Najlepszy kraj do życia dla aspich...

To forum przeznaczone jest głównie dla osób dorosłych z ZA i pokrewnymi zaburzeniami.

Chat irc (freenode): #aspi.net.pl (bramka www) (godzina 20:30)
Skype: WideŁokonferencja (Soboty@21:00)

Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez login123 » So, 29 mar 2014, 22:16

...to Szwecja. Wspaniali, niezbyt wylewni ludzie.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Tam-mie ... 30009.html
http://natemat.pl/17975,euro-flirt-czyl ... cokrajowca
http://nortus.pinger.pl/m/5573916
Artykuły głównie o relacjach damsko-męskich, ale tak na szybko ciężko coś więcej znaleźć. Właśnie mnie olśniło dlaczego od zawsze fascynuje się Szwecją i chłodem emocjonalnym Szwedów. Drugi najlepszy kraj to Japonia - jeśli zmęczymy się depresyjną nocą polarną, to ciepłe wysepki na morzu Południowochińskim i konformizm Japończyków będą jak znalazł na skołatane nerwy.
Avatar użytkownika
login123
 
Posty: 7
Dołączył(a): N, 2 lut 2014, 17:49
Lokalizacja: Kraków
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez TrollowoZTrolla » N, 30 mar 2014, 20:13

O jakości życia w japonii świadczy odsetek samobójstw.
Nie rozumiem, co jest dobrego w japonii i japońcykach.
TrollowoZTrolla
 

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez laurka » N, 30 mar 2014, 22:17

Mieszkałam w Szwecji co prawda tylko dwa tygodnie (w pewne wakacje u pewnej cioci), ale mogę co nieco powiedzieć na ten temat. Szwecja to dobrze zorganizowany kraj, wszystko jest przemyślane, uporządkowane itp. Nikt nie kradnie pozostawionych luzem rowerów, w lasach są śmietniki, nie istnieją nierówne chodniki. System edukacji świetnie opracowany. Wszystko super, ale...
1. Ludzie nie wychodzą z domów, na ulicach nie ma dzieci, eleganckie i porządne place zabaw stoją puste. Sąsiedzi nie wiedzą o swoim istnieniu, nie rozmawiają ze sobą. Na ulicach nie ma żywej duszy (idziesz kilka godzin przed siebie i serio nic).
2. Nie ma więzi rodzinnych. Dzieci szybko się usamodzielniają, wyprowadzają z domu, nie utrzymują z rodzicami większego kontaktu (a już na pewno nie utrzymują stosunków emocjonalnych).
3. Ludzie się nie kłócą. Jak to osiągają? Po prostu nie rozmawiając na drażliwe tematy. Temat religii czy polityki jest po prostu tabu.

Sama jako przedstawiciel być-może-aspi nie radzę sobie w kontaktach międzyludzkich, nie lubię wychodzić z domu, nie lubię, gdy ktoś choć trochę się mną interesuje i nie interesują mnie inni. Mimo to taki "raj dla aspich" może się po prostu stać piekłem. Ten chłód emocjonalny szwedów jest po prostu... przykry. Zgadzam się, że w Szwecji żyje się znacznie łatwiej, ale na dłuższą metę... co to za życie.

Gadałam raz w pociągu z przypadkowo spotkaną zakonnicą, która swego czasu przepracowała kilka lat w szwedzkim szpitalu. Powiedziała, że ludzie w Szwecji umierają w bardziej sterylnych warunkach niż ludzie w Polsce, mają do dyspozycji lepsze lekarstwa, bardziej fachową opiekę medyczną itp. Ale wielokrotnie siostra słyszała od pacjentów, że są nieszczęśliwi, bo umierają w samotności, bo nikt z rodziny się już nimi nie interesuje. Rodzina tylko zapewnia im najlepsze szpitale i tyle.

Uczuciowość, relacje międzyludzkie itp. są dla mnie bardzo męczące, trudne do zrozumienia i wręcz niemożliwe do zrealizowania. Ale zdaję sobie sprawę, że relacje międzyludzkie są ważne i dobre, więc chyba lepiej próbować żyć w świecie ciepłych i otwartych ludzi, trochę się pomęczyć i natrudzić, niż iść na łatwiznę, ale żyć w tak chłodnym i niemal sztucznym miejscu. Kocham zwiedzać obce kraje, poznawać różne kultury i chciałabym więcej podróżować, ale do Szwecji już w ogóle mnie nie ciągnie (tzn. do mieszkających tam ludzi i do tej atmosfery).

Jak do tej pory wyczytałam na forum - aspi potrzebują się czasem przytulić (sporadycznie i w wybranych momentach, ale jednak), próbują być wśród ludzi, podświadomie chcą mieć kontakt z innymi. Ja rozumiem, że aspi nie są na tyle wyluzowani i chętni do ciągłych kontaktów, by od razu zamieszkać na Kubie, ale Szwecja to chyba też nie to. To takie depresyjne miejsce, serio.



Edit. O Japonii może nie powinnam się wypowiadać, bo nigdy nawet nie byłam w Azji... Ale nie podoba mi się ich język i nie mogę się przekonać do ich kultury. Nie lubię ich. :( Chiny to co innego, ostatnio coraz bardziej mi się podobają (kultura, sztuka, język, kinematografia, teatr, wszystko takie piękne). W dodatku poznałam paru chińczyków i wydają się w porządku. I CHINY MAJĄ JACKIE CHANA A JAPONIA GO NIE MA. I kto tu jest lepszy, no kto? Hehehe.
Ostatnio edytowano N, 30 mar 2014, 22:26 przez laurka, łącznie edytowano 1 raz
We Are All Made of Stars
laurka
 
Posty: 591
Dołączył(a): Pt, 28 lut 2014, 15:45
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » N, 30 mar 2014, 23:08

1. Ludzie nie wychodzą z domów, na ulicach nie ma dzieci, eleganckie i porządne place zabaw stoją puste. Sąsiedzi nie wiedzą o swoim istnieniu, nie rozmawiają ze sobą. Na ulicach nie ma żywej duszy (idziesz kilka godzin przed siebie i serio nic).


Na ulicy - ale w jakiej wielkości mieście to było? Bo jak dla mnie brzmi wybornie, idealnie, cudownie, ale nie chce mi się wierzyć, że coś takiego możliwe jest w miescie.

Swoją drogą chwała Buce, że atmosfera jest tam właśnie taka. Inaczej znów nawaliłyby tabuny imigrantów (i tak jest ich za duzo) tak jak w Norwegii. A tak mają ludzie utrudnienie i się jednak poddają, bo trzeba przyznac - wyzwań dla normalnej osoby jest tam sporo.

Ad chłód...nie mogę się wypowiedziec profesjonalnie, ale z moich dotychczasowych rozkmin wynika, iż może to być taki przejaw północnego minimalizmu. Oszczędny język, skuteczne proste dobre rozwiązania, oszczędnosc i spokoj w relacjach - wszystko po to, by nie komplikowac sobie zycia i nie zuzywac energii na xx niepotrzebnych rzeczy. Może dlatego z tamtych rejonow pochodzi tak wiele ciekawych innowacyjnych pomyslow - zamiast wdawac się w jakies gorące porywy serca ludzki siedzą sobie ładnie w domku i myślą, pracują, czytają, rozwijają się intelektualnie. Przeciez nawet u nas znana jest prawda "dużo gada, mało robi". Kiedy to wszystko skonfrotnowac z Polską to nie sposob chylić czoła przed tamtymi ludżmi. Tu toniemy w oceanach mnożących się absurdów, rozwiązań na kolanie, robionych gdzies między jednym a drugim romansem albo opierdalaniem się.
Oczywiście, to nie jest klimat dla każdego, ba - tylko dla nielicznych. I bardzo dobrze, i o to chodzi. To jest towar luksusowy, nie kazdy moze sobie na niego pozwolić i nie kazdy będzie się umiał z nim obchodzić w szykowny sposób.

Poza tym....tacy tajemniczy ludzie są niesamowicie kręcący. Idealne muzy artystyczne.

Poza tym 2 - ludzie jakoś tam żyją, nie słyszałam o jakichś masowych falach samobojstw. Mało tego - dożywają sędziwego wieku w świetnej często kondycji. Przyrost naturalny nie jest mniejszy niz w rozmilowanej w uczuciach PL, więc jakoś się ci ludzie spotykają i cos tam do siebie czuć muszą, zeby te 3 dzieci sobie zrobic a potem jakos je wychowywac, przeciez nie daliby rady tego zrobic odzywając się do siebie jedynie półsłówkami :D To są tez LUDZIE, nie roboty. Też czują, byc moze jedynie nie chcą zawracac głowy swoim swiatem wewn. i problemami wszystkich wokół, kazdej przypadkowej osoby, tak jak to się często robi u nas. Czy to nie jest takze wyraz szacunku do drugiego czlowieka? To, ze nie wpieprzam się w jego czas i uwagę ze swoją - niechcianą być może przed odbiorcę - dla mnie pasjonującą i jakże ważną opowiescią? Czy to nie wyraz poszanowania wolnosci drugiego czlowieka?
Ostatnio edytowano N, 30 mar 2014, 23:42 przez Andegavennia, łącznie edytowano 2 razy
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Pn, 31 mar 2014, 00:37

Aczkolwiek żródła wiadomości nt tych różnych krajów są jak dla mnie średnie (dopiero teraz zajrzałam). Narracja momentami nawet śmieszna, zrobili ze Szwedów jakieś straszne ofermy, ociągające się ze wszystkim "śpiące królewny".
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez login123 » Pn, 31 mar 2014, 12:45

Źródła są znalezione w internetach, bo nie chce mi się wygrzebywać starych frond z opiniami socjologów. Po prostu chciałem się podzielić ogólnym wrażeniem, że Szwedzi to społeczeństwo o zanikających więziach społecznych, co spowodowane jest prowadzonym tam od lat siedemdziesiątych albo i wcześniej, socjoinżynieryjnym eksperymentem. Nakłada się na to wiejska mentalność (80 % społ. pochodzi ze wsi) i XIX wieczne doświadczenia po komasacji gruntów (chłopi mieszkali w oddalonych od siebie domach, kontakty pozarodzinne były ograniczone). Podobną mentalność mają Finowie. W przeszłości pewne jej elementy - Spartanie.

laurka napisał(a):1. Ludzie nie wychodzą z domów, na ulicach nie ma dzieci, eleganckie i porządne place zabaw stoją puste. Sąsiedzi nie wiedzą o swoim istnieniu, nie rozmawiają ze sobą. Na ulicach nie ma żywej duszy (idziesz kilka godzin przed siebie i serio nic).
2. Nie ma więzi rodzinnych. Dzieci szybko się usamodzielniają, wyprowadzają z domu, nie utrzymują z rodzicami większego kontaktu (a już na pewno nie utrzymują stosunków emocjonalnych).
3. Ludzie się nie kłócą. Jak to osiągają? Po prostu nie rozmawiając na drażliwe tematy. Temat religii czy polityki jest po prostu tabu.

Ideał. Cierpię nie tylko ja, tylko wszyscy inni razem ze mną. Moje Schadenfreude jest w pełni zaspokojone. :twisted:

laurka napisał(a):Uczuciowość, relacje międzyludzkie itp. są dla mnie bardzo męczące, trudne do zrozumienia i wręcz niemożliwe do zrealizowania. Ale zdaję sobie sprawę, że relacje międzyludzkie są ważne i dobre, więc chyba lepiej próbować żyć w świecie ciepłych i otwartych ludzi, trochę się pomęczyć i natrudzić, niż iść na łatwiznę, ale żyć w tak chłodnym i niemal sztucznym miejscu. Kocham zwiedzać obce kraje, poznawać różne kultury i chciałabym więcej podróżować, ale do Szwecji już w ogóle mnie nie ciągnie (tzn. do mieszkających tam ludzi i do tej atmosfery).

Jak do tej pory wyczytałam na forum - aspi potrzebują się czasem przytulić (sporadycznie i w wybranych momentach, ale jednak), próbują być wśród ludzi, podświadomie chcą mieć kontakt z innymi. Ja rozumiem, że aspi nie są na tyle wyluzowani i chętni do ciągłych kontaktów, by od razu zamieszkać na Kubie, ale Szwecja to chyba też nie to. To takie depresyjne miejsce, serio.

Wychodzę z założenia, że będzie tylko gorzej, więc mi to nie przeszkadza, a nawet cieszy.

laurka napisał(a):Edit. O Japonii może nie powinnam się wypowiadać, bo nigdy nawet nie byłam w Azji... Ale nie podoba mi się ich język i nie mogę się przekonać do ich kultury. Nie lubię ich. :( Chiny to co innego, ostatnio coraz bardziej mi się podobają (kultura, sztuka, język, kinematografia, teatr, wszystko takie piękne). W dodatku poznałam paru chińczyków i wydają się w porządku. I CHINY MAJĄ JACKIE CHANA A JAPONIA GO NIE MA. I kto tu jest lepszy, no kto? Hehehe.

Jackie jest z Hong Kongu a lepszy jest od niego King Bruce Lee Karate Mistrz, któremu może co najwyżej pięty lizać.
W Szwecji ani w Japonii nie byłem, a to co piszę to tylko takie moje wnioski z lektury prasy i internetu. Japonia jest fajna - mają hikikomorich, karoshi, kompletnie porozwalane życia prywatne. Dziwakowi łatwiej w społeczeństwie dziwaków. Poza tym dochodzi jeszcze konformizm i zrytualizowanie wielu czynności. Gdybym się urodził w Japonii, to podejrzewam, że nawet nie zauważyłbym, że coś mi dolega - okazywanie emocji to słabość, przy powitaniu i pożegnaniu trzeba dokonywać dość ściśle określonych czynności itp.

Polecam dokument: http://www.youtube.com/watch?v=An29bdpaY70
Avatar użytkownika
login123
 
Posty: 7
Dołączył(a): N, 2 lut 2014, 17:49
Lokalizacja: Kraków
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Pn, 31 mar 2014, 13:15

Nakłada się na to wiejska mentalność (80 % społ. pochodzi ze wsi)

A u nas to nie? Moze nie bezposrednio, ale babcie połowy dzisiejszych dumnych warszawiakow raczej nie moglyby się poszczycic rodowodem szlacheckim ;]
Poza tym nie wiem jakim cudem się to dzieje, ale Szwed z małej mieściny (dziury w naszych kategoriach) mógłby zająć swoim angielskim niejedną Polkę pracującą w dziale HR w korporacji w Warszafce i twierdzącą, że jej angielski jest perfect ;]

Więzi zanikają wszędzie, taki skutek globalizacji i tempa narzuconego przez kapitalizm. Tam przynajmniej ludzie nie udają. U nas wkłada się wiele sił w podtrzymywanie tego rodzinnego cyrku, tam ludzie po prostu się rozstają. Dbamy o pozory, pozory to nasza specjalnosc. Co mam tutaj z tych rozbudowanych niby cieplych i kochanych więzi spolecznych? I tak czuję się tu jak loner i ktos, kto nie pasuje do reszty.

U nas więzi niejednokrotnie podtrzymywane są przez zawiłe zaleznosci finansowe, trudno więc ocenic, czy istnialyby, gdyby czlowiek w wieku 19 lat mialby mozliwosci takie jakie jego rowiesnik z Danii czy Szwecji. Czy mając mozliwosc za pierwsze pensje w przecietnej pracy wynając sobie nie pokoik a cale mieszkanie, czasem nawet duze, chcialby utrzymywac kontakty z rodziną. Albo czy mając mozliwosc oplacenia staruszkom domu opieki o wysokim standardzie bez zbytniego obciązania budzetu wlasnego wspanialomyslnie zdecydowalby się zrezygnowac z pracy na kilka miesięcy albo lat i poswięcac się 24/7 czynnosciom opiekunczo-pielegnacyjnym ;]
Czy więc wynika to z zimnej mentalnosci czy realnych mozliwosci?


A jaka by ta mentalnosc nie była, nie sposob nie przyznac, ze sprzyja tworzeniu dobrych rozwiązań i nie utrudnianiu sobie niepotrzebnie zycia.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez login123 » Pn, 31 mar 2014, 13:28

Tak, więzi zanikają wszędzie ale w różny sposób i do innych skutków to prowadzi. Bo my zmienimy się raczej w społeczeństwo radosnych, czy udających radosnych, singli; jakieś inne społeczeństwo w eremitów, Szwedzi w samotnych gburów i milczków. To co się dzieje to wynik zanikania społeczeństwa tradycyjnego, tradycyjnej, patriarchalnej, wielodzietnej rodziny. Ono już nie wróci, a szkoda, bo było pełne rytuałów, określoności i pewności.
Avatar użytkownika
login123
 
Posty: 7
Dołączył(a): N, 2 lut 2014, 17:49
Lokalizacja: Kraków
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Tamir » Pn, 31 mar 2014, 14:29

@Andegavennia:
Nic nie wiesz o japonii, nie znasz historii ani realiów, nie rozumiesz tego, ani nawet się nie zainteresowałaś tym krajem. Gdybyś choć trochę wiedziała o nich, to nie mówiłabyś takich bzdet. Poza tym uważam, że naród japoński powinien wyginąć.

Żegnam.
Avatar użytkownika
Tamir
 
Posty: 2051
Dołączył(a): N, 20 mar 2011, 00:00
Lokalizacja: Z miasta Łodzi, gdzie nawet bieganie psom szkodzi.
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Pn, 31 mar 2014, 14:42

Wolę nieudawaną melancholię i naturalny smutek niż udawaną ekscytację wszystkim czym się da i sztucznie napompowaną radość ;)
Jak ktoś lubi na co dzien udawac wszystko to pewnie swietnie dogada się tam, gdzie panuje zwyczaj udawania wszystkiego.


@Tamir, nie wiem jakim cudem nie zauwazyles ale w mojej wypowiedzi nie ma ani słowa nt Japonii. Japonia nie bardzo mnie ocbhodzi, nie moja bajka, za duzo ludzi, za mała przestrzeń.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez P.P. » Wt, 1 kwi 2014, 07:41

Andegavennia napisał(a):Poza tym 2 - ludzie jakoś tam żyją, nie słyszałam o jakichś masowych falach samobojstw. Mało tego - dożywają sędziwego wieku w świetnej często kondycji.


Antydepresanty czynią cuda :)

Przyrost naturalny nie jest mniejszy niz w rozmilowanej w uczuciach PL, więc jakoś się ci ludzie spotykają i cos tam do siebie czuć muszą, zeby te 3 dzieci sobie zrobic


Ale to czarni muzułmańscy szwedzi z Azji i Afryki.
"Nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
P.P.
 
Posty: 1280
Dołączył(a): Pn, 4 wrz 2006, 23:00
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Wt, 1 kwi 2014, 14:34

No tak, PP. Wybitny specjalista w kazdej dziedzinie, prawie jak matka boska nieustającej pomocy ;]
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez laurka » Wt, 1 kwi 2014, 16:00

Andegavennia napisał(a):Wolę nieudawaną melancholię i naturalny smutek niż udawaną ekscytację wszystkim czym się da i sztucznie napompowaną radość ;)
Jak ktoś lubi na co dzien udawac wszystko to pewnie swietnie dogada się tam, gdzie panuje zwyczaj udawania wszystkiego.
Brzmi to tak, jakby ludzie z natury byli smutni.
Polacy są uważani przez innych za naród bardzo spiętych ludzi. Dlatego my nie jesteśmy w stanie pojąć, dlaczego ludzie w niektórych krajach (np. Ameryki Południowej i ogólnie w cieplejszych rejonach) potrafią być tak spontaniczni. U nich to nie jest udawane. Myślę, że jest to nawet zaraźliwe - pobyt wśród takich ludzi odpręża i człowiek sam po pewnym czasie staje się bardziej spontaniczny. Polak ma zakodowane, że tego czy tamtego nie wolno, że trzeba się trzymać, zachowywać stosownie do wieku i dla niego np. tańczenie na ulicy jest nienaturalne, ale dla niektórych narodowości jest. Zresztą ja to rozumiem - niedawno spotkałam się z grupą osób, która zachowywała się na ulicy bardzo głośno, radośnie i spontanicznie, a mnie się to wydawało bardzo sztuczne, wstydziłam się ich zachowania i chciałam jak najszybciej uciec. Ale trzeba być otwartym na inne kultury i przede wszystkim na inną mentalność. Radość nie zawsze jest udawana. Choć z drugiej strony słyszałam, że to właśnie Japończycy są nieźli w udawaniu - cały czas potrafią się uśmiechać, żeby nie było w nich widać prawdziwych emocji. Takie coś mnie odstrasza. OK, sama jestem spiętym i bardzo introwertycznym, nieśmiałym człowieczkiem, ale podziwiam właśnie te otwarte i spontaniczne narodowości, zazdroszczę im tego rodzinnego ciepła. Parę lat temu byłam świadkiem mszy odprawianej przez ubogich mieszkańców Burkina Faso i przyznam szczerze, że te ich tańce, śpiewy i ciągła radość są niesamowicie poruszające. To była jedna z piękniejszych rzeczy, jakie widziałam w życiu. Uważam, że to są zbyt biedni i prości ludzie, żeby mieć czas na udawanie (dowiedziałam się, że ich głównym zmartwieniem jest brak jedzenia i dachu nad głową).
We Are All Made of Stars
laurka
 
Posty: 591
Dołączył(a): Pt, 28 lut 2014, 15:45
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Wt, 1 kwi 2014, 17:55

laurka » 01 kwi 2014 16:00Brzmi to tak, jakby ludzie z natury byli smutni.

Nie to miałam na myśli :) CHodziło mi o to, że wolę gdy ktoś nie udaje wesołości jesli jest smutny, nie kryje się ze swoją melancholijną naturą jesli takową posiada. Ja lubię właśnie takie milczące, refleksyjne osoby, zdolne do powiedzenia prawdy o sobie nawet jesli jest ona mało "cool". Te wesole, hiperaktywne przeciążają mój system, czuję się zmęczona obecnością takiej osoby przez 3 minuty w odległości kilku metrów a co dopiero bliżej. Ta radosc i hałas wcale się na mnie nie przenosi. Takie osoby zawsze kojarzą mi się z fluorescencyjnym kiczem i brokatem, który wali po oczach i chce sfokusować na sobie uwagę całego otoczenia. Nie cierpię osób o ekspansywnym sposobie bycia, zabierających innym ich ciszę, spokoj umyslu, przestrzeń albo niedbające o odpowiednio neutralny i nieszkodliwy ładunek wypowiedzi. Tak mam i raczej nic tego nie zmieni. Lubię sięgać po piękno niedostępne na pierwszy rzut oka, ukryte pod róznymi warstwami, to co przykuwa uwagę kazdego nigdy nie moze byc prywatne, inni się juz tym zajęli.

To znaczy: wolę, gdy ktoś jest sobą, prawdziwy, nawet jesli ma to oznaczac, ze będzie smutny, trudno dostępny. Wesołe tematy i atmosfera jest daleka zgłebianiu prawdziwych, najtrudniejszych problemow i istoty człowieka, nie sprzyja znajdowaniu odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. A na pewne trudne pytania wg mnie warto sobie zawczasu odpowiedziec a nie uciekac od nich w imię optymizmu 24/7, 365 dni w roku.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez nigdy » Śr, 2 kwi 2014, 16:45

Andegavennia napisał(a):
laurka » 01 kwi 2014 16:00Brzmi to tak, jakby ludzie z natury byli smutni.

Nie to miałam na myśli :) CHodziło mi o to, że wolę gdy ktoś nie udaje wesołości jesli jest smutny, nie kryje się ze swoją melancholijną naturą jesli takową posiada. Ja lubię właśnie takie milczące, refleksyjne osoby, zdolne do powiedzenia prawdy o sobie nawet jesli jest ona mało "cool". Te wesole, hiperaktywne przeciążają mój system, czuję się zmęczona obecnością takiej osoby przez 3 minuty w odległości kilku metrów a co dopiero bliżej. Ta radosc i hałas wcale się na mnie nie przenosi. Takie osoby zawsze kojarzą mi się z fluorescencyjnym kiczem i brokatem, który wali po oczach i chce sfokusować na sobie uwagę całego otoczenia. Nie cierpię osób o ekspansywnym sposobie bycia, zabierających innym ich ciszę, spokoj umyslu, przestrzeń albo niedbające o odpowiednio neutralny i nieszkodliwy ładunek wypowiedzi. Tak mam i raczej nic tego nie zmieni. Lubię sięgać po piękno niedostępne na pierwszy rzut oka, ukryte pod róznymi warstwami, to co przykuwa uwagę kazdego nigdy nie moze byc prywatne, inni się juz tym zajęli.

To znaczy: wolę, gdy ktoś jest sobą, prawdziwy, nawet jesli ma to oznaczac, ze będzie smutny, trudno dostępny. Wesołe tematy i atmosfera jest daleka zgłebianiu prawdziwych, najtrudniejszych problemow i istoty człowieka, nie sprzyja znajdowaniu odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. A na pewne trudne pytania wg mnie warto sobie zawczasu odpowiedziec a nie uciekac od nich w imię optymizmu 24/7, 365 dni w roku.


Sądzę, że to jest niezmiernie płytkie, powierzchowne podejście do tematu [oraz do ludzi w ogóle]. Człowiek, który jest ekspansywny i sprawia wrażenie wesołego niekoniecznie musi mieć wszystko wywalone na wierzch. Zdarza się wcale często, że ktoś taki jest potężnie "obudowany", broni się tym swoim ewidentnym "imidżem" i trzeba poświęcić stokroć więcej czasu i pracy, żeby się dokopać do pięknego wnętrza. Które właśnie taki ktoś zachowuje absolutnie i zupełnie dla siebie, chowając je za uniesioną gardą.

Natomiast "tajemniczy", milczący, w gruncie rzeczy po prostu zimni lub pozbawieni pasji ludzie zaskakująco często okazują się po prostu nudni, bez żadnych"skrywanych historii do opowiadania". Pod "niesamowicie kręcącą", pseudointelektualną fasadką nie ma nic. To dopiero "keeping up appearances". To dopiero są flaki wywalone na wierzch, w których pogrzebać może każdy [bo wszystko widać, więc w gruncie rzeczy uboga kolekcja].

(Piszę na fali bardzo niedawnych doświadczeń z oboma typami. Z całą pewnością są to wrażenia hipersubiektywne, tak.)

I, by nie było "zjazdu z tematu" - pod względem usposobienia najbardziej mi odpowiadają na przykład Irlandczycy. Nie zanadto inni od Polaków, a jednocześnie bardziej otwarci, z rozbudowanymi i ugruntowanymi tradycjami rodzinnymi, świetną kulturą picia, gawędziarstwem, wspólnym śpiewaniem etc.
Kultura Japonii/Chin jakoś mnie nigdy nie interesowała [choć oczywiście szanuję bogactwo i jednej, i drugiej]. Szwecja nie, bo zimnych ludzi po prostu nie lubię . Męczą mnie, przebywanie z nimi to nieustający wysiłek jednej strony, która daje i bierne się zapychanie drugiej, która zasysa. Ta atmosfera miasta szwedzkiego opisana przez Laurkę kojarzy mi się ze Szwajcarią. Padłam ze zdziwienia, kiedy trudno było znaleźć na obrzeżach Genewy [!] otwarty sklep po 21.
Avatar użytkownika
nigdy
 
Posty: 599
Dołączył(a): Śr, 7 lis 2012, 23:24
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Śr, 2 kwi 2014, 22:24

No i dobrze, że są różne gusty. Który kraj(e) zatem wytypowałabyś jako najlepszy(e) dla siebie? A może jest Ci wystarczająco dobrze tutaj i nie sądzisz, by gdzie indziej moglo by Ci być całościowo lepiej?

Dobrze, że Szwedzi i reszta są właśnie tacy - inaczej mieliby u siebie o wiele więcej imigrantów. A tak jest dodatkowa bariera, takie niby nic a jednak wystarczy, aby zniechęcić kupę ludzi.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez nigdy » Śr, 2 kwi 2014, 23:08

Andegavennia napisał(a):No i dobrze, że są różne gusty. Który kraj(e) zatem wytypowałabyś jako najlepszy(e) dla siebie? A może jest Ci wystarczająco dobrze tutaj i nie sądzisz, by gdzie indziej moglo by Ci być całościowo lepiej?
Odnośnie gustów - fakt! A propos nacji preferowanej ;) , wspomniałam o Irlandczykach [więc Irlandia; ta część, która jest republiką]. W Irlandii bardzo lubiłam mieszkać, najbardziej chyba ze wszystkich miejsc. We włosko - hiszpańsko-afrykańskich klimatach było interakcji odrobinę za wiele [ i sposób "się zachowania" mężczyzn, nachalny, wrzaskliwy, fatalny!] . Niemcy też są w porządku. I Holendrzy. I Czesi. I tak dalej. Właściwie większość krajów europejskich leżących mniej lub bardziej po sąsiedzku uważam za "dobre środowisko do życia". Średni poziom ekspresji, towarzyskiej ekspansji i ekstrawersji [wszystko na "e"]. Widocznie do Mieszkania W lubię najbardziej to, co znam.

Andegavennia napisał(a):Dobrze, że Szwedzi i reszta są właśnie tacy - inaczej mieliby u siebie o wiele więcej imigrantów. A tak jest dodatkowa bariera, takie niby nic a jednak wystarczy, aby zniechęcić kupę ludzi.
Ponoć to samo dotyczy Norwegów; "emigrowani" znajomi mówią, że hiperpatriotyczny naród i przez to dość niegościnny [ale tutaj akurat jedynie powtarzam plotki, nie byłam tam].
Avatar użytkownika
nigdy
 
Posty: 599
Dołączył(a): Śr, 7 lis 2012, 23:24
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Śr, 2 kwi 2014, 23:40

nigdy

Ponoć to samo dotyczy Norwegów; "emigrowani" znajomi mówią, że hiperpatriotyczny naród i przez to dość niegościnny [ale tutaj akurat jedynie powtarzam plotki, nie byłam tam].

Fini też mają swoje zapędy zdaje się (partia Prawdziwych Finów), choc gdy kogos zapytać to mówią, że to tylko ci mniej światli. Też słyszałam podobne głosy, że fajnie się mieszka, owszem, ale zbliżyć się do nich tak jakoś bardziej się niejednokrotnie nie udaje. I to mnie właśnie tak dziko fascynuje - komu i why się udaje, a komu nie. I ile to moze zając czasu. Z czego wynika ta rezerwa czy skrywana niechęć, czy mozna polubić kogoś, kto dobrze i solidnie się asymiluje, chce chłonąć tę kulturę i nie panoszy się ze swoją...się rozmarzyłam :D




Na tle tego:
Człowiek, który jest ekspansywny i sprawia wrażenie wesołego niekoniecznie musi mieć wszystko wywalone na wierzch. Zdarza się wcale często, że ktoś taki jest potężnie "obudowany", broni się tym swoim ewidentnym "imidżem" i trzeba poświęcić stokroć więcej czasu i pracy, żeby się dokopać do pięknego wnętrza. Które właśnie taki ktoś zachowuje absolutnie i zupełnie dla siebie, chowając je za uniesioną gardą.

obstawiałam Hiszpanię, Grecję albo Włochy. A tu zonk:

We włosko - hiszpańsko-afrykańskich klimatach było interakcji odrobinę za wiele [ i sposób "się zachowania" mężczyzn, nachalny, wrzaskliwy, fatalny!] .

Czyli takich nie chcialabys odkrywać :twisted: ?
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez P.P. » Cz, 3 kwi 2014, 00:50

Andegavennia napisał(a):No tak, PP. Wybitny specjalista w kazdej dziedzinie, prawie jak matka boska nieustającej pomocy ;]

Do usług.

Szwedzcy naukowcy stwierdzili, że leki przeciwdepresyjne leki ratują cierpiących na depresję od samobójstwa, według nowego raportu opublikowanego w czasopiśmie medycznym Acta Psychiatrica Scandinavica.

http://www.thelocal.se/20100915/29018

Tu http://www.thelocal.se/20110331/32938 jest napisane, że antydepresanty w 2010 roku przyjmowało 0,76 mln. Szwedów (8% populacji Szwecji), a liczba ta rośnie w tempie 2% rocznie, przy czym konsumpcja antydepresantów rośnie ok. 4% rocznie (czyli Ci którzy już brali, biora ich jeszcze wiecej).

P.S.
Słodko się napinasz :lol:
Ostatnio edytowano Cz, 3 kwi 2014, 00:53 przez P.P., łącznie edytowano 1 raz
"Nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
P.P.
 
Posty: 1280
Dołączył(a): Pn, 4 wrz 2006, 23:00
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Cz, 3 kwi 2014, 12:00

Nie napinam się.

Nawet gdyby tylu Szwedów brało antydepresy to co. Ile osób chocby na tym forum może się poszczycić psychotropami w swej historii, na dluzej czy krocej, a przeciez zyjemy w tak przyjaznym i miłym kraju, gdzie więzi społeczne wręcz kwitną, rodzina to swietosc i ma się z nią częsty kontakt nawet do smierci.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez nigdy » Cz, 3 kwi 2014, 12:07

Andegavennia napisał(a):
nigdy

Ponoć to samo dotyczy Norwegów; "emigrowani" znajomi mówią, że hiperpatriotyczny naród i przez to dość niegościnny [ale tutaj akurat jedynie powtarzam plotki, nie byłam tam].

Fini też mają swoje zapędy zdaje się (partia Prawdziwych Finów), choc gdy kogos zapytać to mówią, że to tylko ci mniej światli. Też słyszałam podobne głosy, że fajnie się mieszka, owszem, ale zbliżyć się do nich tak jakoś bardziej się niejednokrotnie nie udaje. I to mnie właśnie tak dziko fascynuje - komu i why się udaje, a komu nie. I ile to moze zając czasu. Z czego wynika ta rezerwa czy skrywana niechęć, czy mozna polubić kogoś, kto dobrze i solidnie się asymiluje, chce chłonąć tę kulturę i nie panoszy się ze swoją...się rozmarzyłam :D
Mam wrażenie, że jeśli ktoś poświęci wystarczająco dużo czasu i zapału, by perfekcyjnie [dosłownie: perfekcyjnie!] opanować język danego kraju, bariera upada. Kłopoty językowe to główne źródło nieporozumień [oczywiście przyjmując również, że przyswojono niezbędne minimum wiedzy o zwyczajach ludzi danej narodowości, protokole towarzyskim i oficjalnym,różnicach kulturowych]. W pewnych kręgach zawsze się jednak będzie obcym i z zewnątrz. Narodowców nie przeskoczysz.

Andegavennia napisał(a):obstawiałam Hiszpanię, Grecję albo Włochy. A tu zonk
Wzięłaś moją wypowiedź zbyt dosłownie. Mówiłam tam nie o cechach dot. narodowości ogólnie, ale o mechanizmach zachowań, odnoszących się do wszystkich narodowości i wszystkich ludzi niezależnie od ojczyzny. W każdym narodzie będą obwarowani murkiem pozorni ekstrawertycy i rzekomi introwertyczni intelektualiści z podrasowanymi fasadkami.

Andegavennia napisał(a):
nigdy napisał(a): We włosko - hiszpańsko-afrykańskich klimatach było interakcji odrobinę za wiele [ i sposób "się zachowania" mężczyzn, nachalny, wrzaskliwy, fatalny!] .

Czyli takich nie chcialabys odkrywać :twisted: ?

Odpowiedź jest już właściwie powyżej. Podchodząc indywidualnie do właśnie zapoznanego człowieka, mogę "odkrywać" każdego, kto wyda się tego wart. Najwyżej nastąpi rozczarowanie. Natomiast wrzaskliwość, nachalność stanowi w niektórych krajach element protokołu towarzyskiego i trzeba przez to przebrnąć, zrozumieć różnice kulturowe, jeśli ma się zamiar wnikać głębiej. To, że nie podoba mi się chóralny [i obowiązkowy] wrzask "Hola, guapa!!!!" z okien samochodu, kiedy idę ulicą, nie znaczy, że nie mogę potem fajnie podyskutować z jakimś Grekiem, Hiszpanem czy Włochem.
Avatar użytkownika
nigdy
 
Posty: 599
Dołączył(a): Śr, 7 lis 2012, 23:24
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez P.P. » Wt, 8 kwi 2014, 06:23

Andegavennia napisał(a):Nie napinam się.

Nawet gdyby tylu Szwedów brało antydepresy to co. Ile osób chocby na tym forum może się poszczycić psychotropami w swej historii, na dluzej czy krocej, a przeciez zyjemy w tak przyjaznym i miłym kraju, gdzie więzi społeczne wręcz kwitną, rodzina to swietosc i ma się z nią częsty kontakt nawet do smierci.


To ja juz wolę gdy się napinasz, przynajmniej wtedy nie jesteś nudna :twisted:
"Nawet najnormalniejszy człowiek zaledwie wisi na śliskim sznurze normalności. Obwody normalności wbudowano w ludzkie zwierzę wyjątkowo niedbale."
P.P.
 
Posty: 1280
Dołączył(a): Pn, 4 wrz 2006, 23:00
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez goemd » Pt, 2 gru 2016, 14:27

Tamir napisał(a):@Andegavennia:
Nic nie wiesz o japonii, nie znasz historii ani realiów, nie rozumiesz tego, ani nawet się nie zainteresowałaś tym krajem. Gdybyś choć trochę wiedziała o nich, to nie mówiłabyś takich bzdet. Poza tym uważam, że naród japoński powinien wyginąć.

Żegnam.


Odkopuję.

Ja znam historię a i realia, choć sprzed kilkunastu lat niestety, bo od tamtej pory tam nie pracuję. Japonia to piękny kraj :) Choć nie dla aspich. Każdy kraj o konfucjańskich fundamentach (jak Japonia) to dużo konformizmu i interesowności. W praktyce oznacza to, że samotnik daleko nie zajdzie bez przychylności przełożonych i wspólników. O wspinaniu się po drabinie hierarchii firmy i tak wielu może pomarzyć, bo starsi Japończycy nie są skorzy do wczesnych emerytur.

Skandynawia to kierunek, w który bym celował, ale tylko z powodu dużych przestrzeni i małego zaludnienia. Poza tym każdy kraj jest dla osoby z ZA tak samo nieprzychylny i oferuje te same trudności z relacjami międzyludzkimi, jak wszystkie inne.
goemd
 

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez F21 » Pt, 2 gru 2016, 16:02

1. Skandynawia, Holandia, Niemcy, Austria, Szwajcaria - w tych krajach dominuje postprotestancka mentalność - etos dobrze wykonanej pracy, powściągliwości, praworządności, oszczędności, niska korupcja - to cechy bliskie wielu aspim i dlatego będą przyjazne - oczywiście multikulturalne metropolie będą pod tym względem gorsze niż nieco mniejsze miasta (czyli np. w Niemczech Berlin czy Hamburg odpada - ale już Jena może okazać się idealna).

2. Współczesne kraje azjatyckie dla Aspich to jakaś pomyłka - ludzi jak mrowia, do tego nawet dla NT-ków wszyscy oni wyglądają identycznie, język składający się z jakichś "miauknięć"... Odpada.

3. Nie poruszono tutaj innego ciekawego kierunku jakim są różne sympatyczne wysepki na Pacyfiku - przy dobrym zorganizowaniu sobie telepracy i skorzystaniu z tzw. geoarbitrażu można spokojnie się urządzić w jakimś rajskim zakątku - Tuvalu, Vanuatu, Mikronezja...
Ostatnio edytowano Pt, 2 gru 2016, 16:02 przez F21, łącznie edytowano 1 raz
Nie ma czegoś takiego jak nauki humanistyczne. Są tylko zbyt małe moce obliczeniowe.
F21
 
Posty: 404
Dołączył(a): Pn, 8 cze 2015, 16:22
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Pt, 2 gru 2016, 16:59

Nie można zapominać, że aspie są różni. Jedni radzą sobie świetnie i łakną szerokich kontaktów, romansów, miłości, dziesiątki dzieci, inni chcą się od tego wszystkiego trzymac jak najdalej. Ci pierwsi odnajdą się gdzie będą chcieli,a przynajmniej maja na to spore szanse.

Skandynawia to nei jest miejsce dla ludzi z większymi problemami. Parę rozmów starczyło, by się przekonać, że nie tak tam cacy jak to się na co dzień maluje. Materialnie wiadomo, ale poza tym można tam być samotnym jak pies, niespełnionym i mieć kijowe relacje rodzinne. Psychicznie czuć się tak samo i skończyć z takimi samymi przemyśleniami odnośnie tematów egzystencjalnych jak biedny szary Polak z byłej republiki radzieckiej. Wycieczki do Tajlandii czy Peru co roku albo parę razy w roku i ładny design wnętrz nie załatwiają sprawy.

Wyprowadzka to tylko wymiana niektórych problemów na problemy innego rodzaju. Niestety. Chyba nie ma miejsca dla takich ludzi na tym globie, pozostaje tylko kraina na drugim brzegu Styksu. Konieczność komunikacji odpada, więc nie trzeba mieć predyspozycji językowych.
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez F21 » Pt, 2 gru 2016, 18:49

@Andegavennia

Jeżeli ktoś cierpi na chorobę utrudniającą poważnie kontakty społeczne i jednocześnie ma potrzebę szerokiego życia towarzyskiego, romansów, miłości itd. to rzeczywiście nie ma w zasadzie dla niego dobrego miejsca na świecie. Ale z drugiej strony zawsze lepiej mieć abstrakcyjne problemy w rodzaju złych relacji przy stabilnej sytuacji materialnej niż na odwrót.
Nie ma czegoś takiego jak nauki humanistyczne. Są tylko zbyt małe moce obliczeniowe.
F21
 
Posty: 404
Dołączył(a): Pn, 8 cze 2015, 16:22
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Andegavennia » Pt, 2 gru 2016, 19:08

Nazywasz tego typu problemy abstrakcyjnymi?

Trzeba dobrze znać siebie, a przynajmniej na tyle, żeby móc ocenić, czy zmiana poziomu życia rozwiąże problemy/ starczy, by czuć się szczęśliwszym/ym, nagle zachciało się bardziej i dłużej żyć ;]
Ostatnio edytowano Pt, 2 gru 2016, 19:21 przez Andegavennia, łącznie edytowano 1 raz
Andegavennia
 
Posty: 2210
Dołączył(a): N, 18 mar 2012, 00:00
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez F21 » Pt, 2 gru 2016, 22:04

@Andegavennia

Mogę je też nazwać tak jak słynna seria memów - "problemy pierwszego świata" - człowiekowi naprawdę może przydarzyć się wiele więcej gorszych rzeczy niż brak romansów, miłości, szerokiego życia towarzyskiego, czy dzieci - ale z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn ludzie których spotykam często nie umieją docenić spokojnej egzystencji i szukają "wrażeń".
Nie ma czegoś takiego jak nauki humanistyczne. Są tylko zbyt małe moce obliczeniowe.
F21
 
Posty: 404
Dołączył(a): Pn, 8 cze 2015, 16:22
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Bapsi » So, 3 gru 2016, 15:10

F21 napisał(a):Mogę je też nazwać tak jak słynna seria memów - "problemy pierwszego świata" - człowiekowi naprawdę może przydarzyć się wiele więcej gorszych rzeczy niż brak romansów, miłości, szerokiego życia towarzyskiego, czy dzieci - ale z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn ludzie których spotykam często nie umieją docenić spokojnej egzystencji i szukają "wrażeń".


Dlatego, że dla niektórych spokojna egzystencja pozbawiona wrażeń staje się nieciekawa i nasuwa samobójcze myśli? Albo pewne rzeczy są dla tych ludzi tak ważne, że woleliby np. umrzeć niż ich nie mieć?

Pytanie co dla kogo jest ważne w życiu.

Oczywiście jeśli ktoś lubi zbyt mocne wrażenia, które ewidentnie są upragnione z powodu choroby psychicznej, a które utrudniają funkcjonowanie to wtedy jest problem.
Ostatnio edytowano So, 3 gru 2016, 15:10 przez Bapsi, łącznie edytowano 1 raz
Mein Feld ist die Welt.
Avatar użytkownika
Bapsi
 
Posty: 1611
Dołączył(a): So, 29 sie 2015, 23:59
Lokalizacja: פריז
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Black Rose » So, 3 gru 2016, 20:31

Dla mnie ideałem byłaby Skandynawia - spokój, chłodno, mała liczba mieszkańców poza dużymi miastami, na północy spora część roku stabilna - zimno i ciemno. Tak lubię.

Podoba mi się jeszcze Islandia, z podobnych względów.
Wady i zalety - to często jedno i to samo. Tylko z różnych punktów widzenia.
Avatar użytkownika
Black Rose
 
Posty: 786
Dołączył(a): Wt, 21 cze 2016, 15:55
Lokalizacja: Wady i zalety - to często jedno i to samo. Tylko z różnych punktów widzenia.
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Bapsi » So, 3 gru 2016, 21:00

Black Rose napisał(a):Podoba mi się jeszcze Islandia, z podobnych względów.


Z tego samego powodu jadę tam po świętach.
Mein Feld ist die Welt.
Avatar użytkownika
Bapsi
 
Posty: 1611
Dołączył(a): So, 29 sie 2015, 23:59
Lokalizacja: פריז
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Black Rose » So, 3 gru 2016, 21:06

Bapsi napisał(a):
Black Rose napisał(a):Podoba mi się jeszcze Islandia, z podobnych względów.


Z tego samego powodu jadę tam po świętach.


Ooooooo, jak bardzo zazdroszczę...
Ostatnio edytowano So, 3 gru 2016, 21:07 przez Black Rose, łącznie edytowano 1 raz
Wady i zalety - to często jedno i to samo. Tylko z różnych punktów widzenia.
Avatar użytkownika
Black Rose
 
Posty: 786
Dołączył(a): Wt, 21 cze 2016, 15:55
Lokalizacja: Wady i zalety - to często jedno i to samo. Tylko z różnych punktów widzenia.
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Bapsi » So, 3 gru 2016, 21:41

Black Rose napisał(a):Ooooooo, jak bardzo zazdroszczę...


Moja koleżanka jeździ na Workcampy (obecnie jest w Rydze) i mi gorąco polecała. Nigdy nie mogłam się zdecydować, ale siedząc tutaj w Polsce odczuwam frustrujący zastój, więc wpadam na tego typu pomysły. Mamy też plan, żeby w przyszłe lato zarobić pare groszy malując domy w Norwegii i przy okazji ją zwiedzić, bo przyjaciółka mojej mamy tam mieszka.

Tylko niestety muszę teraz biegać po sklepach, bo brakuje mi odpowiedniego ubrania, a tego nie znoszę. Zwłaszcza, że zbliża się gwiazdka, więc centra handlowe są bardziej oblegane niż zwykle.
Mein Feld ist die Welt.
Avatar użytkownika
Bapsi
 
Posty: 1611
Dołączył(a): So, 29 sie 2015, 23:59
Lokalizacja: פריז
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Kerem » Pn, 12 gru 2016, 00:16

Nie sądzę aby Szwecja czy Norwegia była dla mnie rajem.Kraj ludzi żyjących w wirtualnym świecie,zajętych swoimi pasjami,ulubioną pracą. Mniej więcej tak wygląda moje życie od 6 lat,bo nie mieszkam w mieście ani nie mam auta.
I wcale mi się to nie podoba.Tęsknię za ludźmi,za kontaktami,ale nie za tym spod budki z piwem,tylko co najmniej mówiącymi poprawną polszczyzną.Chętnie bym sie zapoznał z sąsiadami,odwiedzał ich.Chętnie bym zobaczył dzieci bawiące się na placu zabaw a nie zaptrzone w smartfony.O wiele bardziej niż kiedyś,bo kiedyś było łatwiej,teraz tego nie mam,może dlatego?Nie codzien,ale żeby tak całkiem non stop mieszkać poza ludźmi? Jaką radość może przynieść wirtualny kontakt ,np na FB?Obecnie żadnej,nie rozumiem po co ludzie to robią.
Ludzie może i są czasem męczący,ich nadmiar,potrzeba odpocząć.Ale ta izolacja jest o wiele bardziej przytłaczająca.Ale żeby mieszkać w takim kraju,gdzie jest tak zawsze i wszędzie,to sobie niewyobrażam.Prawdopodobnie popadłbym w ciężką depresję,został bezdomnym,niezdolnym do samodzielnej egzystencji gdyby mi przyszło mieszkać w taki sposób.
Niedawno słyszałem opowieści o Szwecji.I w ostatnich latach zaczyna się tam pojawiać coraz więcej stowarzyszeń,gdzie ludzie pracują jako wolontariusze i rozwijają swoje zainteresowania.A więc jest to przeciwwaga dla samotnego życia.
I dodam że mam zdiagnozowany ZA,więc nie ma żadnej reguły,że ludzie z ZA pragną samotności.Odpoczynku,wyciszenia,spokoju,odpowiedniego towarzystwa na pewno tak.

Dla mnie idealnym krajem a raczej kontynentem do życia byłaby Ameryka Południowa.Ludzie otwarci,pogodni,a nie wieczni frustraci tak jak Polacy! Przy tym materialnie tez w sam raz,bo nie jestem materialistą ,dla mnie ważniejszy jest człowiek od rzeczy,zawsze był.
Ostatnio edytowano Pn, 12 gru 2016, 00:27 przez Kerem, łącznie edytowano 1 raz
Kerem
 
Posty: 65
Dołączył(a): Pn, 8 sie 2016, 23:47
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez F21 » Wt, 13 gru 2016, 17:21

Ameryka Płd. ze swoim absolutnie anarchistycznym podejściem do spraw państwa i prawa, hałaśliwym zachowaniem mieszkańców, stopniem skorumpowania i ważną rolą nieformalnych powiązań dla aspiego byłaby absolutnym piekłem na Ziemi.
Nie ma czegoś takiego jak nauki humanistyczne. Są tylko zbyt małe moce obliczeniowe.
F21
 
Posty: 404
Dołączył(a): Pn, 8 cze 2015, 16:22
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez leśna » Wt, 13 gru 2016, 18:07

I wszyscy tam się chętnie dotykają, to ważny element konwersacji i zacieśniania znajomości.
leśna
 
Posty: 1361
Dołączył(a): Śr, 29 lip 2015, 00:34
Płeć: K

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Kerem » Wt, 13 gru 2016, 19:00

Dla mnie piekłem jest kraj gdzie nikt się do mnie nie odzywa(czyli Polska ) i Europa zachodnia tym bardziej ,a ja muszę się każdego prosić(jeszcze do niedawna) aby łaskawie raczył ze mną porozmawiać przez moment,bo przeciez nikt nie ma czasu,każdy taki zajęty i taki niedostępny i oczywiście w zupełnie innym miejscu niż ja.Nie ma gorszego kraju dla Aspi od krajów Europejskich. To jest pogrążenie w samotności ludzi którzy mają jakąkolwiek niepełnosprawność czy zaburzenie.W Ameryce Południowej,podobnie i w Azji samotność nie istnieje,za to są inne problemy to prawda
Kerem
 
Posty: 65
Dołączył(a): Pn, 8 sie 2016, 23:47
Płeć: M

Re: Najlepszy kraj do życia dla aspich...

Postprzez Bapsi » Śr, 14 gru 2016, 09:40

Kerem napisał(a):W Ameryce Południowej,podobnie i w Azji samotność nie istnieje,za to są inne problemy to prawda


Nie wiem jak jest w Ameryce Południowej, ale to z Azją to nie bardzo.

Przykład: Japonia

Po pierwsze) Jak się nie dostosujesz to w ogóle nie będziesz miał życia. W Europie jednak ceni się jednostkowość jakoś tam, a w Azji zdecydowanie kolektyw (co też widać np. w książkach Mo Yana). Wyróżnianie się jest złe. Co prawda nie czytałam jak radzą sobie osoby z ZA w Kraju Wschodzącego Słońca, ale mogę się domyślić, że gorzej.

Po drugie) Swoje z Japończykami przeimprezowałam. Ich imprezy opierają się na robieniu czegoś kolektywnie (najlepiej karaoke albo gotowanie), więc sobie nie porozmawiasz i praktycznie nikogo nie poznasz. Tylko się smacznie najesz, albo zostaniesz nakłoniony do występu wokalnego (co dla osoby z ZA będzie raczej nieprzyjemne, a odmówić nie bardzo można, bo jak wspomniałam wyróżnianie się jest złe).

Po trzecie) Jako cudzoziemiec i tak byłbyś traktowany jako intruz. Ale nawet gdybyś nie był cudzoziemcem to pewnie byś całe życie towarzyskie miał ulokowane w pracy (częste wieczorki pracownicze, z których nie można się "zerwać"), a na starość wrócił na emeryturę jako "stary liść" (jest takie określenie), który nie ma kontaktu z żoną, bo prawie go nie było w domu, żeby bliską relację stworzyć.

Po czwarte) cała kultura dalekowschodnia jest oparta na tym co niewypowiedziane ergo jest o wiele więcej "zasad", które musisz znać, pomimo że nikt cię ich nie nauczy (oczywiście ich złamanie też jest odpowiednio gorzej odbierane)

Podejrzewam, że dlatego Japończycy tak bardzo są znani z nietypowych produkcji filmowych czy w ogóle "love" biznesu.

O Chinach dopiero czytam, ale generalnie z literatury i historii generalnie wyziera krwiożercze widmo bezwzględnej walki o swoją pozycję na drabinie społecznej z podtekstem "radź sobie sam" (no też średnio dobre dla aspich, chyba, że miałbyś bogatych rodziców w partii, którzy by nie dali ci zginąć).

No chyba, że wylądujesz w Mongolii gdzie nie ma ludzi i znajdziesz jurtę, albo zamieszkasz w Tybecie.
Ostatnio edytowano Śr, 14 gru 2016, 09:48 przez Bapsi, łącznie edytowano 3 razy
Mein Feld ist die Welt.
Avatar użytkownika
Bapsi
 
Posty: 1611
Dołączył(a): So, 29 sie 2015, 23:59
Lokalizacja: פריז
Płeć: K


Powrót do Forum otwarte dla każdego

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości