jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

To forum przeznaczone jest głównie dla osób dorosłych z ZA i pokrewnymi zaburzeniami.

Chat irc (freenode): #aspi.net.pl (bramka www) (godzina 20:30)
Skype: WideŁokonferencja (Soboty@21:00)

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Katrina » Pt, 15 cze 2018, 21:30

ex-con napisał(a):
Katrina napisał(a):Mi się wydaje, ze właśnie rozgryźć co jest inne i problemowe i spróbować pracować nad sobą.


Mniej więcej to napisałem :)

Jak już rozgryziesz co nie działa, możesz nauczyć się z tym żyć (akceptować lub ignorować), albo próbować to zmienić. I w tym momencie pojawia się tytułowe udawanie normalności - możesz ją naśladować, ale mało prawdopodobne, że ją osiągniesz...



ok, zrozumiałam ;)
Na imię mi Huragan.
https://www.youtube.com/watch?v=rg0bKsmxZLQ
Avatar użytkownika
Katrina
 
Posty: 387
Dołączył(a): Pn, 4 cze 2018, 21:16
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez sunycia » Pn, 27 sie 2018, 17:35

Zależy z kim i gdzie. Jak chodziłam do szkoły, to mi nie szło, na studiach też nie, ogólnie chyba nie miałam takiej potrzeby. Teraz zauważyłam, że jest lepiej, nawet niedawno podpatrzyłam jak to się robi tak technicznie, żeby ktoś polubił - trzeba zapytać "Co tam słychać u (i tu podać jakiegos krewnego)?" i tamten zadowolony, że człowiek zainteresowany i opowiada. Jakoś od niedawna udaje mi się przebywać wśród fajnychh ludzi, to też pomaga.
Avatar użytkownika
sunycia
 
Posty: 1042
Dołączył(a): N, 9 paź 2016, 21:03
Lokalizacja: Poznań
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez advx » So, 6 paź 2018, 08:40

W relacjach płytkich i krótkotrwałych, jako osoba ekstrawertyczna jestem często bardziej społeczny od NT i lepiej mi one idą od normalsów. Jako że te relacje zajmują całe gro wszystkich relacji, to większość osób nie ma pojęcia o moim znalezieniu się gdzieś w spektrum.
Schody zaczynają się przy dłuższej relacji, ale osoby wtedy tylko wiedzą że coś jest inaczej, lub że jestem dziwny, ale nie mają wystarczającej wiedzy by określić przyczynę takich niezrozumiałych dla nich zachowań.

Reasumując - potrafię dosyć dobrze udwać NT, jednak wciąż się bardzo uczę, w szczególności nadrabiania umiejętnosci relacji dłuższych i średnich w sferze koleżeńskiej.
Avatar użytkownika
advx
 
Posty: 29
Dołączył(a): Cz, 5 lip 2018, 11:23
Lokalizacja: Kraków
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Deicide » N, 14 kwi 2019, 00:54

Mnie ostatnio terapeuta zachęca, abym nie udawał, więc od innej osoby usłyszałem, że jestem "odrealniony", a ja tylko byłem sobą.
"Jeśli idziesz przez piekło, idź dalej". Churchill
"mam swój zwariowany świat / Który jest dla was niepojęty (...) Moje marzenia to dla innych kiepski żart / Mówią wciąż o mnie pier*olnięty"
Avatar użytkownika
Deicide
 
Posty: 5283
Dołączył(a): Pn, 20 cze 2016, 22:29
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez ABC72 » N, 14 kwi 2019, 01:15

Mnie bardziej interesuje to, czy ktoś w końcu udowodni hipotezę Riemanna, niż to, czy zakupiłam wystarczającą ilość szynki na rodzinną imprezę. Więc pewnie jestem "odrealniona". No i co? Żyję sobie, robię to, co lubię, i nikomu nie szkodzę. To co komu do mojego "odrealnienia"?
ABC72
 
Posty: 440
Dołączył(a): Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Diamentowy » N, 14 kwi 2019, 04:15

Deicide napisał(a):Mnie ostatnio terapeuta zachęca, abym nie udawał, więc od innej osoby usłyszałem, że jestem "odrealniony", a ja tylko byłem sobą.

Jakiś naiwny ten terapeuta. Wszyscy udają w mniejszym lub większym stopniu. Żyjemy w społeczeństwie kierującym się normami. Przestrzeganie norm skutkuje nagrodami a ich łamanie powoduje sankcje. Ludzie nie chcą być karani więc dostosowują się do norm czasem wbrew własnej woli. Chcą też osiągać profity więc naginają się do norm. Nie udawanie często skutkuje mniejszą lub większą karą czyli bólem. Próg bólu można mieć różny ale mechanizm jest ten sam. Myślenie "bądź sobą" wynika często z małego doświadczenia i naiwności.
Avatar użytkownika
Diamentowy
 
Posty: 288
Dołączył(a): Wt, 31 maja 2016, 19:28
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez innyswiat » So, 1 cze 2019, 20:08

Ja - bardzo
innyswiat
 
Posty: 1
Dołączył(a): So, 1 cze 2019, 19:28
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Grzesiek » N, 2 cze 2019, 09:27

Ja do pewnego stopnia potrafię udawać. Na tyle, żeby unikać poważnych problemów, ale nie na tyle, żeby nie uchodzić za dziwaka.
Gdybym chciał, to pewnie nauczyłbym się bardzo dobrze udawać, ale tak naprawdę to wolałbym nie musieć udawać.

To co powiem może wydać się trochę dziwne, ale zazdroszczę tym aspim, którzy nie mają pojęcia jakiego zachowania oczekują od nich NT i jak są przez nich odbierani. Łatwiej jest im być po prostu sobą.
Ja z jednej strony chciałbym być po prostu sobą w kontaktach z ludźmi, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, jak bardzo źle byłoby to odbierane. Często nie mówię tego co naprawdę myślę, żeby unikać konfliktów. Czasem zdarza mi się z automatu zachować po neurotypowemu i potem źle się z tym czuję.
To, że do pewnego stopnia rozumiem i potrafię udawać wywołuje we mnie wewnętrzny konflikt, więc nie jestem pewien, czy jest mi dzięki temu łatwiej.
Avatar użytkownika
Grzesiek
 
Posty: 87
Dołączył(a): N, 19 maja 2019, 20:14
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Wana » N, 2 cze 2019, 14:55

A zauważyliście, że dla NT odrealnienie to nie tylko skoncentrowanie się na czymś innym niż praktyczna strona życia (jak w przykładzie z szynką), ale także umiejętność koncentrowania się na sprawach naprawdę obiektywnie ważnych, które jednak ogół NT kładzie na ołtarzu "wyższych racji", które to racje to najczęściej pieniądze, prestiż, wygoda, aprobata innych itp. ?...
Uważam że to jest jedna z głównych przyczyn wojen, obok chciwości i zepsucia władzą.
Wana
 
Posty: 100
Dołączył(a): Wt, 28 maja 2019, 05:47
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez ABC72 » N, 2 cze 2019, 21:56

Wana napisał(a):A zauważyliście, że dla NT odrealnienie to nie tylko skoncentrowanie się na czymś innym niż praktyczna strona życia (jak w przykładzie z szynką), ale także umiejętność koncentrowania się na sprawach naprawdę obiektywnie ważnych, które jednak ogół NT kładzie na ołtarzu "wyższych racji", które to racje to najczęściej pieniądze, prestiż, wygoda, aprobata innych itp. ?...


Zauważyłam. Już we wczesnej młodości. Zestawienie typu "wyłącznie przyziemne sprawy - pieniądze - prestiż - wygoda (nadmierna) - aprobata innych" kojarzyło mi się wówczas z... dorosłością i takim "zaprzedaniem się". Oczywiście taką "dorosłością", której nie rozumiałam i nie wyobrażałam sobie, że mogę kiedyś zrozumieć. Miałam rację - nigdy nie zrozumiałam. I uważam, że to dobrze. Czas pokazał, że mogę być dorosła i odpowiedzialna również bez takiego podejścia do życia.
ABC72
 
Posty: 440
Dołączył(a): Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez Neputin » So, 15 cze 2019, 08:29

Ja nigdy nie udaje. Mieszkam w małym mieście i ludzie mają mnie za 'wariata' ale mam to gdzieś;p. Nie jestem już w szkole i mam własny biznes internetowy i opinia ludzi z mojego miasta nie wpływa na mnie w jakimkolwiek stopniu. Za to fajnie ich trolować w realu przez moją dziwność bo super łatwo ich sprowokować.
Neputin
 
Posty: 3
Dołączył(a): So, 15 cze 2019, 08:22
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez nonkan » N, 7 lip 2019, 03:44

Ja raczej nie udaję normalnego jakoś szczególnie, raczej jestem wycofany w ostatnich latach, unikam bliskich relacji z innymi. Nie chciałbym wyjść na "debila" i być ofiarą mobbingu, jak to było w szkole podstawowej i gimnazjum. Nie czuję się zmęczony udawaniem. W domu zbytnio nie udaję, zdarza mi się często chodzić bez celu, przy czym mogę czuć pewne podekscytowanie i rozmyślać. Babcia wie, że mam rentę, ale zdaje mi się, że nie zdaje sobie sprawy z tego, jak poważny jest mój stan zdrowia. Nie chciała, abym pracował przy sprzątaniu, chociaż z moimi zaburzeniami to i taka praca byłaby sukcesem. Może myśleć, że powinienem mieć pracę zgodną z wykształceniem. Miałem pracę przez kilka miesięcy, ale była ona bardzo banalna, bez bliskiego kontaktu z innymi, nie było w niej zbyt ważne dbanie o siebie i nie potrzeba było wysokich umiejętności interpersonalnych. Pracę zdobyłem dzięki orzeczeniu o niepełnosprawności w stopniu umiarkowanym na schorzenie specjalne, zrezygnowałem z niej około pół roku temu i nie żałuję tego, mimo, że przez kilka miesięcy pozostawałem bezrobotny. Chodzę na grupę wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, zwłaszcza psychicznymi, i zdarza mi się tam "głupio" zachowywać (np. czasem (raczej nieświadomie) zacznę się kołysać, bujać). Zdarzało mi się coś w rodzaju meltdownu przy pośredniku pracy, osobie odpowiadającej za rekrutację do projektu dla niepełnosprawnych czy kierowniczce oddziału dziennego - uderzałem się dłonią w czoło, mogłem też podnosić głos. Jedna z osób, która była świadkiem takiego zachowania, wręcz się przestraszyła. Charyzma nie jest moją mocną stroną. Nie mam zbyt dużej potrzeby posiadania znajomych i przyjaciół, ale interesowałoby mnie posiadanie żony, i to bardzo, ale raczej tylko takiej, która byłaby podobna do mnie. Czyli najlepiej wysoce inteligentna, ale koniecznie z dużymi zaburzeniami psychicznymi.

Potrafię bardzo przeżywać takie rzeczy jak np. to, czy węgiel powinien być uznany za bardziej metaliczny pierwiastek niż selen (kibicuję węglowi, bo stanowi podstawę życia, a selen jest stosunkowo rzadki, ma o wiele niższą temperaturę topnienia i jest pierwiastkiem śladowym, który w nadmiarze jest toksyczny). Zależy mi też na tym, aby w Polsce było jak najcieplej, aby miesiące miały średnie temperatury powyżej średniej wieloletniej, dla mojej psychiki najlepiej byłoby, gdyby cały czas nad Polskę napływało powietrze zwrotnikowe. Takie rzeczy zdają się mnie bardziej obchodzić niż radzenie sobie z wyzwaniami stawianymi przez życie, co wygląda na zjawisko negatywne.
nonkan
 
Posty: 7040
Dołączył(a): So, 23 sie 2014, 19:44
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez gość » N, 7 lip 2019, 17:47

Nie udawałem, bo nie musiałem, nikt nigdy się nie interesował tym jaki jestem. Różnie mnie nazywano, po bardzo negatywne obelgi, przyjąłem, że to norma, i mnie to nie wzrusza, co o mnie myślą.
Ja tam nie mówię sobie, że to jest złe, bycie sobą. Nawet natręctwa zaakceptowałem, choć dawniej mi przeszkadzały, nie leczyłem depresji, i teoretycznie mnie pożarła, a w praktyce siła psychiki osiągnęła maksymalną wartość, bo przetrwałem to co kończy się śmiercią, dziś nic mnie nie łamie, mogę mierzyć się ze wszystkim na raz, a problemów mam w nadmiarze, mimo to mam jako taki optymizm, dopóki gra zwana życiem się toczy, wszystko jest możliwe, nawet w przypadku takiego aspołecznika jak ja. Ludzie którzy w siebie wątpią, powinni zacząć wierzyć, udawanie nie zmieni niczyjej natury, nie zmieni tego kim się jest wewnątrz, uciekanie przed lękami nic nie daje, ja nie uciekam, biorę to co daje los, nie ważne ile razy upadam, wiem, że zawsze wstanę, i nigdy nie powiem sobie "dość", nie poddam się, bo to zależy ode mnie, mogłem nie mieć wpływu na to jaki się urodziłem, ale mam wpływ na to kim jestem, sobą, nie jakimś przebierańcem pod publiczkę, jeśli mnie nie akceptują, to nie mój problem, to problem ludzi.
Idea małżeństw jest dla mnie głupia, wymaganie od kobiety by była taka jak ja tego chce, jest sprzeczna z moją naturą, oczywiste jest, że uważam kobiety "aspi" za najciekawsze spośród kobiet, zwłaszcza te z dużą oryginalnością charakteru, ale nie widzę siebie w takich realiach jak związek, jestem typem perfekcjonisty, wymagałbym od siebie zbyt wiele, by zadowolić kobietę.
Avatar użytkownika
gość
 
Posty: 113
Dołączył(a): Pt, 5 lip 2019, 21:47
Płeć: M

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez ABC72 » Śr, 10 lip 2019, 00:19

A ja już nie muszę udawać.
Fakt - jestem w tej komfortowej sytuacji, że mam dobrze ugruntowaną sytuację społeczną i zawodową.
Jeśli czegoś nie rozumiem, mówię o tym wprost. Jeśli sądzę, że ktoś chce mnie zmanipulować, pytam go o zamiary. Wywołuję czasem o takiej osoby konsternację, ale w końcu musi wykwękać, o co jej chodzi. Inaczej nic ze mną nie załatwi.
ABC72
 
Posty: 440
Dołączył(a): Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K

Re: jak bardzo potraficie udawać "normalność"?

Postprzez kalol » Śr, 17 lip 2019, 12:21

Udawanie normalnej. Życie z zespołem Aspergera (zaburzeniami ze spektrum autyzmu) to jest książka jaką na ten temat znalazłem przed chwilą, kosztuje niecałe 40 zł. Co do mnie, to ja staram się być sobą. Nie udaję kogoś innego na siłe.

podaje linka do książki : https://www.eduksiegarnia.pl/specjalne- ... gJ5ivD_BwE
kalol
 
Posty: 29
Dołączył(a): N, 30 cze 2019, 14:36
Płeć: M

Poprzednia strona

Powrót do Forum otwarte dla każdego

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości