W szkole-podróż do przeszłości

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez Hammer » Pt, 8 lis 2019, 13:58

Szkoła do najgorsze co mi się w życiu przydarzyło.
Nie wyniosłem z niej nic pożytecznego, a najważniejszych rzeczy uczyłem się sam...
Wylęgarnia odtwórczych szczurów, tym jest szkoła.
Hammer
 
Posty: 1
Dołączył(a): Pt, 8 lis 2019, 12:42
Płeć: M

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez ABC72 » N, 10 lis 2019, 00:20

Hammer napisał(a):Szkoła do najgorsze co mi się w życiu przydarzyło.
Nie wyniosłem z niej nic pożytecznego, a najważniejszych rzeczy uczyłem się sam...
Wylęgarnia odtwórczych szczurów, tym jest szkoła.


Szkoła może nie byłaby aż tak potrzebna, gdyby podręczniki nie zakładały, że materiał tłumaczy nauczyciel...
Nieraz próbowałam uczyć się "do przodu", ale niestety większość podręczników nie tłumaczyła jasno zagadnień, tylko zakładała wkład nauczyciela... albo ja byłam głupia po prostu.
Pierwszą książką, z której potrafiłam uczyć się sama (pomijając "Elementarz") była taka z chemii organicznej dla klas III i IV liceum (tytułu ani autora nie pamiętam). Drugą byłą "Analiza matematyczna w zadaniach" Krysickiego - wg mnie genialnie napisana i gdyby tak były pisane podręczniki szkolne, to szkoła byłaby mało potrzebna...
Ostatnio edytowano N, 10 lis 2019, 00:20 przez ABC72, łącznie edytowano 1 raz
ABC72
 
Posty: 1515
Dołączył(a): Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez Revlon » Cz, 15 kwi 2021, 08:08

Witajcie :)
Nie wiem czy piszę w dobrym wątku ale uznałam, że spróbuję :)

Jestem nauczycielem i pracuję z dziećmi z zespołem Aspergera.

Zarejestrowałam się na forum ponieważ chciałabym nawiązać kontakt z osobami z ZA, ponieważ staram się codziennie lepiej rozumieć moich uczniów. Dlatego chciałabym zapytać Was jak wspominacie z perspektywy dorosłego człowieka, szkołę - myśląc o nauczycielach i ich podejściu? Jakie według Was błędy popełniali? Co mogli zrobić inaczej/lepiej i w jaki sposób?

Pozdrawiam serdecznie :)
Revlon
 
Posty: 1
Dołączył(a): Cz, 15 kwi 2021, 07:54
Płeć: K

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez Nemo XY » Cz, 15 kwi 2021, 16:38

Mam formalnie inną diagnozę, ale zwłaszcza w szkole podstawowej miałem problem z dokuczaniem przez równieśników, głównie w klasach 2-4.

Jeśli chodzi o błędy nauczycieli to przypomina mi się taka sytuacja jak nauczycielka wyszła i poleciła mi notować kto się zachowuje niegrzecznie.

Natomiast z pozytywnych to moja wychowawczyni w drugiej połowie podstawówki wpadła na ciekawy pomysł by przydzielić mi do ławki kolegę "z urzędu" - takiego w miarę spokojnego, ale normalnego chłopaka. Dzięki temu może trochę mogłem się bardziej dostosować, a ten kolega miał znowu tą korzyść że odpisywał ode mnie. Ale nie było to prawdziwe koleżeństwo.
Nemo XY
 
Posty: 1475
Dołączył(a): Pn, 2 maja 2016, 19:10
Lokalizacja: Silesia
Płeć: M

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez Amelia » Cz, 15 kwi 2021, 17:32

Cześć Revlon, dobre pytanie.
Potrzeba taryfy ulgowej - jeśli jest np. problem z wystąpieniami na forum klasy to nie zmuszać do głośnego czytania czy prezentacji przed wszystkimi, bo to tortura. Za to małymi krokami pracować z uczniem nad rozwiązaniem tego problemu.

Uświadamiać, że dobre oceny to nie wszystko, a nawet że warto je czasem odpuścić. To może uniknąć w przyszłości rozczarowań u uczniów, którzy w to wkładali stosunkowo dużo wysiłku, kosztem innych zajęć. Przypominać, że szkoła też miałaby służyć do nauki interakcji z innymi, co jest równie ważne. I stwarzac ku temu wiecej okazji, jednak znów - pomagać przy tym, bo inaczej to tortura.

Piszę ze swojej perspektywy oczywiście I nie wiem czy mam za, ale może i tak się przyda.
Ostatnio edytowano Cz, 15 kwi 2021, 17:44 przez Amelia, łącznie edytowano 8 razy
Amelia
 
Posty: 7006
Dołączył(a): Cz, 27 lip 2006, 23:00
Płeć: K

Re: W szkole-podróż do przeszłości

Postprzez ABC72 » Cz, 15 kwi 2021, 23:22

Ja nie zauważam z perspektywy czasu jakichś rażących błędów nauczycieli w stosunku do mnie. Owszem, uczyłam się bardzo wybiórczo i gdy z jakiegoś przedmiotu byłam słaba, to miałam z niego złe oceny - ale to normalne jest przecież. Byłam też mało sprawna fizycznie i miałam - mimo starań, których nauczyciele nie widzieli - bardzo słabe wyniki z WF. Ale kiedyś na lekcji WF nauczycielka przeczytała nam kryteria poszczególnych ocen (co uczeń musi umieć na taką a co na inną ocenę) i wówczas uznałam za w pełni sprawiedliwe, że mam z WF tylko tróję i zdałam sobie sprawę, że nawet na tą tróję nie zasługuję.

Jedyny zarzut, który ewentualnie mogę mieć do nauczycieli, to to, że nauczycielka klas 1-3 stawiała mi lepsze oceny, gdy się nie starałam, a gorsze, gdy się postarałam. Przyczyna była banalna - gdy lepiej wykonałam pracę, to nauczycielka zakładała, że praca jest niesamodzielna i dostawałam złą ocenę.

Na przykład gdy zrobiłam rysunek na "odpierdol" albo napisałam pracę pisemną byle jak, to była dobra ocena. Lepsze wypracowanie domowe nie było doceniane, bo niby pomogli mi rodzice. Nauczycielka długo nie wiedziała, że od końcówki I klasy pisałam dla własnej przyjemności opowiadania i że "Ala ma kota" to naprawdę nie był szczyt moich możliwości.
Nauczycielka zorientowała się dopiero, w czym rzecz, gdy zeszyt z opowiadaniami przyniosłam z jakiegoś powodu do szkoły i przypadkowo został przejęty przez nauczycieli. Ale to już było pod koniec III klasy, kiedy nauczycielka nauczania początkowego przestawała, a nie zaczynała mnie uczyć.
ABC72
 
Posty: 1515
Dołączył(a): Wt, 19 lut 2019, 18:40
Płeć: K

Poprzednia strona

Powrót do Komunikaty

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość