, a nawet niektórzy byli przeciwko mnie i dobijali mnie dzień w dzień. Nie lubię jednak się nad sobą użalać, nie opisywałem tego wszystkiego na tym forum, nie opowiadam o tym, chociaż może niektórym mogłoby to trochę może pomóc. Myślę jednak, że stopień znaczny niepełnosprawności powinien być dla ludzi przykutych np do łóżka, którzy nie poradzą sobie bez opieki innych ludzi. Tych poruszających się na wózkach, mocno upośledzonych umysłowo itd. Wydaje mi się, że ten stopień, który mi dali to przesada ale z drugiej strony bez rodziny, która mnie wtedy utrzymywała (to było jedyne wsparcie tak naprawdę) nie przeżyłbym przecież.


Bardzo szanuję :)
Ostatnio edytowano N, 8 kwi 2018, 06:26 przez Bapsi, łącznie edytowano 1 raz
Mein Feld ist die Welt.
Góra
Emiele Emi
Avatar użytkownika
 
Posty: 35
Dołączył(a):
  Cz, 23 sie 2018, 21:14
Lokalizacja: Kłodzko/ Kotlina Kłodzka
Płeć: K
O znaczny stopień ( kiedyś Isza grupa ) nie jest tak łatwo. Starał się np mój Dziadek, który był po 80tce i miał kłopoty ze zdrowiem, ale nie dostał. W poczekalni ludzie rozmawiali, że byli poważnie niepłnosprawni, ale nie uzyskiwali stopnia znacznego.

Mnie brali na komisję już dwa razy. Mam łącznie około dziesięciu różnych dolegliwości, które dość skutecznie mi utrudniają życie, a mimo to dali mi IIkę. Bbacia tak trochę żartuje, że aby mieć Ikę, to trzeba przyjść z głową pod pachą. Bo sama się starała, aby jej przyznali na rok.

Na IIce nie ma nic obecnie, żadnych zniżek i ulg. Kiedyś były na przejazdy komunikayjne środkami publicznymi, 49% kwoty, ale w drugiej połowie roku 2015 zabrali wszystkim. Poszło ode mnie, w tej sprawie, do Ministerstwa Zdrowia, kilka pism, ale jedynie odpisywali, że "przekazano" i dalej nic nie wiem. Teraz muszę płacić pełną cenę biletu, jak jadę chociażby do lekarza :(
Ostatnio edytowano Wt, 16 paź 2018, 12:18 przez Emiele Emi, łącznie edytowano 1 raz
Góra
Aerrae
 
Posty: 2164
Dołączył(a):
  Pn, 13 lip 2015, 11:29
Płeć: K
hmmm… mi się wydaje, że moja babcia ma II grupę (po nowotworze), ale ulgowe przejazdy ma... I znaczek do parkowania.
Góra
Aerrae
 
Posty: 2164
Dołączył(a):
  Pn, 13 lip 2015, 11:29
Płeć: K
Errata do powyższego:
Wczoraj rozmawiałam z babcią, miała tydzień temu komisję i ma I grupę.
Góra
Emiele Emi
Avatar użytkownika
 
Posty: 35
Dołączył(a):
  Cz, 23 sie 2018, 21:14
Lokalizacja: Kłodzko/ Kotlina Kłodzka
Płeć: K
Aerrae napisał(a):hmmm… mi się wydaje, że moja babcia ma II grupę (po nowotworze), ale ulgowe przejazdy ma... I znaczek do parkowania.

Poważnie - rommawiam z innymi ludźmi z umiarkowaną i nie ma zniżek. Pytam kierowców / konduktorów w autobusach, pociągach i nie ma. Kiedyś jeszcze zostało podjęte przeze mnie to ryzyko, żeby kupić bilet zniżkowy ( gdy już zniesiono ulgi ) i po kontroli biletu, nakazano mi dopłacić brakującą kwotę - czego nie było do końca roku 2015go.
Może to też zależeć od samego symbolu rozpoznania, gdy ten jest podany na legitymacji grupowej. Ale zwykle nikt nie podaje, bo nie jest to obowiązkowe. Ale i tak nikt z IIki nie ma :(
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
Aerrae napisał(a):hmmm… mi się wydaje, że moja babcia ma II grupę (po nowotworze), ale ulgowe przejazdy ma... I znaczek do parkowania.


A ile babcia ma lat?
Przejazdy ulgowe przysługują chyba po siedemdziesiątce, a przynajmniej kiedyś przysługiwały.
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
Aerrae
 
Posty: 2164
Dołączył(a):
  Pn, 13 lip 2015, 11:29
Płeć: K
Ale to inna ulga ;) NIepełnosprawni mają inną, emeryci inną, dużo większa jest dla niepełnosprawnych, zresztą słusznie akurat - poza tym pisałam wyżej, jednak pierwszą grupę ma (osobiście nie wiem czemu, bo przecież tylko pierś ma amputowaną, a nie np. nogę)
Ostatnio edytowano N, 30 gru 2018, 00:57 przez Aerrae, łącznie edytowano 1 raz
Góra
nonkan
 
Posty: 7129
Dołączył(a):
  So, 23 sie 2014, 19:44
Płeć: M
Nigdy nie dostałem znacznego stopnia niepełnosprawności, tylko umiarkowany. Dwa razy byłem na komisji, po raz pierwszy w 2015 roku, latem. Dali mi wtedy orzeczenie na dwa lata, wskazali, że jestem niezdolny do pracy. W 2017 r. przez kilka tygodni nie miałem orzeczenia, bo ważność pierwszego upłynęła 31.8.2017, a komisję miałem pod koniec września. Nie korzystałem z pomocy innych osób, gdy stawiałem się na komisję, do lekarzy czy sklepów też chodziłem samemu. Może między innymi dlatego nie dostałem niezdolności do samodzielnej egzystencji. Nie mam przez to tak dużego dofinansowania dla pracodawcy jak w przypadku osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności, chociaż myślę, że do funkcjonowania na rynku pracy w ogóle się nie nadaję.
Góra
qw321
Avatar użytkownika
 
Posty: 2819
Dołączył(a):
  So, 10 sie 2013, 07:00
Płeć: M
Dzisiaj miałem komisję, orzeczenie będzie za niecałe 2 tygodnie. Ostatnio miałem stopień znaczny, zobaczymy co teraz z tego wyjdzie.
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
A jak właściwie się o to ubiega, co trzeba zrobić i gdzie?
Bo ja się tak zastanawiam, czy moje nieprzystosowanie mogłoby się kwalifikować? :roll:
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
qw321
Avatar użytkownika
 
Posty: 2819
Dołączył(a):
  So, 10 sie 2013, 07:00
Płeć: M
Najpierw Mruczanko powinnaś zgłosić się do swojego lekarza, żeby wypisał "zaświadczenie lekarskie o stanie zdrowia wydane dla potrzeb zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności". Jeśli masz kilka różnych schorzeń, którymi zajmują się różni specjaliści, wtedy powinnaś od każdego z nich wziąć zaświadczenie o stanie zdrowia (albo przynajmniej mieć świeżą dokumentację, np. wyniki badań, wypisy ze szpitali) i z tymi zaświadczeniami pójść do lekarza rodzinnego. Wtedy on wypisze to zaświadczenie do zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności, uwzględniając wszystkie Twoje schorzenia, na które masz zaświadczenia od specjalistów. Na wniosku jest choroba zasadnicza (główna), oraz choroby współistniejące (jakby mniej istotne). Jeśli chciałabyś, żeby orzeczono o niepełnosprawności na podstawie tylko jednej choroby, wtedy idziesz tylko do jednego lekarza i on wypisze zaświadczenie do zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności (może to być psychiatra).

Ja oprócz zespołu Aspergera i nawracających zaburzeń depresyjnych, mam jeszcze kilka innych problemów i postanowiłem również pozbierać dokumenty z nimi związane. Im więcej, tym lepiej. Mój lekarz rodzinny wypisał zaświadczenie na podstawie dokumentów, które przyniosłem.

Wypisanie zaświadczenia przez psychiatrę kosztowało mnie 50 zł , nie wiem jak jest u innych specjalistów. Lekarz rodzinny nie pobiera za to opłat.

Następnie należy zgłosić się do Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, złożyć tam zaświadczenie i dokumenty, historię choroby z 3 ostatnich lat. Wyznaczą termin Komisji. Ja czekałem ponad miesiąc. Za kilkanaście dni mam przyjść po orzeczenie.

The End :).
Ostatnio edytowano Cz, 5 wrz 2019, 15:28 przez qw321, łącznie edytowano 1 raz
Góra
sunycia
Avatar użytkownika
 
Posty: 1055
Dołączył(a):
  N, 9 paź 2016, 21:03
Lokalizacja: Poznań
Płeć: K
Qw ale jak Ty możesz mieć w stopniu znacznym, skoro pracowałeś czy pracujesz normalnie jako kierowca, piszesz, mówisz, chodzisz itd. Masz jedynie problemy społeczne, jesteś introwertywny, jesz inaczej i różne takie rzeczy wynikające z ZA, z tego co mi się wydaje. Po prostu dziwi mnie to, że aż tak. No i czy depresja jest powodem do niepełnosprawności? No bez przesady.
Góra
qw321
Avatar użytkownika
 
Posty: 2819
Dołączył(a):
  So, 10 sie 2013, 07:00
Płeć: M
Nie wiem Sunycio, ja się na tym nie znam, nie wiem kto jaki stopień powinien mieć. Poza tym mam kilka innych problemów, chociaż nie pamiętam, żebym poprzednio składał zaświadczenia o nich. Pracowałem jako kierowca, z przerwami. Nie jestem pewien czy można nazwać to normalną pracą. Teraz już się do takiej pracy nie nadaję, nie wiem czy w ogóle do jakiejś się nadaję.
Góra
nonkan
 
Posty: 7129
Dołączył(a):
  So, 23 sie 2014, 19:44
Płeć: M
Czy Twoje inne problemy to także jakieś zaburzenia psychiczne? Ile razy dostałeś orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności? Tylko raz, czy też może wcześniej starałeś się po raz kolejny i znów dali ci znaczny stopień?

Skoro piszesz, że może do żadnej pracy się nie nadajesz, to może wystąpisz o rentę? Mi dwa razy udało się ją dostać, i to mimo tego, że wymagane było orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy, nie częściowej. Zacząłem leczyć się przed 18 urodzinami, miałem wtedy diagnozy ZA i OCD. Zaburzenia ze "schizo" w nazwie zdiagnozowano mi po raz pierwszy w 2015 r., w wieku ok. 23 lat, wtedy jeszcze studiowałem. Nie wiem, dzięki czemu konkretnie otrzymałem tę rentę.

Depresja względnie często może być przyczyną wydania orzeczenia o niepełnosprawności. Wystarczy, że jest w umiarkowanym stopniu (lub ciężkim, ta lekka się nie kwalifikuje).
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
Bo qw321 pewnie ma 4 w peselu dlatego przyznano mu stopień znaczny :p
Żartuję ;-)
Dzięki za objaśnienie.
Moja teczka z badaniami lekarskimi robi się coraz grubsza, jedynie co od psychiatry byłby problem skompletować, ale pogmeram w dokumentach, to się coś znajdzie.
Właściwie to nie wiem dlaczego wcześniej nad tym nie myślałam, chyba okłamywałam samą siebie, że jestem w stanie coś jeszcze zrobić?
Ale rzeczywistość jest brutalna - mój mąż ma 20 lat stażu pracy, a ja 0 (nielicząc okresów próbnych) chociaż dzielą nas tylko 2 lata w roczniku.
Śpiąca królewna ze mnie :roll:
Ostatnio edytowano Cz, 5 wrz 2019, 23:12 przez Mruczanka, łącznie edytowano 1 raz
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
ABC72
 
Posty: 570
Dołączył(a):
  Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K
Mruczanka napisał(a):Ale rzeczywistość jest brutalna - mój mąż ma 20 lat stażu pracy, a ja 0 (nielicząc okresów próbnych) chociaż dzielą nas tylko 2 lata w roczniku.


Ale wylatywałaś z pracy po okresach próbnych czy nie mogłaś znaleźć pracy (jeśli można spytać)? A może starałaś się o pracę niezgodną z kwalifikacjami?
Aż nieprawdopodobne mi się wydaje, że przez 18 lat nie mogłaś znaleźć żadnej pracy (skoro jesteś 2 lata młodsza od męża, a on pracuje 20 lat). Może możesz dorobić jakieś kursy, dodatkowe kwalifikacje zamiast iść na rentę? Renta bez stażu pracy jest przecież cholernie niska - wiem, bo koleżanka pod koniec studiów zachorowała na schizofrenię i mimo leczenia musiała iść na rentę po chyba 2 czy 3 latach pracy, i ta renta głodowa była :cry:
Góra
gość
Avatar użytkownika
 
Posty: 239
Dołączył(a):
  Pt, 5 lip 2019, 21:47
Płeć: M
Mruczanka napisał(a):Ale rzeczywistość jest brutalna - mój mąż ma 20 lat stażu pracy, a ja 0 (nielicząc okresów próbnych) chociaż dzielą nas tylko 2 lata w roczniku.
Śpiąca królewna ze mnie :roll:


Też mam 0, i się nie przejmuje nawet komentarzami na temat mojej zerowej emerytury, o treści "zginiesz", bo życie na ogół zawsze kończy się śmiercią, więc po co je przesadnie przeżywać, a na rentę jestem za sprawny, bo sprawność mam ponadprzeciętną. A co do bajki "śpiąca królewna", czy to nie czasem , ta w której, w oryginalnej wersji, podczas snu, zgwałcił ją książę, więc powiedzenie, "nie śpij bo cię okradną", jest błędne, powinno być "bo cię zgwałcą". :?
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
ABC72 napisał(a):
Mruczanka napisał(a):Ale rzeczywistość jest brutalna - mój mąż ma 20 lat stażu pracy, a ja 0 (nielicząc okresów próbnych) chociaż dzielą nas tylko 2 lata w roczniku.


Ale wylatywałaś z pracy po okresach próbnych czy nie mogłaś znaleźć pracy (jeśli można spytać)? A może starałaś się o pracę niezgodną z kwalifikacjami?
Aż nieprawdopodobne mi się wydaje, że przez 18 lat nie mogłaś znaleźć żadnej pracy (skoro jesteś 2 lata młodsza od męża, a on pracuje 20 lat). Może możesz dorobić jakieś kursy, dodatkowe kwalifikacje zamiast iść na rentę? Renta bez stażu pracy jest przecież cholernie niska - wiem, bo koleżanka pod koniec studiów zachorowała na schizofrenię i mimo leczenia musiała iść na rentę po chyba 2 czy 3 latach pracy, i ta renta głodowa była :cry:


Tak, wylatywałam z pracy po okresach próbnych i zawsze na do widzenia słyszałam ten sam tekst: "Pani się do tej pracy nie nadaje".
A skoro słyszałam ten tekst ładnych kilka razy z rzędu, to chyba coś na rzeczy faktycznie było, tylko ja niemogłam przyjąć tego do wiadomości i naiwnie próbowałam dalej wmawiając sobie, że sobie poradzę.
Jednak nie poradziłam i nie chodziło o brak kwalifikacji, bo nie były to żadne wymagające stanowiska, ot praca na kasie, w spożywczaku, czy sprzątaczka.
Chodziło właśnie o mój brak umiejętności społecznych (podobno nie uśmiecham się do ludzi) i powolność (spowalniam innych pracowników).
No wiesz, jestem trochę jak ten Osiołek z Kubusia Puchatka, a nawet nie nadrabiam wyglądem żeby chociaż rekompensować moją beznadziejną osobowość.
Piszesz o kursach, ale ja już nawet nie mam pomysłu w czym miałabym się dokształcać, jak tu wszędzie trzeba mieć kontakt z ludźmi?
Co do renty, to tak masz rację, to są grosze a nawet o to ciężko, bo najpierw trzeba walczyć z całą masą papierów i biurokracji.
Zresztą rozmawiałam już na ten temat z Dragonkiem i on uważa, że raczej nie warto dla paru groszy robić sobie papiery przez które mogłabym mieć później problemy (nie mam zbyt dobrych relacji z krewnymi).
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
gość napisał(a):
Mruczanka napisał(a):Ale rzeczywistość jest brutalna - mój mąż ma 20 lat stażu pracy, a ja 0 (nielicząc okresów próbnych) chociaż dzielą nas tylko 2 lata w roczniku.
Śpiąca królewna ze mnie :roll:


Też mam 0, i się nie przejmuje nawet komentarzami na temat mojej zerowej emerytury, o treści "zginiesz", bo życie na ogół zawsze kończy się śmiercią, więc po co je przesadnie przeżywać, a na rentę jestem za sprawny, bo sprawność mam ponadprzeciętną. A co do bajki "śpiąca królewna", czy to nie czasem , ta w której, w oryginalnej wersji, podczas snu, zgwałcił ją książę, więc powiedzenie, "nie śpij bo cię okradną", jest błędne, powinno być "bo cię zgwałcą". :?



Też się nie przejmuje komentarzami, że na emeryturze zginę i zawsze odpowiadam, że " i tak nie wiesz czy dożyjesz".
Poza tym nie mam pojęcia co zrobi rząd, bo i tak braknie pieniędzy na emerytury dla ludzi i tak.
Albo wybuchną zamieszki i będzie jakaś rewolta, albo ludzie będą tak schorowani, że pocichu będą umierać w zaułkach ulic?

A jeśli chodzi o "śpiącą królewnę", to powiedzenie "nie śpij, bo cię okradną" można też interpretować "nie śpij, bo cię okradną z cnoty/niewinności", więc w sumie na to samo wychodzi.
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
nonkan
 
Posty: 7129
Dołączył(a):
  So, 23 sie 2014, 19:44
Płeć: M
Może warto byłoby postarać się o rentę? Nie mam zbytniego doświadczenia w pracy, przez kilka miesięcy wykonywałem banalną pracę (powiedziałbym, że (może nawet wyraźnie) prostszą niż sprzątanie czy może nawet i ochrona - takie oferty są najczęstsze dla osób z orzeczeniem o niepełnosprawności), niestety nie była ona zbyt wdzięczna (ktoś chyba z dyrekcji jednego z miejsc, przy których pracowałem, określił ją jako "szkalowanie ludzi", usłyszałem też "spadaj"). Tę pracę miałem dzięki orzeczeniu o niepełnosprawności.

Dawniej renty były niższe niż teraz, i to chyba naprawdę wyraźnie. Ostatnio miałem ponad 900 zł renty socjalnej netto miesięcznie, jako że mieszkam z rodziną, mogę siebie raczej za to utrzymać. Gorzej by było, gdybym mieszkał samotnie (na co mnie nie stać).

Uważam, że każdy dorosły (przynajmniej taki, co się nie uczy i nie studiuje) powinien mieć kilkaset zł dochodu miesięcznie, minimum egzystencji. System przyznawania świadczeń osobom niepełnosprawnym w Polsce oceniam bardzo negatywnie, razi np. rozdźwięk między prawami osoby z całkowitą niezdolnością do pracy, która ma niepełnosprawność trwającą od dzieciństwa czy czasu nauki oraz która nie miała okresów składkowych, a osoby z częściową niezdolnością do pracy, która także ich nie miała i jej niepełnosprawność powstała w tym samym czasie, co w pierwszym przypadku. Ta druga nie dostaje ani grosza, a ta pierwsza ok. 1100 zł brutto obecnie. Bardzo krytykuję przyznawanie trzynastych emerytur i rent - mogę nawet myśleć, że ci, co wymyślili takie świadczenia, pójdą do piekła. Emeryci i renciści i tak mają świadczenia, są tacy, co mają np. umiarkowany stopień niepełnosprawności czy częściową niezdolność do pracy z ZUS i nie mają ani grosza z tytułu swojej niepełnosprawności bądź w najlepszym razie mają zasiłek pielęgnacyjny (ok. 200 zł). To właśnie takim osobom trzeba pomóc najpilniej!
Ostatnio edytowano Pt, 6 wrz 2019, 19:17 przez nonkan, łącznie edytowano 2 razy
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
Jakbym miałam jeszcze gwarancję, że dostanę tą rentę, to może bym się starała, a tak użerać się z papierami, łażeniem po lekarzach i może dostanę, a może nie, a nawet jak przyznają to tylko czasowo, np na rok i potem znowu bawić się w to samo?
No, nie wiem :/
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
qw321
Avatar użytkownika
 
Posty: 2819
Dołączył(a):
  So, 10 sie 2013, 07:00
Płeć: M
nonkan napisał(a):Czy Twoje inne problemy to także jakieś zaburzenia psychiczne?


Nie, mam tylko ZA i zaburzenia depresyjne.

nonkan napisał(a):Ile razy dostałeś orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności? Tylko raz, czy też może wcześniej starałeś się po raz kolejny i znów dali ci znaczny stopień?


Ja już nie bardzo pamiętam. Nie interesowałem się tym za bardzo. Byłem ciągany do tego przez rodzinę. Raz na pewno dostałem stopień znaczny na 2 lata, możliwe że później przedłużyłem go o kolejne 2 lata i chyba tak było, ale nie jestem pewny. Nie trzymam długo papierów, jeśli są już nieaktualne. Orzeczenie było ważne do końca tamtego roku. Dopiero teraz znów się o nie staram.

nonkan napisał(a):Skoro piszesz, że może do żadnej pracy się nie nadajesz, to może wystąpisz o rentę? Mi dwa razy udało się ją dostać, i to mimo tego, że wymagane było orzeczenie o całkowitej niezdolności do pracy, nie częściowej. Zacząłem leczyć się przed 18 urodzinami, miałem wtedy diagnozy ZA i OCD. Zaburzenia ze "schizo" w nazwie zdiagnozowano mi po raz pierwszy w 2015 r., w wieku ok. 23 lat, wtedy jeszcze studiowałem. Nie wiem, dzięki czemu konkretnie otrzymałem tę rentę.


Zobaczymy, może później będę się o nią starał, ale na razie mam jeszcze inne opcje. Czekam na orzeczenie, wtedy popchnie ono wszystko do przodu.

Mruczanka napisał(a):Bo qw321 pewnie ma 4 w peselu dlatego przyznano mu stopień znaczny :p
Żartuję ;-)


Tak, mam 4 w peselu, ale nie bardzo rozumiem o co chodzi :). Że to niby szczęśliwa liczba?
Góra
Mruczanka
Avatar użytkownika
 
Posty: 6572
Dołączył(a):
  Pt, 19 kwi 2013, 13:08
Lokalizacja: Jakiej reakcji oczekuje on z mojej strony na ten jego rozpromieniony uśmiech?
Płeć: K
Konkretnie, nie chodzi o datę urodzenia, tylko końcowe liczby- wtedy to "szczęśliwa liczba" ;-)
Ale dalej to żart :lol:
" Na pochmurnym niebie utkanym z cieni,
Widzę jak w tańcu oplatają Cię koszmary.
Nie zapominaj, że serca nie da się zabić,
Nie zapominaj, że sny nie muszą się spełnić."

- Arigato, Ruki
Góra
Lis
Avatar użytkownika
 
Posty: 161
Dołączył(a):
  Cz, 25 lip 2019, 07:41
Płeć: M
kasia napisał(a):Witam.
Mam dziecko z Zespołem Aspergera. Syn skończył 16 lat i w ostatnim orzeczeniu otrzymał stopień umiarkowany. Po odwołaniu wojewódzki zespół orzekania utrzymał w mocy orzeczenie powiatowego zespołu o stopniu umiarkowanym.
Obecnie mimo wieku ciągle potrzebuje naszej pomocy przy podstawowych czynnościach życiowych. Muszę go wozić i przywozić ze szkoły. W tym czasie cały czas jestem pod telefonem i czasami kilkakrotnie dzwonią, żebym przyszła bo jest problem. Syn ma kształcenie indywidualne
, mimo to kontakt z nim jest bardzo trudny. Unika ludzi i nigdzie się nie odzywa. Ponadto jada bardzo wybiórczo. Nie bierze łyżki w ręce i trzeba go karmić, zarówno przed jak i po szkole. Kanapek wcale nie jada. Przy myciu też trzeba mu pomagać.
Nie wiem czy mamy szansę na znaczny stopień bez którego nie przyznają że wymaga opieki.
Może ktoś miał podobny problem. Proszę o informację.


On pewnie ma coś cięższego ja mam ZA i nie mam takich problemów mama jedyne co robi to tylko gotuje obiad a śniadanie i kolacje robie sam ubieram się sam od 1 klasy chodzę do szkoły sam do 5 klasy nie było autobusu w drugą stronę to chodziłem na nogach 5 km później był autobus szkolny to sam jeździłem teraz jestem w technikum to jadę normalnym autobusem do Jasła 10 km sam się ubieram i myje i sprzątam swój pokój i jem prawie wszystko a nie wybiórczo a ZA miałem zdiagnozowane w 6 klasie w lutym nawet sam obrabiam pół ogrodu sieke trawe przycinam rośliny i pryskam i robie przy truskawkach które sam kupiłem i pposadziłem i w szklarni też wszystko robie choduje króliki i mama pomaga tylko w szczepieniu bo jedna osoba musi trzymać a druga szczepić a wszystko wywołanie gnoju dawanie jedzenia mycie poidełek itp robie sam i sam decyduje kiedy zakocić królice. No i chodzę na grzyby 4 km w las i nie mam nadwrażliwośći na bodźce no jedynie na zapachowe trochę bo nie lubię być koło osób spoconych. Twój syn ma tyle samo lat co ja i też ma ZA a nic nie umie zrobić a ja robie wszystko sam on chyba jest upośledzony albo ma autyzm głęboki
Góra
gość
Avatar użytkownika
 
Posty: 239
Dołączył(a):
  Pt, 5 lip 2019, 21:47
Płeć: M
Lis napisał(a): Twój syn ma tyle samo lat co ja i też ma ZA a nic nie umie zrobić a ja robie wszystko sam on chyba jest upośledzony albo ma autyzm głęboki


Część ludzi z twardnieniem rozsianym jest całe życie jak małe dzieci, nic nie potrafią samodzielnie robić, nawet mówić, ale to zazwyczaj z zaniedbania rodziców, którzy byli nieświadomi, lub jak znane mi osoby, niemożliwie głupi. W tym wypadku ze względu na wiek jest to wykluczone. Zaburzenia funkcji mózgu są różne, i nie musi to być ani upośledzenie, ani autyzm, mogą powstać w czasie ciąży, jak i w skutek chorób zakaźnych, pewne jest tylko to, że bez ustalenia przyczyn, i ewentualnej terapii, skutki są nieodwracalne, i z czasem może być coraz gorzej. Widywałem ludzi których leczono, jak i ich nieleczone odpowiedniki, drugiego wariantu nie można życzyć nawet najgorszym sąsiadom, takie rodziny mają przewalone.
Góra
Lis
Avatar użytkownika
 
Posty: 161
Dołączył(a):
  Cz, 25 lip 2019, 07:41
Płeć: M
To ciekawe mnie jakoś nikt nie leczył z ZA no jedynie antydepresanty biorę od roku bo rok temu dodatkowo zdiagnozowano u mnie depresje a tak to żadnego leczenia nie mam więc syn Kasi nic nie umie robić z innego powodu a nie z powodu braku leczenia bo jak ja mam ZA i on też a ja wszystko robie a on nic sam nie umie zrobić to w czymś innym jest problem pewnie syn Kasi ma autyzm dziecięcy i błędnie zdiagnozowano mu ZA
Góra
Następna strona


Powrót do Forum otwarte dla każdego




Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość